//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Wojewoda pożarł się ze starostą

Pomimo kryzysu i dużego bezrobocie niektórzy mają klawe życie.
Taki np. były marszałek województwa lubuskiego Marcin Jabłoński
ma dobry fart, aż pozazdrościć.
Mimo, że go Parteigenosse z PO w 2010 r. wypchnęli z luksusowego
marszałkowskiego gabinetu, to spadł na cztery łapy i zajął na jeden,
lecz dwa intratne stołki.
Został prezesem spółki prowadzącej słubicki szpital i zarazem jego
dyrektorem.
Przyzwyczajony do luksusu fundowanego przez podatników, kazał
zakupić dla siebie, objąwszy te stanowiska, laptop za
ponad 7000 zł.

Pod koniec 2011 r. dotknęło tego „platformianego” prominenta
następne szczęśliwe wydarzenie. Został mianowicie powołany
na urząd Wojewody Lubuskiego.
Paradoksalnie od tego momentu zaczyna się farsa. W pierwszy akcie
Wojewoda Lubuski ogłosił w świetle reflektorów, że jest obiektem
„agresji samorządu lokalnego”. W ten sposób wywołał na scenę
„elementy antysocjalistyczne” (tak się onegdaj nazywało
wichrzycieli). Kto ośmielił zamachnąć się na wojewodę? Otóż
poważyli się na to starosta słubicki i rada słubickiego powiatu.
Starosta Bycka, do niedawna przełożony Jabłońskiego, zażądał od
niego zwrotu służbowego komputera i zwolnił go z końcem stycznia
2012 r. z pracy jako dyrektora szpitala. Wojewoda Jabłoński
twardo obstaje, że z powołaniem na urząd, 12.12.2011 r.,
zrezygnował zarówno z prezesa, jak i z dyrektora.
Natomiast w sprawie laptopa oraz drogiej komórki, które zabrał do
Gorzowa, przedstawiciel premiera w Lubuskiem wystąpił o użyczenie
lub odsprzedanie tego sprzętu.

Jednak starosta słubicki na to nie przystał.
Mało tego, twierdzi, że płacił mu dyrektorską pensję do końca
stycznia br., choć Wojewoda nie przychodził do pracy w szpitalu.
W końcu spółka zwolniła p. Jabłońskiego, a on zapowiada, że pójdzie
do sądu pracy. „Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było.
Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było”.
Pewne jest to, że władza się pożarła i być może będzie się ciągać po
sądach. Szczegóły tej awantury zostały opisane w Gazecie Lubuskiej
i Gazecie Wyborczej.

Ponieważ wszystko co władza robi, robi dla naszego dobra, to na mus
wychodzi, że wojewoda wziął się za łeb ze starostą dla naszego dobra
właśnie.
Więc delektujmy się widowiskiem w wykonaniu lubuskich dygnitarzy.
Wszak mamy karnawał i my też mamy prawo do jakiejś rozrywki. Jest
Okazja to się śmiejmy. Tym bardziej, że powodów do śmiechu mamy
coraz mniej.

Rafał Zapadka

Discussion

No comments yet.

Post a Comment