//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Wiesław Krawiec: Panie Wierchowicz, nie chcę użyć słowa, że pan kłamie

  • W jednym z ostatnich numerów młodego miesięcznika, chyba mającym ambicje bycia gorzowskim medium prasowym pojawiły się słowa obrażające Naród Polski. Autorem tych słów jest przeciętny gorzowski adwokat, były członek Unii Demokratycznej potem Unii Wolności, a obecnie tzw. Platformy Obywatelskiej, Jerzy Wierchowicz. Ten pan mający wyższe wykształcenie, ale nie historyczne wchodzi w kapcie historyków, wypowiada się na tematy na których się nie zna, a może się zna i chce zostać znów celebrytą, ekspertem tym razem w dziedzinie stosunków polsko­ żydowskich… Być może chce być wielce rozpoznawalnym, nie ważne, że ze szkodą dla spraw polskich.

Cóż on takiego pisze? Ano pisze iż warto zobaczyć ( że on zobaczył) film arcypolski „Ida”, bo „ukazuje właśnie polski antysemityzm. On był powszechnie obecny­ pisze adw. J. Wierchowicz – tak w czasach II RP, podczas okupacji, jak i w PRL­u. A także i dzisiaj miewamy jego objawy. Przez lata komunizmu byliśmy okłamywani przez reżimowych historyków, ale przyznajmy, że to kłamstwo z radością przyswajaliśmy, że w Polsce nigdy antysemityzmu nie było…To nieprawda , przypomnijmy przykładowo getta ławkowe na uczelniach, działalność księdza Kolbego, pogromy, za okupacji­ powszechne szmalcownictwo, płonące stodoły na Podlasiu, Jedwabne, w PRL pogrom kielecki w lipcu 1946, marzec 1968 itd. A propos Jedwabnego, w 2000 roku uczestniczyłem w odsłonięciu pomnika…. ustawionego w miejscu stodoły, w której miejscowa ludność spaliła swoich żydowskich sąsiadów w roku 1941… Na rynku prezydent Kwaśniewski wygłosił przemówienie. Przepraszał naród żydowski za tę zbrodnię. Na rynku była i słuchała przemówienia niewielka grupa mieszkańców. Prezydentowi odpowiedziało milczenie… Dzisiaj mierzymy się z tą haniebną kartą naszej historii i nie zaprzeczajmy temu, co było….”

Tyle wyprodukował adw. Jerzy Wierchowicz. Nie zaprzeczajmy? Panie Wierchowicz toż to bluźnierstwo przeciwko narodowi i państwu, które umożliwiło panu skończyć tutaj studia i dało panu tutaj pracę. Jest pan świadomym mieszkańcem Polski i z pewnością świadom pan jest ograniczania roli historii od 70 lat w życiu jej obywateli. Zbyt mało lekcji historii w szkołach, źle napisane programy nauczania ( nie można zrealizować zwykle tematów dot. II wojny światowej, roli w niej Polski i Polaków, a także okresu powojennego w Polsce, roli Żydów w aparacie UB i nie tylko w latach 1945­1956, ale też w latach istnienia II RP i stanowisku zajętemu podczas sowieckiej agresji w 1939 r.). Komu taka polityka służy? Na pewno nie służy polskiej racji stanu, wzmocnieniu roli Polski w świecie. Kłamstwa powielane stają się prawdą. Przecież to czysty Goebels. Odnosząc się do pana słów, opluwających Polaków, chcę powiedzieć bardzo delikatnie, że mija się pan z prawdą. Nie chcę użyć słowa, że pan kłamie.

I tak. Jak to się stało, iż w antysemickiej Polsce 1918­1939 Żydzi stanowili 10,5% jej obywateli. Byli największą tutaj, diasporą żydowską na świecie. Jak było im źle czemu nie wyjeżdżali do państw bardziej im przyjaznych, słonecznych? Jak to się stało, że byli tolerowani, omijały ich pogromy w Rzeczpospolitej wieku XV, XVI, XVII, XVIII? I Rzeczpospolita była najbardziej tolerancyjnym, demokratycznym państwem Europy, a nawet nie bójmy się powiedzieć ówczesnego świata. Jak to się stało, iż w czasach utraty państwowości przez Rzeczpospolitą przybywali tu masowo Żydzi z Rosji, nie wynaradawiano ich tutaj np. poprzez pozbawienie ich swoich żydowskich nazwisk (tak jak w Niemczech, czy też Austro ­ Węgrzech w wieku XIX). Pisze pan Wierchowicz o antysemityzmie. Czyżby wg pana Polacy byli też antyarabscy? (Arabowie też są semitami). Dlaczego wg pana Semici to tylko Żydzi? Ot, takie „niewinne” zawłaszczenie? To tak, jak prawdziwi amerykanie to tylko Ci z USA, a nie z Alaski, Brazylii, Chile, czy też Patagonii. Brak precyzji w określaniu. Dobry prawnik precyzyjnie powinien się wypowiadać. Pisząc o okresie II wojny światowej na ziemiach polskich nie zająknął się pan, że tylko w Polsce za pomoc Żydom groziła śmierć (nie tylko temu kto im pomagał, ale całej także jego rodzinie). Nie napisał pan, że b. trudno ukryć wszystkich było przed Niemcami. Co dziesiąty mieszkaniec Polski był wyznania mojżeszowego. Nie napisał pan tego, że pragmatyczni Niemcy nie wybudowali fabryk śmierci tam, gdzie Żydzi stanowili niewielką część ludności danego państwa. W czasie wojny transport jest bardzo potrzebny do prowadzenia działań wojennych, a nie do wywożenia milionów istnień.

Chociaż to nie etyczne, co powiem ale lepiej pozwoli ten problem nam zrozumieć. Nie buduje się tartaków dla obróbki drewna na pustyni tylko tam gdzie są lasy. Pisze pan, że „Nie zasłaniajmy się drzewkami zasadzonymi w ogrodzie Yad Vashem…” Toż to jest świństwo, co pan pisze. Mimo wszystko Polacy mają tam najwięcej drzewek, drzewek symbolizujących Sprawiedliwych wśród narodów świata. Mimo ryzyka utraty życia. I to Żydzi ten fakt doceniają, a pan miesza i dyskredytuje. Boję się myśleć jak pan by się zachował w sytuacji ryzyka utraty życia przez siebie.

Mówiąc o antysemityzmie w czasach PRL w 1946r., czy też 1968r. też pan się mija z prawdą. Pogrom kielecki wywołali Ci co byli u władzy. Na pewno nie byli to uczciwi Polacy, tylko Sowieci także PPR­owcy – którzy z nimi przyszli i Urząd Bezpieczeństwa­ gdzie polscy i sowieccy Żydzi stanowili około 50% stanu (ważniejsze jednak stanowiska były w posiadaniu żydowskim). Toż to była zwykła prowokacja! Miała pokazać, że nie tylko Niemcy, Rosjanie, ale też Polacy mają krew na rękach. Dlaczego brat Adama Michnika z Gazety Wyborczej Ozjasz Szechter nie chce przyjechać do Polski ze Szwecji? Czyżby bał się odpowiedzialności za swoje zbrodnie?

Działalność księdza Kolbego? Przecież to zwykłe pomówienia-­majaki osoby chyba chorej. Powszechne szmalcownictwo? Toż to zwykłe nadużycia. Toż to prawdziwa brednia. A może pan Wierchowicz na takich określeniach plujących w polskie gniazdo chce do …. Europy, a może nawet….do świata. Gorzów być może jest dla niego za ciasny. Jedwabne? Jakim prawem imć Kwaśniewski A. przepraszał naród żydowski za tę zbrodnię? Kto go do tego upoważnił? Jak zachowali się skomunizowani Żydzi Jedwabnego względem ich polskich sąsiadów po wkroczeniu Sowietów w 1939 r. do Polski? Jak zachowywali się do roku 1941? Nie wiem, czy trzeźwy w Jedwabnem Aleksander Kwaśniewski, o mało nie magister WF, wtedy prezydent wiedział co mówi. Może czytał to co inni mu napisali. Na historii się nie znał i nie zna. Pewnego nawet razu twierdził, iż stosunki polsko­ niemieckie zawsze były dobre, wyjątek te za czasów III Rzeszy. No, ale to powiedział niedoszły magister WF… ale przecież mógł chodzić do takiej szkoły, że o tym nie mówiono. … a może był na wagarach? Przecież ta tematyka historyczna z racji chronologii i programu szkolnego zwykle omawiana jest w miesiącach maj, czerwiec. Jednak wtedy to już jest ciepło i częściej myśli się o wakacjach. A że słuchała niewielka grupa mieszkańców Jedwabnego… Różnie można oceniać. Albo przyszli bo był prezydent Polski, albo nie przyszli w większości, bo to był Aleksander Kwaśniewski, bo ta sprawa była im znana i wiedzieli, że to historyczny przekręt. Kończąc powiem, by się na jakiś temat wypowiadać trzeba go znać. Tak pan Wierchowicz, podstarzały adwokat się wypowiada. Powinien jednak sięgnąć do książek, zanim się publicznie wypowie. Zanim komuś lub czemuś zaszkodzi. To także były poseł.

Wstyd jednak nie znać historii. Ktoś kiedyś powiedział: „Iż nie znać historii, to być stale dzieckiem”. Czy pan Wierchowicz pisał to w dobrej czy złej wierze? Nie wiem. Nie wiem co „poeta” miał na myśli? Będąc jednak prawnikiem, powinien też kierować się etyką zawodową, która jest zbiorem zasad i norm moralnych określających postępowanie przedstawicieli danego zawodu. To forma swoistego kodeksu etycznego danej profesji. Przytoczyłem ową definicję, o której w ostatnich latach w Polsce zapomnieli dziennikarze, politycy i prawnicy („struże” prawa).

Ludzie chcieliby wierzyć, że przedstawiciele tych profesji są osobami prawnymi, uczciwymi, postępującymi zgodnie z obowiązującymi w społeczeństwie zasadami moralnymi. Pan pokazuje swoją wypowiedzią, że etyka panu jest obca. A przecież nie jest pan sam. Pracuje pan w kancelarii przy ul. Warszawskiej z kolegami, którzy być może mają inne zdanie niż pan. Pomyślał pan o tym? Szkodzi pan wizerunkowi „złotej kancelarii” Po prostu obniża pan standardy tej kancelarii. Przyszedł pan później, przyłączył swoje nazwisko do Synowiec, Łopatowski, Sobusiak. Czy Ci prawnicy zgadzają się z pana wypowiedzią? Być może, a może jednak nie. Chciałbym, by czytelnicy poznali pogląd tych panów, co do artykułu pana Wierchowicza. Jeśli nie odpowiedzą tzn., że się z nim w pełni zgadzają. A wtedy to już nie będzie „złota kancelaria”, tylko jakaś brunatna, antypolska. Chciałbym by wypowiedział się pan w tej sprawie także. Panie Wierchowicz naprawdę nie jest jeszcze za późno. Każdemu zdarza się pobłądzić. Niech pan więcej poczyta, nie poprzestanie na wiedzy zdobytej ze starych podręczników z czasów wczesnego PRL. Panie Janie Delijewski myślę, że to tylko wpadka i więcej takich plwocin w pana piśmie nie zobaczymy. W końcu pismo pana trafia głównie do Polaków, a nie tylko do polskojęzycznych!

Wiesław Krawiec

P.S. Pierwotnie ten tekst pod tytułem „Nadzieja dla Gorzowa? Raczej hańba!” ukazał się w informatorze „Kurier” w kwietniu 2015 r.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment