//
czytasz właśnie...

Precz z komuną

Umarł reprezentant polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej

„Po pierwsze – umarł generał Jaruzelski – postać reprezentatywna dla powstałej z łaski Józefa Stalina polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej, a którą naród polski musi dzielić terytorium państwowe. Wojciech Jaruzelski początkowo był normalnym człowiekiem, ale na skutek traumatycznych przejść podczas wojny, został człowiekiem sowieckim. Człowiek sowiecki tym różni się od normalnego człowieka, że raz na zawsze wyrzekł się wolnej woli. Zatem odkąd Wojciech Jaruzelski został człowiekiem sowieckim, zaczął pełnić wolę przywódców Kremla, zarówno jako oficer w wojsku, jak i seksot Informacji Wojskowej ps. „Wolski”. W nagrodę sowieciarze pilotowali jego błyskawiczną karierę, aż wreszcie w 1981 roku zrobili go dyktatorem Polski z ramienia Kremla.

Wprawdzie generał Jaruzelski i jego klakierzy forsowali i forsują pogląd, że uratował Polaków przed masakrą, ale to oczywiście nieprawda. Gdyby było trzeba, generał Jaruzelski na czele swoich pretorianów zmasakrowałby nas nie gorzej od Sowieciarzy, byle tylko zasłużyć na „una dolce sonrisa de Tsaritsa Leonida” – czyli słodki uśmiech Carycy Leonidy. Jeśli cokolwiek nas uratowało, to nasze safandulstwo, w następstwie którego po 13 grudnia 1981 roku nie było żadnego poważnego oporu. Toteż kiedy od 1985 roku do spółki z Amerykanami Sowieciarze konstruowali nowy porządek polityczny w Europie, zadbali o to, by ich kolaboranci w poszczególnych krajach nie tylko nie utracili pozycji społecznej, ale zyskali nową jej podstawę, dzięki przechwyceniu znacznej części majątku państwowego.

Generał Wojciech Jaruzelski patronował uwłaszczeniu nomenklatury, tworząc z „surowych praw stanu wojennego” parasol ochronny dla tego rozkradania państwowego majątku. Patronował również selekcji kadrowej w podziemnej „Solidarności” w następstwie której została wyeliminowana „ekstrema”, a tak zwaną „stronę społeczną” zdominowała „lewica laicka”, czyli dawni stalinowcy, którzy w 1989 roku dogadali się z komuchami co do podziału władzy nad narodem polskim. W rezultacie Polacy otrzymali namiastkę wolności, zaś tę polityczną podmiankę nazwano „upadkiem komunizmu”, czego najlepszym dowodem miało być to, że przywódca tychże upadłych komunistów został pierwszym prezydentem „wolnej Polski”. Ponieważ uroczystości pogrzebowe generała Jaruzelskiego nałożą się na obchody 25 rocznicy „odzyskania wolności”, to z tej okazji zostaniemy zalani ponownym chlustem zbrodniczej bredni, jakim to płomiennym szermierzem naszej wolności był generał Wojciech Jaruzelski ze swoimi klakierami i kolaborantami. […]”

„Komunikat podany przez Katolicką Agencję Informacyjną, że generał Wojciech Jaruzelski przed śmiercią przyjął sakramenty z rąk księdza katolickiego, wywołała falę komentarzy. Przyczyną była uwaga księdza z diecezji warszawsko-praskiej, że sakramenty te mogą nie być uznane przez Kościół, ponieważ na generale Jaruzelskim ciążyła ekskomunika. Jak tam będzie, tak tam będzie, ale niezależnie od strony merytorycznej, komentarze dostarczają mimowolnego efektu komicznego, a przy okazji – ważnej informacji o mentalności uczestników polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej, tych wszystkich ubeckich dynastii, które z łaski Józefa Stalina od 1944 roku zasmradzają polskie terytorium państwowe. Otóż ubowcy owi z wielką powagą dowodzą w swoich komentarzach, że Kościół nie ma tu nic do gadania, bo skoro ksiądz wykonał wszystkie przepisane czynności, to przepustka do Nieba jest ważna i generał Jaruzelski zostanie tam wprowadzony z honorami należnymi Premierowi-Generałowi.

Widać jak na dłoni, że ubecka swołocz, to rzeczywiście swołocz; niby „nie wierzy”, niby niedowołanie stanęła na nieubłaganym gruncie „światopoglądu naukowego”, to znaczy – marksistowskich bredni (mało kto wie, że Karol Marks wiadomości o świecie, a zwłaszcza o „klasie robotniczej” czerpał, a nawet przepisywał z gazet i na tej właśnie podstawie wysnuwał swoje fantasmagorie w „Kapitale”), ale na wszelki wypadek chciałaby się asekurować – gdyby jednak okazało się że Pan Bóg (a niech Go wszyscy diabli!) jednak istnieje. Krótko mówiąc – w obliczu Bliskiego Spotkania III Stopnia chcieliby podpisać kolejną volkslistę w nadziei, że jeśli funkcjonariusz dysponujący certyfikatem niebieskim wypowie nad nimi zaklęcia, to wszystko będzie gites-tenteges. Znaczy – wierzą – ale właściwie w to, że przy pomocy takiej mistyfikacji można załatwić sobie nie tylko bezkarność, ale i odpowiednie stanowisko również na Tamtym Świecie.

Przypuszczam, że z punktu widzenia Kościoła jest to ewidentny i ostentacyjny grzech, rodzaj bluźnierstwa przeciwko Duchowi Świętemu (który to grzech, jak wiadomo, wybaczony być nie może), a okoliczność, że ubowniczkowie nie zdają sobie z tego sprawy niczego nie zmienia, gdyż ich nieświadomość jest rezultatem dobrowolnego wprowadzenia się w stan fałszywej świadomości, analogicznej do stanu określanego przez niemieckich jurysprudensów mianem Rauschdeliktu. W rezultacie śmierci generała Jaruzelskiego mogą towarzyszyć akcenty komiczne, podobne do tych, jakie towarzyszyły przyjęciu chrztu przez literata-konfidenta Andrzeja Szczypiorskiego. Chociaż obnosił się on z tą sprawą z wielką ostentacją i namaszczeniem, po mieście krążyły pogłoski, że chrzest mu się nie przyjął. Generał Jaruzelski wprawdzie poprosił o ostatnie namaszczenie – ale czy ono mu się przyjęło?”

Discussion

No comments yet.

Post a Comment