//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Tomek Grabowski: Polska w chorobie

  • Robert Anacki napisał iż PiS nie sprzeciwia się „woli” unijnych dygnitarzy. Wcale mnie to nie dziwi. „Od zawsze” PiSowcy byli naiwniakami, którzy dawali się dymać Platformie, UE, i administracji Stanów Zjednoczonych (gdzie wizy?) zresztą oddanie władzy stronnictwu pruskiemu (opłacało się niszczyć Leppera zamiast zająć się prawdziwymi bandytami?) było też frajerskie.

Przypomnieć tylko rolę PC w podpisaniu traktatu handlowego z EWG, wiara w tzw. integrację unijną kiedy już w momencie wejścia do UE było kilkanaście lat po dokonanej nie integracji, ale kolonizacji (integracja to była w latach 50-tych, PiS jak zwykle „nie nadążył”, oni żyli Phare i SAPARDem). Do tego ta wiara Kaczyńskich w jakieś armie europejskie, unie energetyczne, i tym podobne dyrdymały i wynalazki. Do tego podpisanie Traktatu Lizbońskiego. To że platfusy nie stosują prawa weta to się rozumie samo przez się, ale że nigdy PiS tego nie zrobił, tylko „groził” ale potem miękł, o czymś też świadczy. Tak naprawdę PiSowcy boją się jak ognia wyjścia z Unii, czy spowodowania sytuacji tzw. domina, kiedy to na jakimś szczycie użyje się weta, a potem dołączą Czesi, Węgrzy, Słowacy, może Irlandczycy, Litwini, Łotysze, Rumuni, Bułgarzy i inni. Inni, ci mali, patrzą na nas, żebyśmy my „coś” zrobili, a my patrzymy co zrobi UE. I tak dalej psy szczekają, a karawana jedzie dalej. Prawdopodobnie Szydło już wie, że z 500 zł na dzieci i innych obietnic nici, że budżet jest pusty, i po wyborach zastanie rząd dziurę budżetową jak lej po bombie. Żeby wybory w tym chorym kraju wygrać, trzeba obiecać. I tak na wybory chodzi tylko 45 proc. ludzi, z czego może 40 procent rozumie o co w tym chodzi. Obiecanki cacanki kosztują. Tak naprawdę PiS nie zrealizuje żadnych obietnic dot. prawa pracy, podatków, rent, zasiłków (na co liczą biedni, emeryci i wielodzietne rodziny), bo pieniądze musi znaleźć poza Polską, dokładnie w postaci tzw. środków unijnych i kredytów w zagranicznych bankach. Niestety jeszcze znajdują się w Polsce tacy, którzy wierzą w mit dobrodzieja z Berlina który daje kasę, i że ciągle jesteśmy na plusie. A zawsze byliśmy na minusie, nawet jeśli gdzieś tam pojawiło się więcej kasy niż wpłaciliśmy, to nikt nie obliczył i nie oszacował strat z lat dostosowania 1991-2004. Misiów w postaci filharmonii, aquaparków, stoi w Polsce cała masa. Gdyby chociaż tą kasę rozkradła mafia pruszkowska i zainwestowała, to byłoby lepiej. Ale ONI (SLD, PO, PiS, PSL) ją rozkradli i dodatkowo zmarnowali. Co jest gorsze: ze 100 milionów ukraść 10 milionów i za 90 milionów zbudować coś co przyniesie za pięć lat 20 mln zysku, czy ukraść 5 milionów i zmarnować 95 na coś, do czego trzeba będzie dopłacać rocznie 10 milionów. Oczywiście że to pierwsze jest lepsze. Dodatkowo PiS uważa że reforma samorządowa to sukces III RP. Nawet jeśli nikt z PiSu nie jest umoczony w afery na tym szczeblu, to brał udział świadomie lub nieświadomie w konstrukcji tego Systemu. W którym chodzi tylko o to, by w tej plątaninie rur i rurek maleńki zamontować kurek, i by kapało od zlecenia. Od drogi powiatowej 2 proc. dla kolesi, od budowy sądu rejonowego 5 proc., a od budowy autostrady 10 proc. Próbowali przez dwa lata z tym walczyć, zadanie przerosło Kaczyńskiego, Ziobrę i Kamińskiego.

Gospodarka opiera się przede wszystkim na Taniej Energii. Ostatnio wyskoczyli z takim hasłem Napieralski i Rozenek. Co zakrawa na jakiś Matrix i schizofrenię, bo w skład „Zjednoczonej Lewicy” wchodzą różnej maści „Zieloni”, którzy akurat gdyby rządzili i wprowadzali pomysły kolegów z Greenpeace, to byśmy płacili za energię elektryczną jak za zboże. Zresztą i tak płacimy praktycznie najwięcej w UE. 50 proc. tego co Niemcy (ale przy 4-krotnie mniejszych zarobkach), a będzie ta proporcja jeszcze gorsza jak będzie rządzić Peło. Czy będzie gorzej za PiSu tego nie wiemy. Na pewno nie lepiej jak zostaniemy w Unii.

Szczycą się nieudacznicy z PO budową autostrad. Mało kto pamięta już SLDowców którzy zobowiązali się do wyjścia nawet przed szereg unijny i podpisali tzw. Naturę 2000, i inne dyrektywy ptasie, które spowodowały, że nie można było łopaty wbić, bo wszędzie było „zagrożenie wyginięcia” jelonka, żabek i innych kukułek.

Dalej, zobowiązaliśmy się, wchodząc do UE, do różnych pakietów. Mamy zamykać kopalnie, wygaszać bloki elektrowni, ale w zamian będą „wiatraczki”. Raz przyjechał do Gorzowa koleś ze spółki EAB zachwalać, jakie to korzyści, ekologię przyniesie. Dr Bukowski się podniecił, wyszło po debacie że jednak zapłacimy za „zielony” prąd drożej, praktycznie jak zboże. Pikanterii tej sprawie dodaje fakt, iż spółkę tą obsługiwała prawnie (tzw. konsultacje społeczne czyli nazywajmy rzeczy po imieniu lobbing) w Ministerstwie Gospodarki córka znanego działacza biznesowego, prywatnie bliskiego przyjaciela prezydenta. Jej mąż wygrał „konkurs” na dyrektora Filharmonii, pokonując mimo uzyskania mniejszej ilości punktów byłą dyrektor podobnej instytucji z Poznania. Jak to się stało ? Otóż zapytano tę panią o sprawy dotyczące kotłów, o których nie mogła mieć pojęcia, zatem wygrał ten który znał odpowiedź na to pytanie, a grano jakby nie patrząc „znaczonymi” kartami. Później teść tegoż byłego pracownika poznańskiej TV latał przed wyborani do Senatu do Uniwersytetu III wieku z papierem toaletowym (załatwił jak niegdyś niejaki mistrz Cimachowicz znany panom prowadzącym magazyn 997). Jakieś 2 tysiące złotych w naturze załatwił tej instytucji, której wieloletnim prezesem, obecnie nomen omen „honorowym” jest pan Korban, znany działacz PZPR. Korban i komunistyczny wojewoda Nowak to prawdziwe komuchy, ten drugi zabrał się na stare lata za pisanie książki, które próbowali zwerbować do siebie działacze opozycji antykomunistycznej. Takie rzeczy tylko w Gotham City. Mieście-sierocie po PRL.

Żeby było śmieszniej, nie tak dawno SLD jadąc na resentymentach epoki Gierka próbowało ugrać procenty, że „Gierek budował drogi ekspresowe i elektrownie”. Mówili to działacze partii która w strukturach unijnych podpisała Naturę 2000 i opowiadała się za dekarbonizacją. Schizofrenia, czy może tzw. polityczny marketing, czyli sprzedaj bajkę frajerowi, a on w nią uwierzy.

Obrazu sytuacji dopełniają wójtowie, burmistrzowie z PSL którzy nagminnie wydają zgody na stawianie wiatraków po całej Polsce. Czy patrzą na to, ile za 5-10 lat za prąd zapłaci typowa rodzina. Od wejścia do UE cena za kWh wzrosła o 30-40 procent. Ale zużycie jest większe, bo i odbiorników w domach jest więcej. A każdy kolejny grosz podwyżki to dziesiątki złotych w domowym portfelu mniej – mniej wydane np. na zakupy w pobliskim spożywczaku, a więcej w kieszeniach koncernów (jeszcze polskich). Każdy grosz podwyżki to także dla dużego zakładu przemysłowego konieczność zwolnienia setek ludzi, którzy zapewne polecą do Faktu żalić się, jak to źle w tej Polsce i „DLACZEGO ????” nie zarabiamy i nie mamy zasiłków jak ci „Z UNII !!!!”.

Na razie czuwa nad tym URE, ale koncerny „dybią” na podwyżki. Ciągle wnioskują o 14-20 procent. Rząd zdaje sobie sprawę że przykręcając śrubę zbyt mocno, zerwie gwint. Ale po 25.10.2015 jeśli wygra PO i inne Petru wynalazki, będą mieli spokój. Śrubę będą „lekko odkręcać”, lub „lekko dokręcać”, a w międzyczasie doprowadzą do sytuacji w której Polska będzie importować gros energii z Niemiec. Oczywiście w ramach sąsiedzkiej pomocy „za darmo”. To będzie marchewka. POtem kij. W zamian oddadzą udziały w energetyce Berlinowi i może komuś jeszcze. Wtedy tamci osiągając monopol podwyższą ceny, a wykorzystując luki w prawie unijnym, stworzą system bonifikat dla firm niemieckich w tzw. strefach przenysłowych już mających bonifikaty jakich cywilizowany świat nie zna. Polski robotnik będzie tyrał za 1000 zł, a płacił za prąd nie 150 ale 300 zł. Fabryka o większościowym kapitale niemieckim będzie płacić za to za prąd 2 razy mniej niż konkurent polski (o ile takowy będzie jeszcze żył). Podobnież hipermarket będzie miał zniżki, a polski dyskont nie. Tak gra się w wojnie gospodarczej. Niech więc PiS dalej jest za UE.

Tomek Grabowski 

Discussion

2 Responses to “Tomek Grabowski: Polska w chorobie”

  1. No cóż, Piotrowska z up. Kopaczowej POpełniła dziś przestępstwo z art. 129 kk.

    Posted by Tomek Grabowski | 22 września 2015, 18:37
  2. Wyobrażanie o możliwościach oceny sytuacji przez polityków PiS-u
    dostarcza Gazeta Polska. Analiza sytuacji międzynarodowej (wojny gospodarczej) jest nieporównywalnie trudniejsza od rozeznania się na własnym podwórku – gdzie informacje są na wyciągnięcie ręki. Propaguje się tam mity typu solidarnościowego, wijące się niczym makaronowe macki latającego potwora spaghetti. Pastafarianie powiadają, jakoby podczas nadchodzących wyborów pozostało jedynie dokończyć zwycięstwo Sierpnia ’80 co odwróci skutki II wojny światowej… Podobno dzieci do pewnego wieku nie odróżniają Księżyca z obrazka od tego na niebie.

    Posted by Na klopoty... Prawnik | 29 września 2015, 22:14

Leave a Comment on Na klopoty... Prawnik Click here to cancel reply