//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Tomek Grabowski: Koryto z unijną forsą

  • Platforma Obywatelska, największy pracodawca w Polsce chwaliła się ostatnio ile to pieniędzy „dostaliśmy” z Unii. Tuż przed wejściem mobilizowano ludziska, żeby głosowali na TAK, na zasadzie kto nie z nami (wykształconymi, specjalistami, urzędnikami, psychologami, „trenerami” biznesu) ten przeciwko nam. Wizja korytka działała nęcąco na tych, którzy wiedzieli gdzie będzie leżeć największa kasa, młodym i tym po 50-tce też obiecywano raj na ziemi, tu w drugiej Irlandii.

 

Między innymi mieliśmy się ucywilizować, miało spaść znacznie 2,5-milionowe oficjalnie bezrobocie, a ponadto co rusz pokazywali tzw. skok cywilizacyjny, okraszając go kilkusekundową planszą w TVN z „ogromnie brzmiącą” liczbą rzędu kilku czy kilkunastu miliardów zł lub euro, co przeciętny zjadacz papki medialnej traktował jako spełnienie „obietnic wyborczych” eurosocjalistów z PO/SLD/PSL/PiS. Najciekawszy jest jednak dział pt. Kapitał Ludzki, w którym zrealizowano największą liczbę tzw. projektów (składających się z działań, poddziałań i in.), ponad 33 tysiące. Poszło na to kilkadziesiąt (!) miliardów złotych, więcej niż na naukę i edukację, rozwój firm, czy na telekomunikację, energetykę, turystykę, ochronę zdrowia, kulturę i sztukę, budowę wałów przeciwpowodziowych i melioracje razem wzięte. Już w 2007r. miałem mają scysję w jednym z urzędów, dopytując o „ekonomiczny” sens szkolenia pt. „Poruszanie się po rynku pracy”, po czym dostałem opinię z nakazem poddania się diagnozie psychiatrycznej (sic!). Jednak po latach wychodzi, gdzie podziały się pieniądze. Przeciętny oglądacz TV jak usłyszy o programach Kapitał Ludzki, Europejski Fundusz Społeczny, i innych eurosowieckich wynalazkach, naprawdę jest w stanie uwierzyć, że Polska się rozwija, rośnie zatrudnienie, powstaje przemysł, a tymczasem efekt wydania tych 35-40 MLD zł (plus „wkład własny” prawie połowa tego), to niemal ta sama liczba bezrobotnych co przed wejściem do UE, mimo dwumilionowej emigracji. No ale, ilu znajomków zarobiło, ile roboty miały pośredniaki, urzędy nadzorujące, instytucje kontrolujące, a jeszcze były szkolenia, szkolenia dla szkolących …

Ciekawie wygląda struktura dostępu do korytka z forsą „unijną”. Sam PFRON zgarnął 348 mln zł, jak wiadomo zdecydowaną większość poza urzędnikami rozdzielającymi pieniądze pochłonęły dotacje do wynagrodzeń, które to zgarniały firmy ochroniarskie, ubeckie, milicyjne, różne Drawexy czy Clar Systemy. Na rozwój systemu informacyjnego publicznych służb zatrudnienia poszło 253 mln, beneficjentem „głównym” było Centrum Rozwoju jak to nowocześnie się mówi Zasobów Ludzkich. Dalej na wprowadzenie do pośredniaków programu Syriusz poszło 87 mln. Pomyślałby ktoś: więcej komputeryzacji, czyli mniej administracji, życie napisało jednak odwrotny scenariusz. Potem następne w drodze do „paszy” okazały się pośredniaki. Każde z większych miast dostało po kilkadziesiąt mln zł na przeróżne programy (dofinansowania do staży, na firmy, na dodatki aktywizacyjne i inne socjalistyczne bzdury), np. Radom 92 mln na „Inicjatywę”, Łódź 80, Częstochowa 79, Kielce 71, Białystok 68, Włocławek 67, Rzeszów 61, Inowrocław 60, Kłodzko 58, Grudziądz, Bydgoszcz po 50 mln i tak dalej. Inwencję mieli też sami urzędnicy wymyślając coraz to ciekawsze nazwy programów „pomocowych”. W Zamościu były to „Barwy tęczy”, w Gorzowie „Kameleon”, w Słupsku „Eurokariera” (sic!), były też „Więcej szans”, „Moda na sukces”, „Uwierz w siebie”, czy „Chwytaj dzień”. Dodatkowo OHP dostał 85 mln, podobnie tyle samo zakłady penitencjarne, a 83 mln Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości na samą tylko kadrę szkoleniową.

Oprócz tego co dostały pośredniaki, kilkakrotnie większą sumkę globalnie skierowano do następnej grupki chętnych. Cała Polska się szkoliła, są tacy co uczynili z tego sposób na życie, można było zbierać świstki i zarabiać na „stypendiach”, dawali też kawę, ciastka, czasem bilety na dojazd, a nawet noclegi. A więc były programy dla niepełnosprawnych, kursy florystyczne, aktywizacja obszarów wiejskich, „przyjazne komputery”, „odkrywanie potencjałów”, 50 plus, 45 plus, czasem pojawił się jakiś kurs
montera instalacji solarnych, ale dla pracowników, a nie bezrobotnych. Pierwsze z brzegu miasto, Gorzów Wlkp. Oprócz oficjalnego programu Kameleon PUP dostał też kilkaset tys. zł. na trzy programy. W pierwszym 36 pracowników wysłano na 5-dniowe szkolenie zorganizowane przez zaprzyjaźnioną, komercyjną firmę szkoleniową. Potem dofinansowano studia (trzy licencjaty na socjologii, sześć magisterek na zarządzaniu i dziewięć podyplomówek) dla kolejnej grupki, którą raczej z pensji stać na uzupełnienie wykształcenia. A poza tym mówią, że dla „humanistów” nie ma pracy. Do tego trzeci projekt sfinansował zatrudnienie kolejnych trzech ludzi, i wysłanie kolejnej grupy 35 pracowników na sześć dni szkoleń.

O tym że jest to wciąż gra do jednej bramki, i robienie z ludzi idiotów świadczą kolejne liczby i fakty. Następną transzę dostały mniejsze pośredniaki, oraz różne centra opieki społecznej. Np. w woj. dolnośląskim PUPy we Wrocławiu, Kłodzku, Wałbrzychu, Dzierżoniowie, Świdnicy, J.Górze, Legnicy, Ząbkowicach dostały razem koło 280 mln zł. Jaki był efekt pracy urzędników ? Po trzech latach bezrobocie w regionie, mimo wyjazdów za granicę i naciągania statystyk wzrosło z 11.2 proc. (2008) do 12.5 (2011). A w Kłodzku wyniosło nawet 24 proc.

Dalszy kawałek tortu otrzymały prężne firmy, na szkolenie kadr menedżerskich, z „HR” i „coachingu”. Tylko na Dolnym Śląsku na szkolenie kadry spółek grupy Energia dla Firm poszło 3.3 mln, kadra zarządzająca firmy „PFRONowskiej” Clar System szkoliła się za jedyne 6.3 mln, ponadto firmy typu HR Logistic szkoliły menedżerów Taurona, PGE, Alstomu, Auchana, za 14.5 mln zł łącznie. Grupa BIMs Plus za „coaching” skasowała 3.3 mln, a Coach ICF za kurs coachingu dla firm 1.2 mln. Potem podłączyli się do źródełka znów urzędnicy ze starostw, urzędów marszałkowskich (kto pracował w skarbówce to widział w rubryce dochody urzędnika tzw. umowy zlecenia, i o dzieło, ale nie są to typowe „śmieciówki” jak u „plebsu”). Na Strategię Rozwoju Województwa Dolnośląskiego poszło 850 tys., na Diagnozę zapotrzebowania i możliwości pracy osób niepełnosprawnych mieszkańców powiatu złotoryjskiego 370 tys. Ale przyjdzie potem do studia pan Petru czy pani Krzysztoszek i powie że trzeba się przeprogramować na „flexi pracę” bo „wszyscy tak pracują”. I proszę bardzo. Fundacja In Posterum dostała 1 mln zł na projekt pt. „promocja elastycznych form zatrudnienia”. Dokładnie na inserty ulotek w lokalnej prasie, reklamę internetową, e-mailingi, mobilne billboardy, plakaty, i spotkania w terenie, na których uczestnicy dostali informator, długopisy i torby na zakupy (sic!). Swoją dolę (kolejną) dostały znów urzędy (to już się robi POwoli perpetuum mobile), program pt. „Bliżej klienta” i znów PUP Kłodzko i znów firma szkoleniowa. Kolejny milion. „Ekspert urzędnik” – 450 tys. zł, tym razem zarobiła spółka Mediator.

Ale zaraz. 25 proc. bezrobocia, pełno sfrustrowanych petentów (klientów). No to kolejne zlecenie, obrót biletami Narodowego Banku Polskiego to ich fach. 267 tys. dla Emm Consulting za dwudniowe szkolenia dla 322 pracowników pośredniaków (w programie nocleg – po sumie widać że jakiś fajny pensjonacik kilkugwiazdkowy, wyżywienie, koszty dojazdu, materiały, wszystko w trosce o „pozytwyny wizerunek PUP w oczach klienta”). 250 tys. dla kolejnej Fundacji za „prognozę trendów zmian gospodarczych w powiecie wałbrzyskim na lata 2010-2020″. Pośredniak w Strzelinie. Szkolenie „Profesjonalny pośrednik pracy” za kolejne 250 tys. Żeby nie było, że obywatel nic z tego nie ma, to dali 200 tys. na „Obornickie Konsultacje Społeczne”. Znów doradztwo indywidualne i grupowe oraz coaching. Można było przyjść i porozmawiać z burmistrzem nt. strategii i prognoz.

Jak wiadomo, dobrym biznesem są też 7-10-dniowe szkolenia komputerowe dla osób po 50-tce, czyli kasowanie setek tys. zł za to co może zrobić ich sąsiad, wnuk lub syn za sumę kilkusetkrotnie mniejszą. Funmedia za kurs obsługi Office 660 tys., Tenet za „Komputer od A do Z” 700 tys., Interlogos za „Znam komputer na 5-dziesiąt plus” 560 tys., Argos za „Komputer mi nie straszny!” 350 tys. za 66 godzin nauki (podstawy technik informatycznych i komunikacyjnych, użytkowanie komputera, przetwarzanie tekstów, arkusze kalkulacyjne). Są też kursy gdzie uczą przez kolejne 54 godziny baz danych, grafiki menedżerskiej i prezentacyjnej, oraz „przeglądania stron internetowych i komunikacji mailowej”. To ostatnie pewnie jest tak kosztochłonne, że cena wzrasta z tym modułem dodatkowym do 700-800 tys. I podpisuje i wydaje zgodę na to jakiś „wiekowy” urzędnik.

Dalej program outplacement dla zwalnianych pracownków Zakładu Przewozów Regionalnych. Kasa jest, to się bawimy dalej. Firma powiązana z senatorem Misiakiem, DGA S.A., kolejne 700 tys. Potem ci zwalniani za kilka miesięcy znów ustawią się do pośredniaka, coś się wymyśli. Kolejny program „Wygląd też ma znaczenie” 37 tys., może być też jak ktoś chce „Jazda konna – jak miło spędzić czas” za 38 tys. Ogólnie w małych gminach gdzie ludzie już się poddali, bo w promieniu 40 km pracy nie ma nie organizuje się już żadnych kursów, tylko zajęcia „integracyjne” na otarcie łez. Dalej jest sobie np. projekt „Nowy wizerunek” Poradnia Psychologiczna Anety Mizgiel-Seredy. 14 tys. na spotkania z wizażystką, kosmetyczką, psychologiem i muzykoterapię. Integracja na zamku, tym razem 40 tys. dla Ośrodka pani psycholog Pełyńskiej. 40 tys. dla Fundacji Magia dźwięku za pięciodniowe warsztaty przy gongu, didgeridoo, fletach, bębnach. 42 tys. dla dzieci (sic!) uczęszczających na program „Zintegruj się w tańcu” w Wałbrzychu i Trzcińsku-Zdroju. Projekt mający na celu diagnozowanie przyczyn problemów psychologicznych, zwiększenie motywacji do życia dla 12 osób. Magister Komorowska 42 tys. „Znam komputer – zdobędę pracę”. 43 tys. dla spółki Point. W programie nauka pisania cv na komputerze, wrzucanie zdjęcia do cv, internetowe poszukiwanie pracy. Ale już obsługa programów z pakietu Office (projekt dla urzędników starostwa w stolicy biedaszybów) 143 tys. „Nie dla psa kiełbasa”.

Powie ktoś, w Polsce nie ma socjalizmu. To jak nazwać dotowanie kwotą 314 tys. firmy Inter Car w celu „budowania przewagi konkurencyjnej firmy”. Ile dostała konkurencja, raczej ile konkurencja zapłaciła w POdatkach, żeby ktoś dotował „wybrańców”. To pewnie realizacja zapisanej w Konstytucji „społecznej gospodarki rynkowej”. I to wszystko mały fragment z jednego z szesnastu województw. By żyło się lepiej.

Tomek Grabowski

Discussion

No comments yet.

Post a Comment