//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Tomek Grabowski: Gorzów – przykład kliniczny

  • Jak zaorać miasto i wyrzucić z niego młodych. Przykład kliniczny: Gorzów Wlkp. Martwe miasto obiera kurs już na cmentarzysko. Zielona Góra i Szczecin odjechały już pociągiem Pendolino.

Grupa 19 radnych liczy na 2017 rok i „środki z Unii” na „inwestycje”. Na razie jednak uchwalono m. in.: „Postanawia się zaciągnąć pożyczkę w WFOŚiGW w wysokości 9.312.000,00 zł z przeznaczeniem na finansowanie planowanego deficytu budżetu jednostki samorządu terytorialnego związanego z realizacja przedsięwzięcia pn.: „Redukcja emisji zanieczyszczeń powietrza w śródmieściu Gorzowa Wlkp.” (…) zabezpieczeniem, stanowiącym 130% kwoty pożyczki będzie weksel własny in blanco wraz z deklaracją wekslową oraz hipoteka ustanowiona na nieruchomościach miasta Gorzowa Wlkp. (…) pożyczka zostanie spłacona w latach 2016-2021 z dochodów własnych miasta. Dalej: „Wyraża się zgodę na zaciągnięcie zobowiązania w kwocie 667 317 309 zł brutto na sfinansowanie wieloletniej umowy pomiędzy Miastem Gorzów Wlkp. a Miejskim Zakładem Komunikacji w Gorzowie Wielkopolskim Spółka z o.o. (…) finansowanie umowy w poszczególnych latach wyniesie: w 2016 roku kwota 39 638 174,00zł netto, w 2017 roku kwota 42 028 323,00zł netto (…) w 2030 roku kwota 38 541 762,00zł netto. Pokrycie zobowiązań nastąpi z dochodów własnych miasta.

Zatem młodzi, uciekajcie. Zastanawia mnie kto z młodych, „zdolnych z wielkich miast” się tu osiedli w najbliższych powiedzmy 15 latach. Jak nie ma tu dla przeciętnego studenta żadnej oferty, ani naukowej (uczelnia nie znaczy nic), ani sportowej (drużyn już nie ma praktycznie), ani kulturalnej. Tak więc witamy w mieście starców. Przystań 2030. Dla emerytów. Kiedyś zjeżdżali się na AWF sportowcy z wielu miast, dziś Gorzów nie ma ich czym przyciągnąć. Innych, studiujących poza miastem, trzymało zjeżdżanie co weekend do Gorzowa, by zobaczyć rodzinę i „swoje drużyny”. Teraz, w dobie busa za 10 zł do Szczecina, i po otwarciu atrakcyjnych kierunków tamże, a także w Poznaniu, i przede wszystkim Zielonej Górze, ostatni zgaszą światło. To już zmiana mentalna. Tylko kilku radnych jest w stanie skrytykować zaciąganie długów. Reszta nie widzi w tym nic złego. W sumie nie ma co się dziwić, sformułowanie „z dochodów własnych miasta” oznacza np. wyższy podatek od nieruchomości, za psa, za powietrze, deszczówkę, kataster, 3.60 za bilet MZK, 20 zł za śmieci, i 15 zł za kubik wody i ścieków. Ciekawi mnie jak za te pięć-dziesięć lat, kiedy większość młodych i energicznych wyjedzie, a przybędzie biednych emerytów, oni sobie wyobrażają pojęcie urzędowe „dochody własne miasta”. Miasto nie ma własnych pieniędzy. Może co najwyżej sprzedać resztki działek. Ale jak ktoś chce desperacko załatać dziurę w budżecie to dostanie za kawałek działki od inwestora nie 7, ale 1 milion zł. Obym się mylił, ale jeszcze w glorii chwały wróci na stołek Jędrzejczak.

Tomek Grabowski

Discussion

No comments yet.

Post a Comment