//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Tomasz Grabowski: Zatrzymać degradację Gorzowa

  • Nasze piękne miasto w ostatnich latach – według władzy – dokonało tzw. skoku cywilizacyjnego, bowiem władza zbudowała kilka pomników, jak filharmonia, basen, czy też pole golfowe.

Tymczasem szara rzeczywistość pokazuje brutalną prawdę. Miasto jest zadłużone na ok. 200 mln zł. Centrum umiera i nie ma pomysłu na jego zagospodarowanie, poza oczywiście ściąganiem haraczu w postaci podatku od nieruchomości od coraz mniejszej liczby przedsiębiorców. Przybywa korzystających z opieki społecznej, nie przybywa dobrze płatnych miejsc pracy, połączeń kolejowych, czy też atrakcyjnych kierunków studiów dla młodzieży. Ta po wyjeździe do Poznania, Szczeci-na, Wrocławia z reguły zostaje tamże, nie wracając do rodzinnego miasta i nie tworząc wartości dodanej w postaci świeżej energii i głów pełnych pomysłów na urządzenie miasta. Dobrze żyje się za to urzędnikom miejskim, lokalnym sitwom, głównie budowlanym, oraz członkom przeróżnych stowarzyszeń, gremiów i koterii, żyjących ze zleceń miejskich, bądź „przyssanych” do pieniędzy otrzymywanych z magistratu, w zamian za poparcie w wyborach samorządowych.

   Wkrótce nastąpi „historyczna” chwila. Nowe rozdanie „sześciolatki” unijnej. To dziesiątki milionów euro, które będzie można „inwestować”, przejadając pieniądze na kolejne widzimisię krótkowzrocznych polityków (raczej politruków) lub rozdając je różnym sitwom i sieci znajomych, jak np. firmom szkoleniowym (pod pretekstem walki z bezrobociem) lub firmom inwestującym w „zieloną” energię (pod pretekstem dbania o ekologię).

   Skoro po poprzedniej „budżetowej” perspektywie unijnej jest tak źle, to gdzie jest pies pogrzebany? Otóż wystarczy zadać sobie jedno pytanie. Czym się różni władza – zwłaszcza samorządowa – od władzy z czasów Edwarda Gierka? Wtedy były budowy, na których kradło się łyżką. Dziś, po sprzedaniu wszystkich zakładów produkcyjnych, buduje się i owszem, a nawet „inwestuje”, w ba-seny, filharmonie, pola golfowe, stadiony, imprezy Grand Prix na żużlu, ale kradnie się ładowarkami fadromy. Dług miasta tymczasem wzrósł kilku-krotnie w porównaniu z początkiem XXI wieku. Można powiedzieć że obecna władza zachowuje się podobnie jak ta z połowy lat 70-tych. Grzeje się w ciepełku sukcesów żużlowców, oraz medali kajakarzy czy też wioślarzy.

   Ministrowi spraw wewnętrznych nie tak dawno wymsknęło się, że państwo polskie istnieje teoretycznie. O Gorzowie też można powiedzieć, że jest miastem „w teorii”. Zadłużenie, bardzo ciężkie warunki do prowadzenia biznesu, upadające księgarnie czy inny smallbusiness, nadal mocno zadłużony szpital. Drożyzna na każdym kroku, patrz cena kubika wody, opłata śmieciowa, ceny biletów MZK. Dodając miejskie „haracze”do obciążeń nakładanych przez rząd Platformy Obywatelskiej, otrzymujemy obraz nędzy i rozpaczy. Przedsiębiorcom nie opłaca się prowadzić działalności i zatrudniać ludzi. Mieszkańców nie stać na zakupy na rynku, maleją wpływy z podatków, w konsekwencji miasta nie stać na odnawia-nie elewacji, czy nawet koszenie trawników. W niektórych miejscach, i to w centrum, wydaje się, jakby dopiero co wojna się skończyła.

   Nie bacząc na rzeczywistość niektóre komitety wyborcze nadal proponują budowę zbytków, czytaj: dalsze brnięcie w spiralę niespłacalnych długów. Tylko Nowa Prawica i jej program gwarantuje zatrzymanie degradującej miasto finansowej filozofii i „inżynierii”.

Tomasz Grabowski

Discussion

No comments yet.

Post a Comment