//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Tomasz Grabowski: Jak można dobrze wypić i zakąsić?

Modny jest ostatnio temat tzw. ekonomii społecznej. Organizacje „pozarządowe”, „trzeciego sektora”, i inne instytucje głoszą w swojej propagandzie dla naiwnych, że pomagają w wychodzeniu z biedy, walczą z nierównościami, jednym słowem są kolejnymi pośrednikami w przejadaniu unijnej forsy.

Ostatnio w jednym z urzędów znalazłem plakat zachęcający do wzięcia udziału w jednym z takich projektów. Szambopaństwo polskie tym się różni nawet od czasów zatęchłej komuny, że wtedy projektem nazywano mniej lub bardziej udane rozwiązanie techniczne, ale przy którym ktoś siedział i się uczył technologii, i przekazywał ją dalej, np. uczniom szkół zawodowych i technicznych. Natomiast dziś każde działanie polegające na przerzuceniu papierków i marnowaniu kasy to jest właśnie „projekt”. Po przejrzeniu informacji zawartych w plakacie poszedłem do zareklamowanej instytucji (nie tej będącej beneficjentem, ale do „pośrednika” – ośrodek wspierania ekonomii społecznej). Pani od wspierania kieruje grupę osób, spełniających warunki, na półroczne zajęcia połączone z „praktyką”. Projekt nazywa się „Kompleksowe i wystandaryzowane aktywizowanie osób zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym poprzez tworzenie nowych i wsparcie istniejących Centrów Integracji Społecznej na terenie Województwa Lubuskiego”. Ten akurat ma numer RPLB.07.04.01-08-0005/15. Cztery i pół bańki „piechotą nie chodzą”. Beneficjentem jest Lubuskie Stowarzyszenie Rozwoju Regionalnego „Rozwój” we współpracy ze Stowarzyszeniem na Rzecz Edukacji „Pomost”.

Ważna uwaga numer jeden: projekt ma na celu zaktywizowanie 140 osób w czterech istniejących oraz trzech nowo utworzonych centrach integracji społecznej (sic!). Uwaga numer dwa: nie ma tutaj żadnej „równości”, o której mówi biuralistka z ośrodka wspierania ekonomii społecznej, bo program ten jest dla 98 kobiet i 42 mężczyzn. Uwaga numer trzy: projekt trwać będzie do końca 2018 r. Ktoś ma spokojną, pewną pracę, dodatkowo nowe ośrodki, nowe CIS-y, to też dla kogoś z rodziny i znajomych królika szansa … I jak wiadomo tylko o to chodzi. Taki sposób na życie dla paru(nastu?) osób.

Zainteresował mnie też fakt, iż projekt ten jest jednym z tych, który załapał się na tzw. Listę pozakonkursową RPO 2020. Czy była ona ostatnią szansą na nażarcie się wybranych. W sumie na na tej liście mamy 33 projekty na sumę około 70 mln zł. Ośrodki ekonomii społecznej, ten omawiany z Gorzowa, oraz drugi z Zielonej Góry, dostają 12 mln (proporcja wg znanego nie tylko z „wyborów” schematu 4.5 : 7.5). Około bańkę ma Wojewódzki Urząd Pracy, dalej wszystkie pośredniaki po kilka baniek, ale największy tort przeznaczono dla tych, którzy decydowali o przeznaczaniu tej forsy. 31 mln dla Urzędu Marszałkowskiego na np. „wsparcie zarządzania i wdrażania, koszty zatrudnienia odpowiedniej ilości pracowników, szkolenia, komputery, sprzęt biurowy, reklamy, ulotki, targi, koszty przygotowania analiz i ewaluacji”. Żyć nie umierać! Dobrze chociaż, że program Biblioteki Akt i system jak Egapoltax w skarbówkach zawierają informacje o wszelkich umowach-zleceniach i o dzieło. Na ich podstawie można ewentualnie ustalić kto z urzędasów i różnych „notabli” brał pełną paszczą unijne fundusze.

Wracając do programu „Kompleksowe i wystandaryzowane …” to uroczyście i solennie zapewnia on, że ma tylko na celu „podjęcie zatrudnienia przez co najmniej 38 % uczestników o niskich kwalifikacjach”. O jakie zatrudnienie chodzi? Malinowski robi za 6zł/h bez prawa do urlopu – taki raj dla osób zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym. Natomiast w Szambopaństwie dla człowieków I kategorii 6 tys. zł to obraza, bo za takie pieniądze pracuje tylko idiota albo złodziej.

Instytucje obsługujące to rozdawnictwo żyją po pachy z kaski budżetowej i „unijnej”, ponadto korzystają ze wszystkich źródeł pomocy niczym przysłowiowy uzależniony od MOPS-ów „menel”. Np. Stowarzyszenie na Rzecz Edukacji „Pomost” w Świebodzinie złożyło w 2015 r. w UM w Świebodzinie ofertę wykonania zadania pt. „Integracja i reintegracja zagrożonych wykluczeniem społecznym”, czyli prowadzenia CIS, czyli udzieleniem wsparcia: bezdomnych, alkoholików, narkomanów, chorych psychicznie, długotrwałych bezrobotnych, byłych więźniów, niepełnosprawnych. Program zajęć: zakładanie spółdzielni socjalnej lub własnej firmy, podstawowe aplikacje w środowisku Office, higiena osobista, nauka Internetu, psychoprofilaktyka uzależnień, komunikacja interpersonalna, postawy asertywne i wiele podobnych tego typu działań pt. „uwierz w siebie”, poradnictwo socjalne, zawodowe, psychologiczne, warsztaty kształtowania umiejętności gospodarowania środkami finansowymi, wyjazdy w plener, spotkania integracyjne, edukacja: warsztaty remontowo-budowlane, pielęgnacja terenów zielonych, utrzymanie czystości. Cele do osiągnięcia: między innymi podniesienie kwalifikacji i równość szans. Za udział w tym wszystkim delikwent otrzymuje kwotę w wysokości „stypendium” porównywalną z zasiłkiem dla bezrobotnych. Jednak nie za darmo. Np. narkoman lub alkoholik za stypendium musi przez kilka miesięcy stażować z miotłą, taczką …w jakiejś firmie, dla której jest darmową siłą roboczą. Wie ktoś, które firmy mają szczęście skorzystać z tego typu pomocy? To już nie żerowanie i życie z dotacji PFRON, to coś o wiele wyrafinowanego. Trzeba się śpieszyć – po 2020 już „nie będzie kasy z UE”!

Przypadek tego stowarzyszenia, które reprezentuje pan Jan Kostyszak, niech będzie instrukcją jak można skutecznie wyciągać publiczne pieniądze na, a jakże, wzniosłe cele. We wniosku w 2015 r. wystąpiło ono o 10 000 zł (kwota za jeden miesiąc działania CIS), bo mogła szkolić w utrzymywaniu terenów zielonych i sprzątania. Jednocześnie poinformowało ono, że wyciągnęło ono rękę po 8310 zł z innych źródeł publicznych, a szkolący się wniosą (nie gotówką!) w ten biznes 2000 zł („świadczenia wolontariuszy i praca społeczna członków”), natomiast samo Stowarzyszenie wyłoży na wkład własny aż 200 zł . Co ważne – Stowarzyszenie zadeklarowało, że do całego przedsięwzięcia użyje sprzętu do sprzątania wartości 34 0149 zł, które uprzednio został nabyty dzięki dotacji udzielonej przez Urząd Marszałkowski w Zielonej Górze. Cały budżet tej „imprezy” to 20.510 zł (jedna trzecia na zasiłki dla uczestników, jedna trzecia -wynagrodzenia dla kierowników, koordynatorów, opiekuna, psychologa, trenera pracy, reszta: usługa księgowa, usługa BHP, wynajem sal od parafii, posiłki, paliwo). Tak w skrócie wygląda instrukcja jak można dobrze żyć w trudnych czasach.

Tomasz Grabowski

Discussion

No comments yet.

Post a Comment