//
czytasz właśnie...

Precz z komuną

To jest wojna!

  • Ksiądz a zwłaszcza duszpasterz rodzin w obliczu zagrożeń małżeństwa i rodziny jest jak saper. Powinien rozbrajać ładunki podłożone pod te instytucje tak szybko i skutecznie jak tylko potrafi.

Instytucje te, będące  stosem pacierzowym cywilizacji łacińskiej, są podminowane w wielu miejscach i na wiele sposobów, a niektóre ładunki już zdążyły wybuchnąć. Największą bombę podłożyła ideologia gender. Jej wybuch doprowadzi do ruiny cywilizację chrześcijańską.

Wybuch tej ideologicznej zarazy objawi się w pełni w momencie powszechnej akceptacji przez narody Europy zasady, że wolno odrzucić płeć biologiczną i zmajstrować sobie przeciwną do przyrodzonej. To będzie koniec znanego nam świata kultury.

Na konferencji „Małżeństwo i rodzina na tle współczesnych zagrożeń ideologicznych”, która odbyła się w Gorzowie 22 listopada 2013 r. wystąpił duszpasterz rodzin Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej ks. dr Mariusz Dudka. Nie podjął on jednak próby rozbrojenia tej bomby, lecz skupił się na rozważaniach o znaczeniach terminu ideologia i emocjach jakie one wywołują w odbiorze społecznym, czyli na problemach bez większego znaczenia w odniesieniu do tematu spotkania. Żaden z naukowców, którzy wygłosili referaty nie stwierdził expressis verbis, że propagowanie ideologii gender jest aktem wojny wypowiedzianej nam przez wrogów cywilizacji europejskiej i Kościoła. Znamienne, że w tym przypadku wrogami nie są wcale wyznawcy islamu, lecz europejscy renegaci. Józef Maria Bocheński nazwał ich „zgniłkami”, a miał na myśli kulturowych marksistów i ogólnie osoby, będące mentalnymi produktami rozkładu społeczeństw.

Jeśli zatem wypowiedziano nam wojnę, to trzeba wyznaczyć szańce, aby obrona była skuteczna. Przydałby się także ks. Ignacy Skorupka w nowym wcieleniu. Do obrony należy wykorzystać rozwiązania wymyślone przez wspólnoty ludzkie tysiące lat temu. Były one skuteczne dawniej, będą i dzisiaj.

Przede wszystkim lękajmy się obcych, którzy objawiają wobec nas wrogie zamiary. W naszym dobrze pojętym interesie bądźmy – wtedy kiedy to uzasadnione – ksenofobami. Po drugie – jest przejawem koniecznej samoobrony okazywanie niechęci sodomitom i gomorytkom, szczególnie wtedy, gdy nachalnie propagują swoje zboczenia. Rozsądnie jest zatem zachować postawę homofoba. Zwieńczeniem naszej strategii obronnej musi być tolerancja. Oznacza to, że powinniśmy tolerować, czyli ledwie znosić, czyny i poglądy z trudem mieszczące się w zakresie naszej kultury i moralności.

W imię wyższych wartości, np. porządku społecznego, podtrzymania współpracy dla pokoju, warto być tolerancyjnym, nawet z zaciśniętymi zębami. Oczywiście nasza tolerancja ma granicę, a wyznacza ją obowiązek zachowania fundamentów naszej cywilizacji: rzymskiego prawa,  greckiego pojęcia prawdy i moralności chrześcijańskiej. Tolerancję trzeba porzucić, gdy nabierzemy pewności, że „co za dużo, to niezdrowo”.

Genderowcy i inne „zgniłki” (termin naukowy) używają wobec nas mowy nienawiści, są jawnymi agresorami. Mają doskonały oręż: media, instytucje państwa i sieć różnych organizacji. Jednym słowem – warto powiedzieć za Jarosławem Haškiem -  „Nachalne są te kurwy i zuchwałe”. Wypowiedzieli nam wojnę. Musimy się bronić.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment