//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Szczwany postkomunistyczny lis

Szczwany stary postkomunistyczny lis, Tadeusz Jędrzejczak „w ostrych słowach” skrytykował Marszałek Elżbietę Polak, i kwoty jakie przyznano dla północnej części „lubuszczyzny” w ramach tzw. ZIT.

Według włodarzy Gorzowa madame Marszałek „powinna dorzucić trochę grosza” z Regionalnego Programu Operacyjnego. Kłania się postawa roszczeniowa.

Zintegrowane Inwestycje Terytorialne to nowy sposób współpracy samorządów w kolejnym rozdaniu unijnych milionów na latach 2014-2020. Zdaniem prezydenta żyjemy w województwie „zielonogórskim”. Tym jednym stwierdzeniem włodarz miasta ugrał dwie pieczenie na jednym ogniu, o czym za chwilę.

Pierwsza pieczeń to wykreowanie się na „polityka z jajami”, „broniącegosuwerenności Gorzowa”. Brzmi to jak pohukiwania Jarosława Kaczyńskiego o obronie suwerenności Polski, podczas gdy Lech Kaczyński podpisał traktat lizboński, a także i prezes PiS negocjował ten traktat. Nie ma się co jednak dziwić, gdyż SLD i PiS to ta „sama szkoła”. Pierwsi to lewica bezbożna, drudzy lewica pobożna.

I oto w komentarzach na stronie Radia Miejskiego Gorzowa czytamy m.in.: „brawo, brawo, brawo prezydencie !!!!!! nareszcie jakiś polityk z tego miasta ma odwagę powiedzieć całą prawdę o tym za przeproszeniem województwie, złodziejstwie w nim panującym i służalczej roli Gorzowa”; „idzie walka o ostatnie duże pieniądze unijne i zielonogórska sitwa chce ukraść jak najwięcej bez względu na konsekwencje. Pełne poparcie dla Prezydenta!!!”; „gdyby nasi radni słuchali prezydenta od zawsze to już dawno Gorzów nowoczesnością by stał” (sic!).

Oj naiwni ci „wyborcy”. Gdzie był prezydent w 1998 roku, kiedy powoływano tego lubuskiego bękarta, typową „zapchajdziurę” na mapie Polski, przechowalnie tysięcy urzędników szczebla gminnego, powiatowego i wojewódzkiego ? Światli gorzowianie już wówczas postulowali ucieczkę do Szczecina lub Poznania (wcześniej był projekt 25 województw), gdzie jednak pracowałyby wtedy np. rozmaite klany, szwagrowie, córeczki (casus posłanki Sibińskiej).

Liczba urzędników od projektów unijnych, dysponowania kasą, papierkami, spinaczami, przelewających kawkę z czajników do szklaneczek, obsługujących ZUS, NFZ, PESELe, NIPy, EWUSie, ZIPy, ZITy, MOFy, VATy, PITy, CITy, KRUSy, i inne socjalistyczno unijne wynalazki sięga już w Polsce miliona osób.

Odpowiedzialność za to ponoszą wszyscy wielbiciele i „sygnatariusze” woj. lubuskiego. W tym Rutkowski Roman, Marcinkiewicz Kazimierz, Rudnicki Maciej, Kochanowski Jan, Jędrzejczak Tadeusz (głosowanie nr 226 z dnia 18-07-1998).

Tadeusz Jędrzejczak był wówczas posłem, i czynnym działaczem SLD. Tego samego SLD, które rozwaliło szpital w Gorzowie, a teraz daje prezydentowi „ciche” poparcie w wyborach. Gorzów to taka marna mieścinka „postwojewódzka”, w której wystarczy powiedzieć że Zielona Góra nas okrada (co jest oczywiście faktem), i już ma się pełne poparcie miejscowego elektoratu. A wszystko bierze się stąd, że „wymyślono” dotacje unijne i ten kto nimi zarządza po prostu skacze pierwszy do koryta czytaj kasy. Botswana ma w konstytucji zapisane, że nie wolno jej przyjmować dotacji, i żyją.

I teraz druga pieczeń. Pieniądze są potrzebne preziowi na realizację „inwestycji”, przedwyborczych gruszek na wierzbie. m.in. Miejskiego Ośrodka Sztuki, centrumedukacji zawodowej (pamiętajmy o tym że pracownicy MOS, oraz dyrektorzy i nauczyciele to wierna klientela prezydenta). Pieniądze są potrzebne na gwałt, bo Gorzów nie ma własnych pieniędzy. Nikt mu – żadna Zielona Góra – nie kazała zrywać kontraktu na budowę CEA, a potem budować za 133 mln zł filharmonii. A potem jęczeć że „nas okradli”.

Gorzów „załatwił się” wówczas sam. Ale na derbach żużlowych będzie można pokrzyczeć „Zdechł Pies Falubaz”. Bo Tadek i Władek tak „kazali”.

(tg)

Discussion

No comments yet.

Post a Comment