//
czytasz właśnie...

Pod fasadą

Stanisław Michalkiewicz: Igrzyska jako namiastka

  • W miarę postępującej erozji moralnej legitymizacji korpusu Umiłowanych Przywódców, którzy na tubylczej scenie politycznej roją się w niemal niezmienionym od 20 lat składzie, chyba, że któregoś porwie do Walhalli litościwa śmierć, albo utraci protekcję razwiedki, co w sumie na jedno wychodzi – więc w miarę postępującej erozji wspomnianej legitymizacji Umiłowani Przywódcy niedostatki legitymizacji próbują sobie sztukować igrzyskami.

Akurat w bieżącym roku przypada 25 lat od ustanowionych przez generała Kisz-czaka, reprezentującego w naszym nieszczęśliwym kraju politycznego hegemona w postaci wywiadu wojskowego, który z rosyjska z upodobaniem nazywam „razwiedką”, kontraktowych wyborów do Sejmu i Senatu. Ta rocznica, którą ma swoją własną osobą uczcić prezydent Obama, będzie obchodzona – jak słychać – jako rocznica „pierwszych wolnych wyborów”, chociaż żyją jeszcze ludzie pamiętający, iż były to wybory kontraktowe, w których „strona rządowa” czyli wywiad wojskowy ze swoimi kolaborantami, uzgodniła z cieszącą się zaufaniem generała Kiszczaka „stroną społeczną”, że ta dostanie 35 procent miejsc w Sejmie, a „strona rządowa” – 65 procent. W ramach tych 65 procent „strona rządowa” przedstawiła „listę krajową” na której umieściła swoich faworytów.

Aliści wyborcy, którzy myśleli, że z tymi wyborami to wszystko naprawdę, listę krajową masowo skreślali, wskutek czego pojawiło się nie-bezpieczeństwo, że faworyci mogą obejść się smakiem. W obliczu takiego świętokradztwa generał Kiszczak zagroził, że unieważni te całe wybory i znowu będzie po staremu. Na takie dictum znany z tak zwanej „postawy służebnej” Tadeusz Mazowiecki, reprezentujący tym razem „stronę społeczną” oświadczył, że „umów należy dotrzymywać”, mając niestety na myśli nie umowę z wyborcami, którzy myśleli, że z tymi wyborami to wszystko naprawdę, tylko umowę z razwiedką, że faworyci muszą mandaty uzyskać, zgodził się na zmianę ordynacji wyborczej w trakcie wyborów! Zresztą nawet gdyby się nie zgodził, to pewnie byłoby tak samo, ale skoro się zgodził, to wyglądało to znacznie bardziej elegancko – o co w końcu chodziło. W rezultacie zmiany ordynacji „strona rządowa” obsadziła mandaty swoimi faworytami drugiej kategorii, bo prawie żaden z faworytów kategorii pierwszej nie zdecydował się stręczyć wyborcom ponownie. Zatem wybory nie były wcale „wolne”, a widoczne u Umiłowanych Przywódców pragnienie zapomnienia o tych wszystkich wstydliwych zakątkach, świadczy, iż są oni świadomi postępującej erozji moralnej legitymizacji i usiłują sobie ją sztukować igrzyskami.

   Rzecz bowiem w tym, iż transformacja ustrojowa zarówno w naszym nieszczęśliwym kraju, jak i innych krajach Europy Środkowej, została wynegocjowana na najwyższym szczeblu polityki światowej, między sowieckim gensekiem Michałem Gorbaczowem i amerykańskim prezydentem Ronaldem Reaganem. Sowieciarze uznali, że nie ma co trwonić sił na bronienie za wszelką cenę kruszejącego porządku jałtańskiego, więc w 1985 ro-ku wykonali manewr ucieczki do przodu, proponując Amerykanom wspólne ustanowienie nowego porządku politycznego w Europie – bo skoro porządek będzie ustalony wspólnie, to nie trzeba go będzie przed nikim bronić, jako że nikt nie będzie go atakował. Ponieważ sowiecka oferta została przez stronę amerykańską przyjęta, stronie sowieckiej chodziło przede wszystkim o to, by w ramach nowego politycznego porządku zagwarantować zarówno utrzymanie pozycji politycznej ludzi tworzących środowisko komunistycznej władzy w dawnych krajach satelickich, no i oczywiście – pozycji społecznej w nowych warunkach ustrojowych (a wiadomo, że skoro w ramach nowego porządku Sowieci mieli wycofać swoje imperium ze Środkowej Europy, to również ten ustrój, jakiego świat nie widział, nie przetrwa tej ewakuacji nawet o jeden dzień choćby dlatego, że nikt już nie da pieniędzy na jego kontynuację). Dlatego – co zaakceptowała strona amerykańska – żadne „Norymbergi” dla komunistów nie były przewidziane – chociaż pamiętając o tym, iż strzeżonego Pan Bóg strzeże – razwiedka  tak przygotowała ustrojową transformację, by żadne niespodzianki się nie pojawiły.     

   Przygotowania te obejmowały zarówno nurty systemowe, jak i nurt prywatny. Pierwszy nurt systemowy, to uwłaszczenie nomenklatury, która pod osłoną surowych praw stanu wojennego, za pośrednictwem tzw. spółek nomenklaturowych przystąpiła do rozkradania majątku państwowego na masową skalę. Razwiedka niezależnie od tego sprokurowała sobie własną ścieżkę szybkie-go rozkradania w postaci Funduszu Obsługi Za-dłużenia Zagranicznego. FOZZ otrzymał od państwa 1,7 mld dolarów na wykup długów, zaś wykupiono długi tylko za 69 mln dolarów. Resztę rozkradła soldateska, zakładając „stare rodziny”.  Drugi nurt systemowy, to selekcja kadrowa w strukturach opozycyjnych, której celem było wyłonienie takiej „strony społecznej”, której razwiedka mogłaby zaufać i którą zarazem mogłaby kontrolować przy pomocy tzw. „haków”. I jedno i drugie udało się w stu procentach, dzięki czemu nasz nieszczęśliwy kraj ma takie elity polityczne, jakie każdy widzi. Nurt przygotowań prywatnych natomiast polegał na tym, że komunistyczni bezpieczniacy, którzy za komuny wysługiwali się Związkowi Sowieckiemu przeciwko własnemu na-rodowi, zaczęli na własną rękę szukać sobie protektorów, którzy w zamian za wysługiwanie się, zapewniliby im bezkarność. To też udało się w stu procentach, bo nowi sojusznicy też chcieli rozbudować sobie agenturę, a wiadomo, że najlepiej to robić przy pomocy kanalii. W rezultacie nasza młoda demokracja ma charakter fasadowy; za parawanem demokratycznych dekoracji państwo po staremu okupowane jest przez razwiedkę, która swoje terytorium okupowane eksploatuje, wykorzystując w tym celu ustanowiony w 1989 roku przez generała Kiszczaka i jego konfidentów ekonomiczny model państwa w postaci kapitalizmu kompradorskiego, w którym o dostępie do rynku i możliwości działania na nim, decyduje przynależność do sitwy, której najtwardszym jądrem jest razwiedka, reprodukująca się w kolejnych pokoleniach ubeckich dynastii.

Stanisław Michalkiewicz

Autor napisał ten artykuł specjalnie dla wydawnictwa Stowarzyszenia Narodowy Gorzów pt. „Jedynie prawda jest ciekawa” (Gorzów Wlkp., kwiecień 2014 r.)

Discussion

No comments yet.

Post a Comment