//
czytasz właśnie...

Pod fasadą

Stanisław Bieda: Zajadłość partii systemowych

W wywiadzie udzielonym niedawno tygodnikowi ”Do Rzeczy” pan Zdzisław Krasnodębski – obecnie CEP PIS – oświadczył, że PIS nie jest partią systemową.

Po mojemu to wyjątkowa bezczelność. Gdy spojrzeć na jakąkolwiek dziedzinę aktywności politycznej, widać niemal całkowitą zgodność PiS z celami i postępowaniem pozostałych partii trzymających władzę.

Wszystkie te partie, będące przy żłobie, pokazały jakąś wręcz zajadłość w rabowaniu naszych pieniędzy i futrowaniu nimi swojego zaplecza politycznego. Wszystkie pokazały jakąś zapamiętałość do regulowania naszego życia prywatnego. Politykę zagraniczną uprawiali wszyscy, spiesząc na majdan, żeby pokazać się pod tryzubem… A w duraczeniu i demoralizacji „polactwa” obserwujemy wręcz wzorową współpracę PiS-u z PO.

Wystarczy przypomnieć ile pracy i sprytu włożył Lech Kaczyński, żeby zablokować wpisanie do konstytucji, że dziecko w łonie matki jest człowiekiem. Tenże sam  Lech nadał tytuły profesorskie Środzie i Hartmanowi – dzisiaj prominentnym wrogom tego co polskie i normalne – dając im pewność zatrudnienia na państwowych uczelniach, gdzie zawsze można wrócić po niepowodzeniu na scenie politycznej i czekać na nową okazję. A te okazje dał im towarzysz Tusk. Jak lepiej można współpracować? Ten cały pan Krasnodębski jest profesorem socjologii i nie dostrzega takich rzeczy? Nie wiem, czy ta profesura, czy też ta cała socjologia jest g…. warta? A może obie naraz.

Stanisław Bieda                                                                                                                                                    

Discussion

One Response to “Stanisław Bieda: Zajadłość partii systemowych”

  1. Szanowni Państwo,

    żołądkowa polityka jest taka przyziemna i groteskowa, to ciągłe życie w niemocy pod presją systemu i wykształciuchów… W końcu zamienia ludzi wytarte skrzeczące trybiki. Podstawą kadrową jest przecież selekcja negatywna. Dlatego szefem jest kompletny debil a politykujące profesory to ostatnie ogniwo łańcucha kredytowego, których celem jest racjonalizacja na wszystkich odcinkach postępu. W bogatszych krajach zwłaszcza tych mieniących się demokratycznymi ich udział w duraczeniu ma mocniejsze podstawy ekonomiczne – wystarczą granty, parę teleskopów, trochę gadżetów i zachwyt naukowym bełkotem. Wtedy każdy szanujący się ynteligent wie, że wspólne dojenie i strzyżenie dla dobra ludzkości jest nieuniknione.

    Innymi słowy myśl, że hodowla czerwonego bydła to współcześnie najlepszy biznes jest całkowicie niedostępna tym ciułającym tytułu pajacom. Oczywiście w repertuarze każdego hodowcy jest wiele sztuczek w tym różnicowanie diety na ośmiorniczki i śrutę buraczaną.

    W następnym odcinku – MH17, bo skoro hodowla – to i rytualny ubój – zapraszamy.

    P.S. Może nawet wirulencja

    Posted by PermanentCertificatedInteligence_CowBoy131 | 15 sierpnia 2014, 16:09

Post a Comment