//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Stanisław Bieda: Pazerność lokalnej władzy

 

  • Mamy za sobą ponad 20 lat doświadczeń samorządności lokalnej. Co widać? To, czego można było się spodziewać, gdy zabiera się pieniądze ludziom pod przymusem i wydaje (samorząd) nie własne pieniądze na cudze potrzeby.

Widać pazerność lokalnych włodarzy. Maksymalne stawki podatków, maksymalne czynsze za miejskich nieruchomości. Widać niefrasobliwość w wydawaniu nie swoich pieniędzy na niekonieczne a bardzo drogie budowle, widać rujnujące zadłużenie, które w niektórych wypadkach doprowadziło do bankructwa gmin.

Słychać głosy, że bez kredytów i pomocy z UE nic by nie powstało. Jak można tak mówić?! W tym roku rząd polski zapłaci bankom ponad 45 miliardów zł samych odsetek, a w sumie trafi do banków 150 miliardów zł – połowa budżetu. To napychanie kieszeni banksterom. Idą na to ogromne pieniądze a nie na sensowne cele publiczne? Podobnie jest w gminach. Ta zapamiętałość w wydawaniu pieniędzy na cokolwiek ma swoje uzasadnienie. Im większe i droższe tak zwane inwestycje, tym większe możliwości przelania do prywatnych kieszeni poważnych „wziątek”. W Polsce łapówki przy takiej okazji wynoszą 5-10% wartości kontraktu. Władze wydają sporo pieniędzy i wkładają wiele wysiłku, aby przedstawić nam swoją rozrzutność, jako działanie dla naszego dobra, żeby przychylić nam nieba. I to bardzo dobrze działa i chyba działać będzie zawsze. Widzimy, że coś nowego powstało, coś wyremontowano – telewizor to nagłaśnia, a gazety trąbi o wielkim sukcesie – ale nie widzimy ile pieniędzy nam wyrwano, ile z tego zmarnowano, ile ukradziono, bo kto miałby nam o tym powiedzieć? Prasa lokalna? Wolne żarty, ona też w znacznym stopniu żyje z gminnych pieniędzy.

 Zlikwidować się łatwo tego nie da, bo pociąg do publicznych pieniędzy jest potężny. Lecz można to ograniczyć przez ograniczenie budżetu, najlepiej do wysokości dochodów z podatków bez zadłużania gminy. Mniej rozrzutności, mniej złodziejstwa, łatwiej skontrolować no i więcej pieniędzy w naszych kieszeniach. To samo umiłowanie cudzych pieniędzy jest powodem, dla którego władze gminne nie chcą się pozbyć majątku niepotrzebnego z punktu widzenia celów statutowych gminy,  ale przynoszącego dochody np. lokali użytkowych. Takich w Gorzowie miasto ma podobno 556. To sytuacja już skrajnie nienormalna. Tak zarządzane miasto nigdy się nie rozwinie, mieszkańcy się nie wzbogacą, bo zawsze przegrają w konkurencji z władzą, która dysponuje przemocą i wykończy każdego zagrażającego jej konkurenta.

Działalność gospodarcza to nie domena urzędników, tylko kupców i przedsiębiorców. Tylko tak urządzone miasto ma szansę na rozwój. W Gorzowie niestety urzędnicy zajmują się działalnością gospodarczą. Np. ratusz utworzył spółkę miejską Gorzowski Rynek Hurtowy, które reguluje handel pietruszką i żyje z haraczu (m.in. najem stoisk-budek) nakładanego na bezpośrednich producentów. Gdyby nie musieli oni opłacać tej spółki i pensji jej prezesów, to warzywa byłyby w mieście tańsze. Widać więc jasno, że z takich i podobnych rozwiązań korzystają miejscowe sitwy, które absolutnie nie są zainteresowane zmianą kierownictwa w gminach. Sprzyja przyzwyczajenia i bezwładność wyborców, którzy nie wykazują na ogół zainteresowania większością miejskich spraw. I to się nie tak łatwo nie zmieni. Osłabienie sitw też można osiągnąć na drodze ograniczenia gminnych wydatków.

Stanisław Bieda

Autor jest członkiem Kongresu Nowej Prawicy.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment