//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Spółka szpitalna niepełnosprawna od urodzenia

  • Został położony kres wieloletniej degrengolady szpitala publicznego w Gorzowie. Tak czy siak musiał on upaść.

Ostatecznie upadłość przybrała formę przekształcenia w spółkę. Największymi poszkodowanymi wcale nie są pacjenci, którzy nie mając wyjścia narażali swoje zdrowie, korzystając z usług w tym bajzlu. Koniec publicznego szpitala pozostawiło w nieutulonym żalu liczne zastępy cwaniaków na nim pasożytujących. Ah, ile to ekspertyz restrukturyzacji zamówiono? Ile to forsy wydano na niepotrzebne zakupy i usługi? Ile tłustych etatów dla różnych wałkoni opłacano przez tyle lat? Ilu lokalnych dygnitarzyków pobierało ciężki szmal za zasiadanie na dyrektorskich fotelach? Ilu komorników wyszlamowało krocie z budżetu lecznicy? Nasz publiczny szpital gnił sobie w najlepsze, ale przynosił zyski firmom handlującym długami, np. giełdowym spółkom Electus, Magellan …

Tego wszystkiego zdaje się nie dostrzegać poseł Elżbieta Rafalska. W kółko powtarzała, że szpital nadal powinien być publiczny, ale nie mówiła jak wyciągnąć go z bagna długów. Ważniejsza dla niej była krytyka PO, że otwiera furtkę dla prywatyzacji szpitali i wprowadziła Ustawę o działalności leczniczej niż rzeczywiste rozwiązanie tu i teraz problemu upadającego szpitala. Jej krytyka poczynań marszałkowa w tej sprawie, nawet jeśli w różnych aspektach trafna, nie przyczyniała się do rozwiązania problemu. Był ideologiczna a nie pragmatyczna. Tuż przed wpisaniem spółki do rejestru przedsiębiorstw przez sąd rejestrowy w Zielonej Górze poseł Rafalska ponoć zmobilizowała ok. 70 posłów z PiS, którzy podpisali się pod pismem do sędziego rozpatrującego wniosek rejestracyjny, aby dokładnie przyjrzał się wycenie majątku, który samorząd przekazał spółce jako kapitał udziałowy. Oczywiście pismo to było sugestią, że wycena została prawdopodobnie zawyżona. Dopuszczam, że ta teza jest prawdziwa. Ale co z tego? Ważniejsze są intencje jakie przyświecały gorzowskiej posłance. W jakim celu chciała zatrzymać przekształcenie szpitala w spółkę? Gdyby sąd uległ temu naciskowi, to powstałby niewyobrażalny burdel, w którym pacjenci nie zyskaliby niczego. Po co zatem to zrobiła? Spory o wyższości państwowej służby zdrowia nad prywatnymi szpitalami, to można sobie prowadzić w Warszawie, w tym całym sejmie i w studiach telewizyjnych. W Gorzowie szybko było potrzebne konkretne działanie, pomyślane i wykonane zgodnie z tym, na co pozwala obowiązujące prawo. A ono popychało w jednym kierunku – przekształcenie w spółkę. Przecież przejęcie całego zadłużenia przez samorząd województwa nie wchodził w grę, bo tego to już poseł Rafalska na pewno by nie chciała. Nieprawdaż?

No więc mamy szpital jako spółkę z o.o. opartą o kapitał w formie działek, budynków, sprzętu. Spółka ta jest od urodzenia słaba i chorowita, bo ma od poczęcia dług ok. 100 mln zł. Stawiam butelkę palinki śliwkowej przeciwko palince z gruszek, że z chwilą zarejestrowania rozpoczęła się „gra” zmierzająca do doprowadzenia jej do upadłości, co trochę oczywiście potrwa. Działki przy ulicy Walczaka, czyli prawie w centrum miasta, są bardzo atrakcyjne, a ich przejęcie za pół darmo od syndyka masy upadłościowej będzie podniecało różnych grandziarzy finansowych. Przede wszystkim spółka będzie musiała – co rozsądne i zrozumiałe – stawiać wyżej niż tzw. dobro pacjentów (cokolwiek ma to znaczyć) bilans zysków i strat, czyli nie będzie realizowała tzw. nadwykonań bez gwarancji, że NFZ za nie zapłaci. Spółka ta będzie głównie żyła nie pieniędzy z rynku, lecz napływających do niej dzięki urzędniczym decyzjom podejmowanych w NFZ. To nie jest wolny rynek. Usługi lecznicze są nadal dyrygowane przez państwo, ze szkodą dla pacjentów. Jeszcze będziemy musieli wiele wycierpieć i dużo zabulić nim będziemy mogli wybierać lekarza na wolnym rynku za rozsądne pieniądze. Może się zdarzyć, że nigdy nie będzie nam to dane. Zresztą nie wszyscy tego chcą.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment