//
czytasz właśnie...

Okiem socjologa

Maciej Chocianowski, Sondażowy zawrót głowy

sondaze media gazety artur zukowsondaze media gazety artur zukow

Okiem socjologa

Sondażowy zawrót głowy

Aj waj! Salon zawył z oburzenia. Jakaś sondażownia pokazała, że PiS-owi się podnosi i to się
podnosi intensywnie, bo wg rzekomych badań PiS ma sześć oczek przewagi nad Platfusami. Zrobiło
się zamieszanie. Prezes wreszcie zaczął się uśmiechać. „Autorytety moralne” poczęły tłumaczyć, że to
tylko takie chwilowe i że to zaraz przejdzie jak tylko ludzie zapomną o ostatniej wielkiej manifestacji
PiS-u w Warszawie. „Płemieł” uspokajał i dziwne, że twórcom sondażu nie pogroził dajmy na to
prokuratorem, co po skazaniu autora witryny antykorom.pl byłoby jak najbardziej zasadne.
Przyznam, że i mnie wyniki tego badania mocno zaskoczyły. Należy się zatem zastanowić co się tak
naprawdę stało.

„Nic się nie stało. Chłopaki nic się nie stało. Nic się nie staaałooo…” Dla konserwatywnego liberała,
jak też dla liberalnego konserwatysty (wbrew pozorom to nie to samo) jest dokładnie obojętne czy
przy korycie będzie Palikot, PiS, PO, PSL, „Solidarna Polska”, SLD czy PZPN. Nas bowiem wojny o
krzyż przed Pałacem Prezydenckim podniecają tylko trochę. Nie piszę, że w ogóle nie, ale jednak
tylko trochę. Podobnie uważamy, że dobrobyt nie bierze się z modnych ostatnio rozważań na
temat bitej śmietany zalegającej na księżych kolanach. Nie interesuje nas sprawa małej Madzi.
Kompletnie ignorujemy, co skandaliczne, ślub młodej Kwaśniewskiej. Bestialsko nie stosujemy
się do garderobianych zaleceń homosia Jacykowa, a Gesslerowej nie wpuszczamy nawet do
kuchni. Dlatego jesteśmy nudni. Dlatego cytując klasyka „ciemny lud” głosuje na Nich, na swoją
zgubę zresztą. Cały ten komercyjny syfilis jest tylko po to, żeby odwrócić uwagę ludzi od rzeczy
najistotniejszych. Komercyjny, bo polityka też jest komercyjna! Większość sporów politycznych to
właśnie cyrk robiony pod publiczkę. Zażarta walka o sprawy istotne w stopniu znikomym, w sytuacji
gdy gospodarka znajduje się w stanie agonalnym. O gospodarce też się mówi, a jakże, ale ilu ludzi
w Polsce rozumie w ogóle jak funkcjonuje gospodarka? Mydli się więc oczy wskaźnikami, słupkami
i opiniami „ekspertów”, co powoduje, że przeciętny Kowalski szybko przełącza kanał na „Barwy
szczęścia”.

Nie mówi się po prostu o pieniądzach. Naszych pieniądzach. Abyśmy nie zorientowali się jak
jesteśmy okradani podpuszcza się na siebie różne grupy społeczne. Pracodawcy mają być wrogami
pracowników. „Moherowe berety” to wróg „młodych, wykształconych, z dużych miast”. Wierzący
kontra ateiści. Męskie szowinistyczne świnie przeciwko ciemiężonym kobietom. Głodne dzieci-
nieodpowiedzialni rodzice. Inwalidzi zabierają pracę absolwentom. I tak w kółko Siergieju. Niech
się ludzie kłócą. O konieczności radykalnego obniżenia podatków, o konieczności ograniczenia
biurokracji, o ZUS, o złodziejstwie od lat mówi tylko Janusz Korwin-Mikke i ludzie związani z Nową
Prawicą. Tylko kto by tam ich słuchał, kiedy właśnie w TVN naparza się Palikot z Brudzińskim.

O ile Państwo Polskie nie szanuje pieniędzy swoich obywateli i garnie je do siebie pełnymi garściami,
o tyle kiedy je już zagarnie to czujnie ich pilnuje. Znajomego bankowca spytałem o sprawę
tajemniczego kreta ryjącego pod Warszawą, że aż się ziemia zapada. Chodziło mi o znajdujący
się w pobliżu jamy centralny skarbiec NBP i czy kret nie uszkodzi aby jego konstrukcji. Facet mnie
wyśmiał. Stwierdził, że centralny skarbiec NBP znajduje się gdzieś w Polsce (nie powiedział gdzie) i
jest to bunkier o rozmiarach umożliwiających swobodne przemieszczanie się samochodem, otoczony
potężnym murem i strzeżony przez służby specjalne z karabinami i wozami opancerzonymi. Ten
rzekomy warszawski centralny skarbiec to tylko atrapa i przechowalnia bilonu.

To tak na marginesie. Wróćmy do sondażu. Istnieją trzy hipotezy:

1. Sondaż był prawdziwy. W tę ewentualność raczej nie wierzę. Koledzy socjolodzy mogą mi
mieć to za złe, ale właśnie dlatego, że sam jestem socjologiem to nie wierzę. Bo wiem jak
te sondaże się przeprowadza. Generalnie dominuje zasada, że kto płaci ten decyduje o
wynikach, ale dochodzi także do rażących zaniedbań metodologicznych. Rzetelny sondaż
powinien być przeprowadzony na próbie od 1000 do 1600 osób. Wiadomo: w różnym
wieku, o różnym statucie materialnym, z różnych części kraju i takie tam terefere. To
wszyscy wiemy. I co najważniejsze. Takie badanie powinno być prowadzone osobiście przez
ankietera. A to sporo kosztuje. Prościej jest zatem przeprowadzić ankietę telefoniczną.
A przez telefon ludzie albo nie chcą w ogóle gadać, albo celowo zmyślają, albo z powodu
nieufności wolą powiedzieć, że na nikogo nie głosują. Ja na przykład we wszystkich spisach
powszechnych celowo kłamię jak z nut, żeby władza jak najmniej o mnie wiedziała, a w
ankietach dobrowolnych nigdy nie biorę udziału. Nawiasem pisząc o preferencje polityczne
żadna instytucja badawcza mnie nigdy nie zapytała. Ani mojej rodziny. Ani znajomych. A
jest tych instytucji w Polsce kilkadziesiąt. I każda robi takie badania co najmniej raz na dwa
tygodnie. I każda bierze próbkę ok. 1000 osób. No to każdy w Polsce powinien być chyba
odpytany co najmniej raz. A tak nie jest. Dziwne.
Błąd statystyczny wynosi 2%. I inaczej być nie może. Po to ktoś te 2% wyliczył, żeby
potem jakiś OBOP nie tłumaczył, że w sondzie było 3%, a w wyborach 15%, bo „ludzie są
nieprzewidywalni”. Właśnie błąd statystyczny ma zawierać w sobie tę „nieprzewidywalność”.

2. Sondaż został sfabrykowany na korzyść PiS. To by oznaczało, że trzymająca sondażownie w
garści Platforma zwiera szeregi. Celowo dodaje PiS-owi kilka punktów, żeby jej zwolennicy
się ocknęli. Jeśli w najbliższym czasie rozpocznie się Wielka Telewizyjna Kampania Straszenia
Przed Powrotem PiS Do Władzy to oznacza, że hipoteza nr 2 jest trafna.

3. Sondaż został sfabrykowany na niekorzyść PiS. Jest taka opcja. Skoro instytuty badawcze
zawsze zawyżały PO, a obniżały PiS, to może tak jest i tym razem? Może PiS ma już 12%
przewagi? Co by to oznaczało? Wielki sukces ostatniej demonstracji warszawskiej, potężną
siłę ojca Rydzyka i słuszność obranej strategii Jarosława Kaczyńskiego.

Poparcie Nowej Prawicy w Polsce oceniam na jakieś 15%. Ponieważ wszystkim partiom w Polsce
bardzo zależy żeby NP nie doszła do władzy, przeto sondaże solidarnie wskazują 1%, 2%, w porywach
3%. Pojawia się wówczas element „samospełniającej się przepowiedni”. Ogrom ludzi sugerujących
się wynikami badań stwierdza, że „mają rację, ale nie będę na nich głosować, bo szans nie mają”.
I faktycznie z 15% robi się 3%. Polacy naiwnie sądzą, że oddając głos na którąkolwiek partię
reżimu „nie marnują głosu”. Niestety. WSZYSTKIE głosy oddane na ugrupowania obecnego układu są
głosami zmarnowanymi. Po za tymi kupionymi za wódę i kiełbasę, bo tam wyborca faktycznie odczuł
jakąś chwilową, ale bardzo konkretną i jakże realną korzyść.

A gdyby tak zakazać publikowania sondaży w ogóle? Byłoby to niezgodne z odwiecznym prawem
człowieka do ogłaszania głupot, ale radykalnie przewróciłoby scenę polityczną. Jestem tego pewien.
Bo ludzie są niestety jak owce. Człowiek jako istota społeczna lubi rozumować stadnie. W stadzie
jednostka czuje się bezpieczniej. Tylko wybitne osobniki potrafią wyjść poza ten schemat. I tak
naprawdę na polityce, podobnie jak na gospodarce zna się znikoma część społeczeństwa. Reszta
słucha telewizji, radia i sąsiadów. Wyjątkiem jest nasz kochany establishment polityczny. Oni
doskonale rozumieją w czym rzecz i wiedzą co zrobić żeby uzdrowić sytuację. Lecz nie będą podcinać
gałęzi na której sami przecież siedzą.

Maciej Chocianowski

Discussion

No comments yet.

Post a Comment