//
czytasz właśnie...

Pod fasadą

Słowa z serca płynące

  • Kandydat Bronisław Komorowski udzielił nam w Wolsztynie ważnej lekcji. Trzeba docenić jego szczerość, gdyż objawił prawdę o stosunku władzy do wyborców.

Reagując na gwizdy części zebranych, przypomniał on 28 marca 2015 r. w Wolsztynie fundamentalne zasady sprawowania władzy przez dzieci i wnuki komuchów z pierwszego tłoczenia:

1. „Mogą sobie gwizdać, mogą sobie krzyczeć, mogą sobie protestować […] a w całej Polsce widać, że to my mieliśmy rację, że to my wiedzieliśmy co jest dobre dla Polski […]. „

2. „I nic te krzyki nie zmienią. Nic te wrzaski nie pomogą […]. Te wrzaski, te krzyki, te gwizdy stanowią świetne tło, grają w moim teatrze. Gracie rolę tych, którzy są świetną ilustracją, że tak naprawdę […] w wyborach prezydenckich będziecie państwo wybierali między tymi co gwiżdżą […], a tymi, którzy chcą mądrej polskiej władzy […].”

3. „Dlatego proszę was gwiżdżcie jak najwięcej, bo nic więcej wam nie zostało […]. Gwiżdżcie ile chcecie.”

Trudno mu zaprzeczyć, gdy stwierdza, że pohukiwania na władzę nie odniosą żadnego skutku. Jest szczery do bólu, kiedy mówi „gwiżdżcie … bo nic więcej wam nie zostało”. W tym miejscu wypada odnotować względną łagodność „polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej”. Mógłby Prezydent – jak 60 lata temu Józef „Odrąbalski” Cyrankiewicz – walnąć prosto z mostu: „Kto podniesie rękę na władzę ludową, niech wie, iż ręka ta będzie mu odcięta”. Ale wie, że dzisiaj wystarczy zadrwić i dać do zrozumienia, że władza ma społeczeństwo w sempiternie. Są przekonani, że z nami można już zrobić wszystko.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment