//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Rechot kmiotów

  • Radni Gorzowa obniżyli podatek od nieruchomości. W normalnym mieście normalni ludzie przyjęliby to z aprobatą, a nawet z nadzieją, że być może krok taki oznacza początek zmian na lepsze. Ale w Gorzowie jak zwykle jest inaczej.

Tutejszy demi-monde, złożony z czynowników udających zatroskanych polityków i fagasów imitujących dziennikarzy, rzucił się z zaciekłością na obniżenie wpływów do kasy miasta o 600 tys. zł, wobec prawie 0,5 mld zł projektowanego dochodu. Sforę spuścił z łańcucha i nadał ton nagonce sam prezydent Tadeusz, grzmiąc na sesji, że „radni zdemolowali budżet” zmniejszając podatek od mieszkania o 6 groszy za 1 metr kwadratowy i że „to miasto jest warte lepszej rady”. Potem do odrobku przystąpili pracownicy frontu propagandowego, czyli lokalnych mediów. Jeden zauważył, że obniżenie podatków o 6 gr jest „nie do końca racjonalne”. Inny wykpił budżetowe decyzje rady tytułem „Budżetowa opera za 6 groszy”. Natomiast osobisty przydupas Tadzia obsrał radnych, przezywając jednych „Osły z PiS i barany z PO”, a całą radę przyrównał do alkoholika, który aby się napić „przewróci do góry nogami nawet skarbonkę ukochanej córki: czytaj miasta”.

Jednym słowem demi-monde skwitował rechotem uchwalenie przez radę budżetu, a szczególnie radnych PiS, którzy zaproponowali obniżkę podatku. Podobny rechot, wyrażający zadowolenie, wydobyli z siebie obecni na sesji urzędnicy, gdy nie udało się radzie odebrać im 1 mln zł na podwyżkę pensji i przekazać te pieniądze na inne cele, choćby filharmonię. Wyjątkowo za tę decyzję rada została nagrodzona oklaskami. Urząd kosztuje nas prawie 40 mln zł rocznie. Dobrze, że chociaż miejscy urzędnicy mają szansę załapać się na rządowy program „by żyło się lepiej”.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment