//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Przewodniczący Solidarności był kapusiem

  • O mało co tzw. święto wolności, czyli rocznica koncesjonowanych wyborów z 4 czerwca 1989 r. przeszłoby w Gorzowie bez większego echa. Na szczęście jest czym ją uwypuklić. Dzięki niezwykłej  pracowitości pana dr. Dariusza Rymara odnalazły się w archiwach IPN dokumenty identyfikujące Tajnego Współpracownika pod pseudonimem „Szerszeń”.

Kapuś ten był na służbie od 14.01.1982 r., a został pozyskany przez Wydział V WUSW w Skierniewicach. W czerwcu 1986 r. przejął go Wydział V WUSW w Gorzowie. Prawdopodobnie z początku inwigilował głównie Klub Inteligencji Katolickiej, którego był członkiem. Aż do 1989 r. nie miał dostępu do kierownictwa podziemia, czyli do Regionalnej Komisji Wykonawczej i nie był w jej kręgach osobą znaną. „Szerszeniem” był Andrzej Radliński, w latach 80-tych XX w. kierownik Gorzowskich Zakładów Ceramiki Budowlanej.

W marcu – kwietniu 1989 r. zdołał wślizgnąć się do grona kierowniczego Solidarności i został członkiem prezydium Komitetu Obywatelskiego Solidarność w Gorzowie Wlkp. Umożliwili mu to Teresa i Władysław Klimek, którzy byli liderami gorzowskiego KIK. Rekomendowali oni „Szerszenia” jako odpowiedniego człowieka do pracy w KO. Radliński na bieżąco informował SB o wszystkich poczynaniach Komitetu, który koordynował w tamtym czasie kampanię wyborczą Solidarności.

Bardzo szybko zdobył zaufanie Stefanii Hejmanowskiej, Kazimierza Modzelana, Zbigniewa Bodnara, Jerzego Korolewicza i dość sporej grupy, głównie działaczy z Gorzowa. Stefania Hejmanowska, wtedy senator, organizowała po wyborach 4.06.89 r. na forum rady regionu (tymczasowy organ odtwarzającego się  związku zawodowego) akcję przeciwko Stanisławowi Żytkowskiemu, Rafałowi Zapadce i innym tzw. starym działaczom podziemia. W styczniu 1990 r., gdy do głosu doszła w pełni demokracja, Solidarność na swoim zjeździe wybrała przewodniczącego regionu. Ku zaskoczeniu nie został nim żaden członek podziemnej RKW, ale człowiek znikąd, inteligentny katolicki donosiciel Andrzej Radliński. Hejmanowska i jej poplecznicy odnieśli sukces. Wysforowali na czoło Solidarności w regionie tajnego współpracownika SB.

Komuchy miały niezły ubaw i utwierdzili się w przekonaniu, że w Gorzowie tzw. demokratyczną opozycję da się łatwo zmarginalizować. I tak się stało. Już tyle lat Gorzowem rządzi lewica, której korzenie sięgają PZPR i Stalina.

Discussion

One Response to “Przewodniczący Solidarności był kapusiem”

  1. Z jakim skutkiem – to widać, na ulicach morze złomu, którego nie powstydziłby się żaden niemiecki szrot. A architektura wskazuje czasy świetności na okres przedwojenny.

    Posted by Tak Marcin | 7 czerwca 2013, 19:17

Post a Comment