//
czytasz właśnie...

Okiem socjologa

Maciej Chocianowski, Prewencja czy represja?

Okiem socjologa

Prewencja czy represja?

Zielonogórska policja kilka razy w tygodniu przeprowadza akcję pod kryptonimem „Trzeźwy
Poranek”. Funkcjonariusze ustawiają się w jakiejś części miasta i tamując ruch sprawdzają trzeźwość
wszystkich kierowców. To działanie jest bardzo pożyteczne. Poprawiają się statystyki policyjne, rośnie
wykrywalność, słupki rosną w górę. Niemalże podczas każdej kontroli wpada kilku pijanych
prowadzących. Dochodzi też do sytuacji kłopotliwych, jak wtedy, kiedy przyłapano na leciutkiej bani
doradcę Prezydenta Janusza Kubickiego. Doradca wybierał się właśnie do pracy, co jest okolicznością
dalece łagodzącą, bo wiadomo, że doradzanie Prezydentowi to praca znojna i odpowiedzialna, na
trzeźwo trudna do zniesienia. Piszę, że była to sytuacja kłopotliwa, gdyż przysparzała zapewne
policjantom wiele zgryzot i dylematów. Cóż bowiem robić? Zabierać prawo jazdy, czy może raczej
przeprosić, pocałować w rękę i puścić wolno?

Tego typu działania cieszą się szerokim poparciem społecznym. Zwłaszcza tych osób, które nie mają
na 7.00. rano do pracy. Tak więc pijakom za kółkiem ochoczo złorzeczą przy piwku bezrobotni,
gospodynie domowe, rolnicy, artyści, drugozmianowcy no i rzecz jasna dziennikarze z każdego
nabzdryngolonego szofera czyniący główną wiadomość dnia. A gdy taki szofer spowoduje jeszcze
wypadek, a jak jeszcze z ofiarami śmiertelnymi, to można wrakiem rozbitego samochodu epatować
odbiorców choćby i cały tydzień. Fora internetowe aż dudnią od opinii oburzonych internautów.
Piszący domagają się kary śmierci dla delikwenta po małym piwie, żądają konfiskaty samochodu,
majątku i wywieszenia fotografii z wizerunkiem i nazwiskiem na szczycie ratusza. Dobrze mu tak! Jest
to dziwna postawa społeczna jak na kraj pochodzenia mistrzów świata w ilości wydychanych promili.
Co prawda zdarzało się za granicą, że lekarzom nie udało się uratować życia facetowi z trzynastoma
promilami, ale w Polsce takie osoby co najwyżej schodzą z roweru.

Przyznam, że jestem sceptyczny wobec tego typu akcji. Wiem, wiem. Ofiary śmiertelne, kalectwa,
sieroty, wielkie tragedie ludzkie, powyginane szlabany, przejazdy kolejowe całe we krwi. To wszystko
prawda. Ale spójrzmy na to z drugiej strony. Pewien mój klient mieszkający na stałe w Stanach
Zjednoczonych opowiadał mi kiedyś jak tam wyglądają przepisy dotyczące prowadzenia po alkoholu.
Otóż w zależności od stanu wygląda to bardzo różnie. W niektórych stanach można pójść do
więzienia już za samo posiadanie otwartej butelki w samochodzie. Nie trzeba wcale być po spożyciu.
Ale są też takie rejony USA, gdzie policjant w ogóle nie ma prawa zatrzymać auta jeśli kierowca nie
popełnił żadnego wykroczenia drogowego, a widoczny stan techniczny pojazdu nie budzi zastrzeżeń.
Nam wydaje się to wręcz nieprawdopodobne. W praktyce bowiem taki przepis oznacza, że kierujący
może mieć nawet trzy promile, ale jeśli jedzie prawidłowo i z dozwoloną prędkością to nic mu nie
grozi.

Skąd takie pomysły? Z umiłowania Wolności. Prawicę różni od Lewicy stosunek do człowieka. Do
jednostki. Prawica uważa, że człowiek jest istotą odpowiedzialną za siebie, że każdy jest kowalem
własnego losu i ma prawo o swoim losie decydować. Lewica odwrotnie. W jej ujęciu ludzie są głupi,
nieodpowiedzialni, niezaradni życiowo, więc trzeba za nich myśleć. I konsekwentnie Prawica daje
szeroki wachlarz swobód. Wolność jednostki ograniczona jest tylko Wolnością drugiej jednostki.
Człowiek posiadający wolną wolę daną od Boga może praktycznie robić co mu się żywnie podoba,
byleby swoim działaniem nie krzywdził innych. Lewica z kolei ogranicza Wolność jak tylko może.
Ubezpiecza ludzi pod przymusem, wysyła do szkoły, szczepi, zabrania palenia papierosów.
Dla Lewicy człowiek jest niewolnikiem o którego trzeba się troszczyć.

Pojawia się zatem dylemat: prewencja czyli zapobieganie nieszczęściom, a może represja, czyli
surowe i bezlitosne karanie za popełnione winy. Zdecydowanie opowiadam się za drugim modelem.
Nigdy bowiem nie wiadomo jakie są granice prewencji. W tej chwili jesteśmy w stanie ograniczyć
liczbę wypadków śmiertelnych na drogach praktycznie do zera. Wystarczy… zlikwidować ruch kołowy.
I dodatkowo w ramach bezpieczeństwa wszystkich potencjalnych kierowców przykuć na stałe do
kaloryfera. Nikt na drodze wówczas nie zginie. Nas tymczasem uczy się od dziecka, że najważniejsze
jest zapobieganie. I tu powstaje pytanie: czy przesadna prewencja nie jest aby ograniczeniem naszej
Wolności? Są kierowcy, którzy po alkoholu prowadzą bardzo dobrze, a jest też odsetek kierowców po
alkoholu prowadzących zdecydowanie lepiej niż na trzeźwo. Jest zresztą udowodnione, że po małej,
powtarzam małej ilości alkoholu prowadzi się sprawniej, reakcja jest przyspieszona, poprawia się
refleks, zdolność podejmowania błyskawicznych decyzji.

Nie istnieją zresztą granice dbania o nasze bezpieczeństwo. Nie mają też granic środki finansowe
jakie można na to wydać. Czy wyobrażacie sobie Państwo ile kursów za grube pieniądze można by
zorganizować dla potencjalnych pracowników? Kurs bezpiecznego chodzenia po schodach, kurs
samoobrony przed atakiem szerszeni, kurs posługiwania się długopisem… I to wcale nie musi być
koszmarny dowcip. Krakowski oddział KRUS zorganizował dla rolników kurs bezpiecznego chodzenia
po drabinie, w związku z nasilającą się liczbą wypadków na tym urządzeniu. Wynajęty człowiek stał i
tłumaczył zdębiałym chłopom jak mają włazić na drabinę, jak z niej schodzić, jak ją opierać o ścianę.
A przecież w samym tylko rolnictwie jest tyle jeszcze niezagospodarowanych obszarów! Ile nieszczęść
może się przydarzyć podczas korzystania z wychodka, albo ze studni!

Policja podczas trzeźwościowych nalotów nie łapie pijaków za kółkiem. Policja łapie skacowanych.
Czy zatrzymanie i odebranie prawa jazdy jadącemu na kacu uratuje komuś życie? Nie sądzę.
Niedawno w Rosji doszło do tragicznego wypadku. Pijany kierowca wjechał w tłum na przystanku
zabijając siedem osób. W normalnym kraju powinien zostać potraktowany jak pospolity morderca i
zwyczajnie powieszony. Ponieważ jednak w Rosji podobnie jak w Polsce dominuje doktryna prewencji
nad doktryną represji, facetowi temu grozi… pięć lat więzienia. Siedem zamordowanych osób- pięć
lat więzienia. Państwo po prostu zachowuje się konsekwentnie. To nie kierowca jest winien upicia
się i spowodowania wypadku. To państwo jest winne, że delikwenta nie dopilnowało, nie kazało
zawczasu dmuchać mu w balonik i nie zabrało prawa jazdy.

Na temat zgubnych skutków picia alkoholu napisano tysiące prac naukowych. Niecierpliwie czekam
na dywagacje dotyczące pozytywów społecznych wynikających z używania tej chemicznej substancji.
Wódka wszak odświeża oddech, największego pierdołę zamienia w bawidamka, jest natchnieniem dla
artystów, dziennikarzy, budowlańców. Czy ktoś pokusi się kiedyś o analizę socjologiczną wskazującą
jaki odsetek par poznał się przy alkoholu, ile dzieci poczęto pod jego wpływem? Ile inicjatyw
politycznych rodziło się w ogniu gorzały? Ile spraw załatwiono pod jego wpływem? Ile wojen
wywołał alkohol, a ilu zapobiegł? Czy doszłoby do wybuchu 2 Wojny Światowej gdyby Hitler nie był
abstynentem?

Oczywiście trochę żartuję. Nie ma mechanizmów badawczych do przeprowadzenia tego typu
symulacji. Reszta to gdybanie. Tematem felietonu jest odwieczny spór pomiędzy doktryną prewencji,
a doktryną represji. Jest oczywistością, że zwolennicy Wolności wybiorą represję jako konsekwencję
pewnych zachowań. Ale nie wszyscy przecież kochają Wolność…

Maciej Chocianowski

Discussion

One Response to “Maciej Chocianowski, Prewencja czy represja?”

  1. Zadajmy sobie może pytanie: czy człowiek jest z natury dobry czy zły? Fundament cywilizacji judeochrzescijanskiej Tora/Biblia uczy ze nie jesteśmy z natury dobrzy. Teraz pytanie kolejne: czy postulowany przez radykalną prawice leseferyzm sprowadzi ,,raj” na Ziemię!?

    Posted by Radek | 7 maja 2014, 15:36

Post a Comment