//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Od TPPR do Towarzystwa Gospodarczego Polska – Rosja

  • Można powiedzieć, że były premier z Gorzowa, Kazek Marcinkiewicz, jest w pewnym sensie „resortowym dzieckiem”. Prawdą jest, że resort w którym pracował jego ojciec nie należał do pierwszorzędnych w PRL, ale na prowincji się liczył i dawał rodzinie konkretne profity.

W tamtych czasach, w powiatowym miasteczku, kierownikiem kina i organizatorem „Dni Filmu Radzieckiego” nie mógł być pierwszy lepszy chudzina, lecz wypróbowany towarzysz. Takim był ojciec Kazka, który dbał o swoją karierę kierownika kina, jako lektor Komitetu Miejskiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Gorzowie i działacz Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Jednym słowem był pracownikiem tzw. frontu ideologicznego, zajmującego się tresurą mniej wartościowego, zniewolonego, narodu.

W takich okolicznościach wyhodował się Kazkowi tropizm do wysługiwania się bez skrupułów za poklask i stanowiska. Po opuszczeniu stołka premiera został typowym kompradorem na żołdzie banku Goldman Sachs. Teraz spiknął się komuchem (też byłym premierem), podejrzewanym o agenturalną współpracę z Ruskimi, Józefem Oleksym. Założył wspólnie z nim Izbę Towarzystwa Gospodarczego Polska-Rosja i został je prezesem, bo – jak twierdzi Oleksy – „bardzo mu zależało na funkcji prezesa”.

Jednym słowem Kazek jest w sztosie. Najpierw był agentem zachodnich „wyzyskiwaczy”, a teraz przewerbował się na Rosję. Bycie kompradorem wymaga poświęceń i giętkiego kręgosłupa.

Czytaj także: http://niezalezna.pl/33399-agent-oleksy

Discussion

No comments yet.

Post a Comment