//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Ciągle trwa obława na Ojca Rydzyka

W 2007 r. byłem przez kilka miesięcy felietonistą Radia Zachód
w Zielonej Górze. Nawet mi za felietony płacono parę groszy.
Były one emitowane o stałej porze w bloku popołudniowym. Pewnego
razu mój felieton nie został wyemitowany, choć wcześniej
go nagrałem i przesłałem do redakcji. Zadzwoniłem więc do redaktora
prowadzącego z pytaniem co się stało? Trochę zmieszany odpowiedział,
że jakoś tak wyszło, że może trochę później go puści. Ostatecznie
wyemitowano go pod koniec audycji. Jakiś czas potem dowiedziałem się
od mojego TW w Radio Zachód, że układającemu w tym dniu blok audycji
felieton się bardzo nie spodobał, o czym głośno poinformował
współpracowników.
Oczywiście w Radio Zachód ani w żadnych innych mediach nie ma cenzury.
Była ona tylko za przebrzydłej komuny.

Poniżej tekst tego wstrzymanego felietonu, który Radio Zachód nadało
19 lipca 2007 r.

Czy mamy wolność wyrażania poglądów? Czy są tematy o których wiadomo,
że lepiej ich nie poruszać, a jeśli już, to tylko w ściśle określony
sposób? Niestety w Polsce wolność słowa jest problematyczna. Wprawdzie
nasza konstytucji każdemu zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów,
ale jednocześnie zezwala tę wolność koncesjonować, gdyż bez zgody władzy
nie można prowadzić stacji radiowej lub telewizyjnej. Zatem już w sferze
prawnej ta wolność jest ułomna. Jeszcze bardziej jest ograniczona
i tłamszona w realnym życiu. Powszechnie tępione są poglądy, które
nie zgadzają się z tzw. poprawnością polityczną, czyli nową lewicową
ideologią. Dzisiaj cenzura ma postać nagonek medialnych, oszczerczych
kampanii i brutalnego zniesławiania niewygodnych „salonowi” osób.
Ów salon tworzą ludzie wrogo nastawieni do polskich tradycji,
naszej suwerenności i katolicyzmu.

Od wielu już lat „salon” zwalcza ojca Rydzyka i jego dzieła: Radio Maryja,
Nasz Dziennik, Telewizję Trwam. Sygnał do kolejnych ataków na te
niezależne media wychodzi zawsze ze strony konkurencyjnych gazet,
stacji telewizyjnych i rozgłośni radiowych. Robią tą wrażą robotę nie tylko
z powodów polityczno-ideologicznych, ale i dlatego, że są wrogami wolnej konkurencji.
Zaciekłość z jaką jedne media zwalczają inne, zawsze te same, odsłania prawdziwą,
starannie skrywaną, naturę naszej demokracji. Jest to mianowicie
demokracja totalniacka, sterowana przez różne grupy trzymające władzę.
W takiej demokracji nie obowiązuje słynna zasada tolerancji: „Nie zgadzam się
z tym, co mówisz, ale do śmierci będę bronił twojego prawa do wypowiadania
tego, co myślisz”.

Zdaniem prof. Bogusława Wolniewicza najnowszy atak na ojca Rydzyka
to przejaw „dzikiej, zaślepionej wrogości”. Jego wrogowie nie tylko
wypowiadają się o nim z pogardą, ale taką samą pogardą obdarzają jego zwolenników.
Np. Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego, widzi
w pielgrzymce słuchaczy Radia Maryja przejaw „prostackiego katolicyzmu”.
A z kolei senator PO Jarosław Gowin zwraca uwagę, że ci słuchacze tak
odstają od reszty społeczeństwa, że „ucywilizować” ich trzeba koniecznie.
Chęć ucywilizowania „moherowych beretów” – by posłużyć się pogardliwą
nazwą Donalda Tuska – może oznaczać ochotę przerobienia
ich na entuzjastów homoseksualizmu, a także na zwolenników aborcji i eutanazji.
Aby to osiągnąć trzeba najpierw zamknąć usta Ojcu Dyrektorowi
i odsunąć go od kierowania mediami.
Wie to nawet rabin Hier z Centrum Wiesenthala, który zza oceanu
zaapelował o zwolnienie ze stanowiska ojca Tadeusza Rydzyka.

Gdyby nie było tego księdza i jego mediów Polska byłaby uboższa i niepełna.
Jego działalność zaspokaja prawdziwe a nie urojone potrzeby kilku milionów
osób. Skąd o tym wiadomo? Ano stąd, że te miliony dobrowolnie i z potrzeby
serca wspierają ojca Rydzyka i z własnego wyboru są słuchaczami, widzami
i czytelnikami jego mediów. Są wolni i wybrali, to co im odpowiada.
Zasługują na szacunek nawet tych, którzy nie zgadzają się z głoszonymi
przez nich poglądami.
A poza tym to też Polacy, rodacy. Mieszkamy w jednym domu.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment