//
czytasz właśnie...

Pod fasadą

Nie ma wolności gospodarczej bez niezależności

  • Gdyby w Sejmie zasiadło cudownym zrządzeniem 231. wolnościowców i narodowców, to czy wystarczyłoby to do zapoczątkowania naprawy kraju? Czy zmniejszenie regulacji państwowych, podatków, liczby pasożytujących urzędników może się dokonać w wyniku suwerennej decyzji patriotycznie nastrojonych parlamentarzystów i ministrów? Innymi słowy, czy możemy samodzielnie i zgodnie z narodowym interesem zmienić system i uwolnić się spod okupacji „organizacji przestępczej o charakterze zbrojnym” (III RP) oraz patologii, które ona generuje?

Jesteśmy kolonią, a ściślej: kondominium, państwem marionetkowym. Polska jest zarządzana przez UE i kilka innych stolic. Nie ma własnej polityki zagranicznej. Jest pionkiem w ręku strategicznych graczy. Nie mamy armii zdolnej do obrony. Nie mamy przemysłu, banków, a handel jest prawie w całości w obcych rękach. Dopóki będziemy kolonią, dopóty bez zgody metropolii żadne systemowe zmiany nie nastąpią, a wystrugani przez zagranicznych protektorów nasi dygnitarze będą skwapliwie wykonywać ich rozkazy.

Zatem albo wytargujemy zgodę państw, od których zależymy, na wprowadzenie np. wolnego rynku czy też nowego prawa wyborczego, albo zrobimy co chcemy, gdy wyzwolimy się spod ich zależności. W polityce zagranicznej nie ma ani solidarności, ani współczucia. Państwa silne narzucają swoją wolę słabym. Liczą się wyłącznie z równie silnymi. To trzeba mieć zawsze na uwadze, oceniając programy wyborcze kandydatów z KNP, Partii Korwin i innych ugrupowań antysystemowych. Jeśli proponują oni wyborcom tylko zwiększenie wolnego rynku, ukrócenie korupcji i drenażu gospodarki przez międzynarodowych spekulantów, a przemilczają kolonialny statusu Polski i konieczność zmiany tego stanu rzeczy, to w istocie uprawiają felietonistykę a nie politykę realną i są zgoła nieuczciwi. Państwo zależne nie będzie w stanie przeprowadzić zasadniczych reform tak długo jak będzie … zależne. Rzetelny polityk antysystemowy nie może tego pomijać. Ma obowiązek mówić prawdę, że Polska jako kolonia jest od tego, by ją wyzyskiwać, kontrolować jej potencjał i poziom gospodarczy, a zamieszkujący ją mniej wartościowy naród trzymać za mordę. Wolny rynek w kolonii? – „Point de rêveries, Messieurs”.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment