//
czytasz właśnie...

Mirosław Raiter

Mirosław Raiter: Tusk i Adamowicz uratowali posady

Największymi  wygranymi nieudanego referendum w Warszawie są premier Donald Tusk i prezydent Gdańska  Paweł Adamowicz.

Po kolejnych przegranych potyczkach wyborczych w Rybniku, Elblągu i na Podkarpaciu, pozycja szefa Platformy Obywatelskiej mocna osłabła. Wystąpienie rzecznika rządu  Pawła  Grasia, który oznajmił, że zostanie zrobione wszystko, aby Hanna Gronkiewicz-Waltz utrzymała posadę prezydenta stolicy, było  ostatnim ostrzeżeniem ze strony faktycznych władców Polski dla premiera rządu. Utrata władzy w stolicy prawdopodobnie spowodowałaby podmianę na premierowskim stolcu. Ciężkie chwile przeżywał też prezydent Gdańska. Po analizie oświadczeń majątkowych Pawła Adamowicza , CBA skierowało zawiadomienie do Prokuratury Generalnej, która skierowała sprawę do Prokuratury poznańskiej. Co w zawiadomieniu jest, na razie nie wiadomo. Adamowicz musiał jednak  wpaść w lekką panikę, gdyż na zwołanej konferencji prasowej oświadczył, że zapomniał wpisać jednego mieszkania /ma ich siedem/ i nie uwzględnił części dochodów z tytułu najmu posiadanych mieszkań. W Trójmieście już zaczęły pojawiać się informacje o możliwym przeprowadzeniu referendum i wcześniejszym odwołaniu prominentnego działacza Platformy Obywatelskiej. Teraz po obronieniu  warszawskich synekur, może spać spokojnie. W Gdańsku referendum na pewno nie będzie.  Może być tylko zły na siebie. Mógł przecież iść w zaparte i do niczego się nie przyznawać. Taka metoda okazywała się dotychczas bardzo skuteczna.        

Mieszkańcy Warszawy stanęli jednak na wysokości zadania i swoją absencją  uratowali posady Tuska i Adamowicza . Przy okazji również  pozwolili dalej zarządzać stolicą Hannie  Gronkiewicz-Waltz. Postawienie na niską frekwencję było ze strony PO działaniem racjonalnym. Wystarczy cofnąć się do wyborów parlamentarnych  z października 2011 r. Startujący w Warszawie, Donald Tusk uzyskał 374 tys. głosów a Janusz Palikot 94 tys. Pamiętać należy, że tak dobry wynik Tusk uzyskał po kompromitacji smoleńskiej, a wynik Palikota jest jeszcze bardziej zdumiewający, wszak ten polityk otwarcie kpi z suwerennych aspiracji Polski.

Niespodzianki  w Warszawie nie było. Wymagana frekwencja  29,1 % była bardzo trudna do osiągnięcia. Trudno sobie wyobrazić aby ci,  którzy głosowali na Tuska i Palikota mieli przyczynić się do odwołania aktualnej prezydent.                                                                                        

Warszawa to nie jest aktualnie stolica promieniująca patriotyzmem na całą Polskę. To miasto, gdzie nie stoją do zaciągu ochotnicy mający odpierać bolszewicką nawałę. W Warszawie już nie mieszkają Janek Bytnar, Tadeusz Zawadzki czy Aleksy Dawidowicz. Nie ma modlących się kobiet przy licznych figurach Matki Boskiej, proszących o odparcie wschodniej agresji. Obecnie Warszawa to miasto na wskroś kosmopolityczne, z silnym lobby żydowskim. Miasto parad różnych dewiacji seksualnych. Miasto w którym pijana tłuszcza profanowała Krzyż i opluwała modlących się ludzi na Krakowskim Przedmieściu. Postawy patriotyczne są w mniejszości. To , że na referendum poszło 344 tys. ludzi  jest  tylko malutkim promieniem nadziei na przyszłość.

Mirosław Raiter

Discussion

No comments yet.

Post a Comment