//
czytasz właśnie...

Mirosław Raiter

Mirosław Raiter: Skandal wokół żużlowego toru

  • Zdobycie złotego medalu w siatkówce przez Polaków ostudziło emocje kibiców żużla, którzy jak zwykle, gdy rozgrywane są derby, licznie przybyli na stadion przy ul. Śląskiej. Nie można przejść do porządku dziennego nad tym co się tam działo. Był to jeden wielki skandal wokół toru.

Gdy odbywają się derby Ziemi Lubuskiej zawsze coś musi się wydarzyć. W niedzielę tradycji stało się zadość. W głównej negatywnej roli wystąpił sędzia zawodów pan Artur Kuśmierz z Częstochowy. Przed zawodami goście długo kwestionowali jakość toru. Pan sędzia nakazał doprowadzić tor do stanu umożliwiającego przeprowadzenie zawodów. I gospodarze to uczynili. Sędzia, po próbie toru, z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem zarządził przeprowadzenie zawodów.

W pierwszym – i  jak się okazało jedynym – rozegranym biegu, para Stali Kasprzak-Sunstrem,  płynnie przejeżdżając cztery okrążenia, pokonała parę gości Hampel-Loktajew  5:1. Podczas tego biegu ani razu nie doszło do sytuacji, w której zagrożone byłoby bezpieczeństwo zawodników. Naturalna była radość kibiców Stali. Martwić musi jednak fatalna postawa podpory polskiej reprezentacji Jarosława Hampela, który nieoczekiwanie przyjechał na końcu stawki. W drugim biegu juniorzy Stali Zmarzlik – Cyfer, po bezproblemowym pokonaniu pierwszego łuku, wyszli na podwójne prowadzenie, pozostawiając za sobą parę Falubazu Adamczewski-Strzelec. W środkowej części pierwszego łuku, jadącemu na ostatniej pozycji Adamowi Strzelcowi podniosło przednie koło i doszło do wywrotki. Z trybun upadek wyglądał niegroźnie, jednak zielonogórzanin długo się nie podnosił. Po przyjeździe karetki, zawodnik gości samodzielnie, bez żadnej pomocy wsiadł do niej. To wydarzenie stało się pretekstem dla działaczy Falubazu, aby doprowadzić do przerwania zawodów. Po prostu zanosiło się na pogrom gości i aktualni mistrzowie Polski mogliby – co najwyżej – walczyć o brązowy medal. Presja wywarta na sędziego okazała się skuteczna i pan Kuśmierz przerwał zawody. Nie można mieć pretensji do zielonogórzan, że ratowali się przed dotkliwą porażką. Skompromitował się sędzia zawodów, przerywając rozgrywanie dalszych wyścigów.

Takie działania zabijają polski sport. Speedway to pierwsza w Polsce dyscyplina sportu, która stała się w pełni zawodowa. Ma kilkusettysięczną wierną rzeszę kibiców, co jest fenomenem na skalę światową. Mamy najsilniejszą żużlową ligę na świecie, o której Anglicy czy Szwedzi mogą tylko pomarzyć. Fascynacja speedwayem nie musi być jednak bezwarunkowa. Na stadionie w Gorzowie Wielkopolskim większość kibiców to przyjezdni. Niektórzy muszą pokonywać odległości powyżej 100 km. Wiąże się to z ponoszeniem wymiernych kosztów. Gospodarze zawodów ponieśli również określone, całkiem niemałe koszty. Czy sędzia brał to wszystko pod uwagę? Frekwencja na polskich stadionach żużlowych jest wciąż bardzo duża. Jednak zarówno w Zielonej Górze, jak i w Gorzowie Wlkp. nie sprzedano wszystkich biletów. Ilu kibiców zrezygnuje z przyjazdu na powtórzony mecz? Sędzia ponosi pełną odpowiedzialność za przeprowadzane zawody, w tym przede wszystkim za bezpieczeństwo zawodników. Jeżeli w pierwotnej decyzji była zgoda, to należało zawody kontynuować. Zawodnicy to profesjonaliści i żadne pieniądze nie skłoniłyby ich do jazdy, gdyby stwierdzili, że tor jest niebezpieczny. Uważam, że ostateczne decyzje powinny zapadać przynajmniej na 2 godziny przed rozpoczęciem zawodów. Kibicie spoza miasta nie będą wtedy narażeni na niepotrzebne koszty podróży.

Osobną sprawą jest organizacja i zapewnienie bezpieczeństwa przeprowadzanej imprezy. Gorzów Wlkp. jest chyba jedynym miastem na żużlowej mapie Polski, gdzie tak mocno są wyeksponowane siły porządkowe. Jest co najmniej denerwujące, że przedstawiciele firmy ochroniarskiej – w pełnym rynsztunku bojowym – dokonują zewnętrznego przeszukania każdego kibica. Często odbywa się to w sposób arogancki i uwłaczający. Tego nie ma w żadnym innym mieście. Czy ktoś z osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wyjaśni: co robiła kolumna pojazdów oddziałów prewencji policji przed bramkami wejściowymi na stadion? Wszystkie pojazdy miały włączone światła sygnalizacyjne, tzn. że funkcjonariusze przeprowadzali interwencję. Jeszcze większym zaskoczeniem dla osób opuszczających stadion był widok szpaleru policjantów w pełnym rynsztunku szturmowym.

Panowie prezesi klubu, komendanci policji i właściciele firm ochroniarskich, kibicie nie są dziką tłuszczą, która chce demolować stadion czy całe miasto. Jesteśmy normalnymi ludźmi, którzy kochają  ulubioną dyscyplinę sportu. Chcemy czuć się bezpiecznie, ale to nie oznacza, że mamy być poniżani, a bezpieczeństwo ma nam zapewnić żelazna klatka.

Mirosław Raiter

Autor jest członkiem KNP.

                                                        

Discussion

No comments yet.

Post a Comment