//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Mirosław Raiter: Pętla dłużna

  • Wielu Polaków, którym nie jest obojętny stan państwa, z utęsknieniem oczekuje przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Siedmioletnie rządy koalicji PO-PSL doprowadziły do głębokiej dekompozycji polskiego państwa. Uruchomione zostały procesy, które negatywnie będą oddziaływały na Polaków przez następne kilkadziesiąt lat.

Polska to kraj z gigantycznym zadłużeniem, ponad dwumilionowym bezrobociem i podobną przymusową emigracją zarobkową. Państwo jest niewydolne prawnie, posiada nikły potencjał militarny i tkwi w marazmie gospodarczym. Najgorszą konsekwencją tego jest depopulacja, Polacy jako naród wymierają.

Ucieczka byłego premiera Donalda Tuska na dobrze płatną i nieopodatkowaną posadę w Unii Europejskiej to pośredni dowód na porażkę polityki, którą zafundowali nam kosmopolici z Platformy Obywatelskiej. Polska potrzebuje zmian. Nie mogą one polegać na wymianach personalnych.  Nie wystarczy publicznie wygwizdać byłego premiera tak, jak to miało miejsce podczas meczu siatkówki pomiędzy Polską i USA. Zmiany muszą być systemowe, wprost kontrrewolucyjne w stosunku do biurokratycznego ustroju panującego w kraju.  W państwie unitarnym, jaki jest Polska, nowe prawo może być wprowadzone tylko na poziomie parlamentarnym.

Cały rok, który pozostał do wyborów krajowych, nie może być czasem zmarnowanym. Listopadowe wybory samorządowe to swego rodzaju prolog przed zasadniczą rozgrywką, która odbędzie się za rok. Na poziomie miast i gmin pozytywny zwrot może nastąpić już po listopadowej elekcji. Spośród wszystkich partii politycznych, tylko program Kongresu Nowej Prawicy gwarantuje systemowe zmiany. Wolność osobista i wynikająca stąd odpowiedzialność za swoje czyny to aksjomaty programowe. Transponowane jest to bezpośrednio na forum publiczne. Głównym zadaniem i jednocześnie zobowiązaniem w samorządach będzie: doprowadzenie do równowagi budżetowej i spłata długów, ograniczenie do minimum biurokracji i możliwie jak największa obniżka podatków.

W każdej normalnej rodzinie mamy do czynienia z planowaniem budżetu rodzinnego. Zasadą podstawową jest, że wydajemy tyle, ile mamy dochodów. Pensja musi wystarczyć na opłacenie czynszu, rachunków za energię, telefony i wodę. Jeżeli jest zaciągnięty kredyt, w pierwszym rzędzie spłacana jest rata kredytowa. O rodzinach, które tak gospodarzą mówi się, że dobrze sobie radzą i są roztropni. Są jednak tacy, którym brak tej roztropności. Wydają więcej, niż zarabiają. Wystawne przyjęcia, drogie wyjazdy zagraniczne, nowy samochód, meble czy telewizor. Gdy bilans nie równoważy się, zaczynają się długi. Jeżeli w rodzinie nie ma osoby, która uderzy pięścią w stół
i powie „dość”, zaczyna się proces degradacji. Zaciąganie nowych kredytów, aby spłacać stare, wyprzedaż rodzinnego majątku. Gdy banki przestają pożyczać, aby przeżyć, w lombardzie zastawia się srebra rodowe. Zaczyna się patologia: alkohol, narkotyki, depresja, rozkład rodziny. Na końcu komornik opieczętowuje mieszkanie i pozostaje tylko bruk na ulicy. Konsekwencje dla rodziny są opłakane. Często dochodzi do rozwodów, a dzieci w poszukiwaniu lepszego jutra wyjeżdżają daleko, często na zawsze.

Polska jest właśnie na etapie dochodzenia do stanu patologicznego. Stan zadłużenia finansów publicznych na koniec 2013 r. wyniósł 934,6 mld zł. Tylko księgowy zabieg przetransferowania środków z OFE zapobiegł przekroczeniu bariery bilionowego zadłużenia w bieżącym roku. Same koszty odsetkowe budżetu centralnego wyniosły w ubiegłym roku 42,5 mld zł.  Jest to kwota porównywalna z łącznymi wydatkami MON i MSW, a więc ministerstw odpowiedzialnych za realizację podstawowych funkcji państwa, zabezpieczenia bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego. Szaleństwo zadłużeniowe trwa w najlepsze. Tegoroczny deficyt zaplanowano na kwotę 47,7 mld zł. Każdy Polak obciążony jest  24 tys. długiem publicznym. Zakładając, że udałoby się wygenerować 20 mld zł nadwyżki budżetowej, trzeba 50 lat, aby pospłacać wszystkie długi.

 Samorządowcy nie chcą być gorsi od władz centralnych i również zadłużają swoje gminy i miasta. Łączny dług samorządów wynosi obecnie 67 mld zł. Wydawałoby się, że ta wielkość na tle całego długu nie jest duża. Pamiętać trzeba, że większość zadłużenia przejmuje na siebie budżet centralny, z którego do samorządów przekazywana jest dotacja ogólna. Niepokojąca jest dynamika zadłużania. Od 2001 r. samorządowy dług wzrósł 6-cio krotnie. Na przestrzeni lat 2008-2013 ustawowy limit zadłużenia przekroczyło ponad 100 samorządów z początkowej liczby 3. Najbardziej znanym przykładem jest gmina Rewal, tak chętnie odwiedzana przez Lubuszan. Należąca do najbogatszych w Polsce, przez ciągłe zaciąganie nowych kredytów, stała się niewypłacalna. Tylko pomoc samorządu wojewódzkiego uchroniła gminę przed zajęciami komorniczymi.

Włodarze Gorzowa Wlkp. i Zielonej Góry również pozadłużali miasta. Przy porównywalnych budżetach, dług Zielonej Góry wynosi 222 mln zł, a Gorzowa Wlkp. 170 mln zł.      Najgorsze co mogło nas spotkać to obojętność Polaków na tak drastyczne zadłużenie. Musimy sobie zdawać sprawę, że dopóki nie rozerwiemy dłużnej pętli, dopóty nie ma szans na normalny rozwój Polski.

Mirosław Raiter

Discussion

2 Responses to “Mirosław Raiter: Pętla dłużna”

  1. Panie Mirosławie. Może warto by opisać jak będą wyglądać od 2015 do ok. 2020r. skutki przyjęcia pakietu klimatycznego. „najcięższa zima czeka nas prawdopodobnie w 2017 roku, kiedy brakować będzie rekordowych 1100 MW. Latem też nie wystarczy prądu: w 2016 r. może zabraknąć 520 MW, a rok później – 680 MW. Z uwagi na powyższe bez szybkich reform i nowych inwestycji w energetyce Polskę czekają ciemne zimowe noce i gospodarcze spowolnienie. Jeśli doliczymy do skutków zadłużenia państwa wpływ podwyżek cen prądu na gospodarkę i bezrobocie to otrzymujemy obraz republiki nawet nie bananowej, ale obraz który nie mieści się w wyobraźni przeciętnego „zjadacza” TVN48.

    Posted by AW$LD | 15 września 2014, 17:52
  2. W rzeczy samej to słuszne uwagi. Wyzwanie polega na tym, że pętel jest więcej, luzując jedną trzeba pamiętać, że inne zaczną się zaciskać bardziej. Same. Naturalnie.

    Posted by Marcin | 15 września 2014, 18:34

Post a Comment