//
czytasz właśnie...

Mirosław Raiter

Mirosław Raiter: Operacja „Afrodyta”

Każdemu  strategicznemu,  skrycie zamierzonemu działaniu nadaje się kryptonim. W przypadku wydarzeń, które rozgrywają się obecnie na Cyprze, najwłaściwszą nazwą byłaby Operacja Afrodyta.

          Wszystko zaczęło się w sobotę 16 marca, gdy światu ujawniono warunki na jakich Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny zgodziły się udzielić wsparcia finansowego dla Cypru. Kwota wsparcia jak na te instytucje nie była duża i wynosić miała tylko 41,5 mld zł. Najważniejszym warunkiem jaki miał spełnić rząd Cypru było obłożenie podatkiem depozytów złożonych w cypryjskich bankach. Po prostu miano dokonać zuchwałej kradzieży, łamiąc przy tym obowiązujące na wyspie prawo. Reakcja Cypryjczyków była przewidywalna i w poniedziałek po kilku godzinach w bankomatach zabrakło pieniędzy. Władze kazały zablokować konta, paraliżując cały system bankowy.

         Od tego momentu wydarzenia nabrały rozpędu. Zatrzęsły się posady Eurolandu. Politycy zaczęli wykonywać nerwowe ruchy, a media zalane zostały lawiną informacji często wzajemnie się wykluczających. Była dwukrotna wizyta prezydenta Cypru Nikosa Anastadiasa w Brukseli. Po pieniądze do Rosji pojechał minister finansów Michalis Sarris. Odezwali się różnej maści euro komisarze. Pod adresem Cypru padły oskarżenia o dumping podatkowy i że jest pralnią pieniędzy rosyjskiej mafii. Na ulice wyszli Cypryjczycy, żądając oddania ich własnych pieniędzy. Pod wpływem protestów, parlament cypryjski odrzucił finansowe porozumienie. Eurokomisarze kolejny raz dali ostatnie ostrzeżenie. Na takie dictum z kręgów prezydenckich wyszła informacja, że Cypr może opuścić strefę. W końcu znaleziono najprostsze rozwiązanie. Arbitralnie postanowiono zlikwidować Laiki Bank of Cyprus, najcenniejsze aktywa przenieść do Bank of Cyprus, które ma podlegać ozdrowieńczej restrukturyzacji. Stratni na tej operacji mają być udziałowcy banków i właściciele zdeponowanych pieniędzy.

        Analizując  przebieg wydarzeń na Cyprze należy postawić pytanie: czy to wszystko było wcześniej zaplanowane, a jeżeli tak, to jaki był cel strategiczny autorów planu ?

        Żeby odpowiedzieć na takie pytania należy nałożyć filtr na napływające z mediów informacje i wyłowić te najważniejsze. Po takiej filtracji najważniejsze są dwa komunikaty. Pierwszy i najważniejszy to wypowiedź  premiera Rosji Dmitrija Miedwiediewa, który szablonowo skrytykował działania władz Cypru wobec rosyjskiego kapitału.  Jednocześnie przypomniał, że Rosja ma trzecie na świecie rezerwy dewizowe wynoszące  1,72 bln zł (537 mld $), z tego 42% to są aktywa wyrażone w euro. Dodał przy tym, że udział euro może zostać znacznie zredukowany. To była oczywiście zakamuflowana grożba przekazana przywódcom euro landu. To też komunikat ze strony Rosji, że my wiemy o co toczy się gra i wskazanie celu. Tym celem jest wypchnięcie euro z obiegu światowego i zmarginalizowanie do pozycji  pieniądza lokalnego.

        Druga informacja jest zakodowana w tajemniczych działaniach podjętych wobec  szefowej MFW Christine Lagarde. Francuska policja w czwartek 21 marca dokonała przeszukania jej mieszkania.  Rewizja ta było spóźnioną reakcją na wypowiedź premiera Rosji. To był również przekaz dla  Amerykanów, że Euroland tak łatwo się nie podda. Informacje z kręgów MFW wzmagały przekaz medialny, potęgując napięcie na rynku finansowym.

       Synteza tych dwóch komunikatów daje odpowiedź kto jest najbardziej prawdopodobnym autorem operacji „Afrodyta”. Ślad, poprzez Wall Street i londyńskie City prowadzi prosto do amerykańskiego FED-u, Systemu Rezerwy Federalnej. Jest to instytucja prywatna realizująca politykę finansową Stanów Zjednoczonych. Ma wyłączne prawo do emisji amerykańskiej waluty. Jednym z podstawowych jej zadań jest utrzymywanie statusu waluty światowej przez amerykańskiego dolara. Ten status zapewnia USA pozycję światowego hegemona.

       Aby dany pieniądz miał status światowy musi być spełniony jeden z trzech warunków. Trzeba być mocarstwem militarnym, dysponować dobrze rozwiniętą realną gospodarką lub wprowadzony parytet wymienialności na kruszec, najlepiej złoty. Od czasów, gdy  prezydent Nixon zniósł parytet złota, USA spełniają dwa warunki; są największą potęgą militarną i mają największą gospodarkę na świecie.

        Tak potężne państwo ma jednak nierozwiązywalny problem, dług publiczny wynoszący 14 bln $. Żeby go udźwignąć FED po prostu drukuje dolary, w zamian otrzymując weksle rządowe, które nigdy nie będą wykupione. Mechanizm ten opisał chiński analityk finansowy Song Hongbing  w książce „Walka o pieniądz”. Odsłonił przy okazji kulisy działania FED-u i całego światowego systemu finansowego. Dodrukowanymi dolarami Amerykanie płacą za towary na całym świecie, zapewniając sobie bardzo wysoki poziom życia.

       Od dekady na realnego konkurenta wyrosła gospodarka Chin, które w 2012 r. stały się największym eksporterem na świecie. Chiny mają obecnie największe rezerwy dewizowe  wynoszące 3 bln $. Z tej kwoty 2 bln $ to dłużne papiery rządu amerykańskiego. Od pewnego czasu Chińczycy wiele transakcji przeprowadzają w rodzimej walucie juanie, tracąc stopniowo zaufanie  do amerykańskiego dolara. Jest tylko kwestią czasu, kiedy  juan będzie w powszechnym obiegu światowym. Amerykanie militarnie uderzyć na Chiny nie mogą, za silny przeciwnik. Prawdopodobnie pogodzili się z nowym statusem juana. W zglobalizowanym świecie może jest miejsce dla dwóch walut światowych, nie ma na pewno dla trzech. Stąd decyzja o wyrugowaniu  europejskiego euro. Euroland nie spełnia żadnych kryteriów, aby wprowadzić   pieniądz  światowy. Nie ma  siły militarnej, gospodarka jest w stagnacji, a ponieważ w Europie rządzą lewacy, nigdy nie będzie wprowadzony parytet złota.

        Przekaz jaki poszedł w świat z Cypru był jednoznaczny, euro nie jest bezpiecznym pieniądzem, każdy jego posiadacz może być w dowolnej chwili okradziony. I oto w operacji „Afrodyta”   chodziło. Cel został osiągnięty. Wielcy tego świata stopniowo będą pozbywali się euro.

        Najbardziej poszkodowanymi będą mieszkańcy Cypru, ale sami są sobie winni. Wybrali takich przedstawicieli, którzy nie potrafili twardo powiedzieć „nie” eurokomisarzom. Rozwiązanie wywołanego z zewnątrz kryzysu było banalnie proste. Trzeba było pozwolić zbankrutować  nierentownym bankom. Masę upadłościową spieniężyć i oddać depozytariuszom i udziałowcom. Tak zrobiła Islandia, gdzie pozwolono zbankrutować prywatnym bankom. Po przejściowych zawirowaniach kraj ten rozwija się w tempie kilkakrotnie szybszym niż socjalistyczna Europa.

       Z lekcji cypryjskiej wnioski muszą  wyciągnąć Polacy. Pod żadnym pozorem nie można dopuścić, aby Polska weszła do strefy euro. Każdy kto namawia do przyjęcia euro jest wrogiem Polski i chce jej zguby. Pierwszym punktem programowym każdej patriotycznie nastawionej partii musi być zachowanie złotówki jako waluty narodowej.                                                                                            

 Mirosław Raiter

Discussion

No comments yet.

Post a Comment