//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Mirosław Raiter: Nie karzeł, a system

  • Ostro po bandzie pojechał Janusz Korwin-­Mikke w piątkowym wydaniu „Panoramy Dnia” w TVP Info, nazywając urzędującego premiera karłem. Używając tej figury retorycznej wywołał w prorządowych mediach furię.

Zwolennicy premiera nie powinni być jednak zaskoczeni. Ostry i  arogancki  język  w  polityce  wprowadzili  politycy  PO.  Negatywnym  przykładem  są  liczne wypowiedzi  np.  posła  Stefana  Niesiołowskiego. Znany  publicysta  nie  miał  oczywiście  zamiaru osobiście obrażać premiera, było to określenie przypisane Tuskowi jako politykowi.

To, że Tusk jest marnym i niesamodzielnym politykiem okazało się w roku 2010, rezygnując ze startu  w  wyborach  prezydenckich.  Ktoś  po  prostu  zabronił  Tuskowi  ubiegania  się  o  urząd prezydencki. Po tej decyzji jasnym stało się, że w Polsce istnieje równoległy, pozakonstytucyjny ośrodek  władzy. Desygnując  Tuska  na  urząd premiera powierzono mu rolę zderzaka politycznego. Ma wszystko przyjmować „na klatę”, jak sam często określa swoją funkcję. Dzięki zatrudnionym  macherom  od  wizerunku,Tusk  ze swojego  zadania wywiązuje się  dobrze. Jego urzędowanie  będzie  trwało  tak  długo,  jak  długo  swoimi  medialnymi  zdolnościami  będzie gwarantował Platformie poparcie przynajmniej na poziomie 20 %.

Nie Donald Tusk jest jednak problemem dla Polski. To, co doprowadza Polskę do degradacji jest system społeczno-polityczny jaki ukształtował się podczas rządów PO. Jest to system korupcyjno-klientelistyczny,  który  w  pewnej  części  zdefiniował  prof.  Andrzej  Zybertowicz. System  ten  wytworzył  pewną  warstwę społeczną  żerującą  na  majątku  państwowym.  Działa  jak generator z dodatnim sprzężeniem zwrotnym i ze wzmocnieniem większym od jedności. Ujawnione i  nieukarane  liczne  afery  finansowe,  napędzają  nowych  chętnych,  którzy  chcą    szybko  się wzbogacić. Warstwa klientelistyczna zapewnia poparcie polityczne i określoną liczbę kresek podczas wyborów.

Napływ nowych chętnych do dojenia Polski powoduje, że zaczyna brakować pieniędzy w kasie państwa. Stąd coraz większe zadłużenie. Rządy PO­PSL w przeciągu 6 lat doprowadziły do  gigantycznego  zadłużenia  Polski. Są  odpowiedzialne za 40% długu publicznego, którego wartość przekroczyła już jeden  bilion złotych / 1000 000 000 000 zł/. I nic nie wskazuje na to, że to  koniec  tej  polityki.  Uchwalony  budżet  państwa    na  2014r.  przewiduje  deficyt  w  wysokości prawie 48 mld zł. Zakładając uzyskanie 20 mld zł nadwyżki budżetowej, trzeba pół wieku, aby spłacić obecny dług. Aktualnie zadłużane są już nasze prawnuki.

Możliwość grabienia Polski sprowadziła również różnych grandziarzy z całego świata. Według obliczeń  prof. Jerzego  Żyżyńskiego  z  Polski  transferowane  jest  rocznie  70  mld  zł, stosując  na masową  skalę  system  cen  transferowych  czy  kreatywne  zwiększanie  kosztów  działalności gospodarczej.  Polska  przeobraża  się  w  kraj  postkolonialny.  Polacy  eksploatowani  są  zarówno przez  obcych,  jak  i  warstwę  klientelistyczną.  Stąd  też  ukształtował  się  jako  podsystem kompradoryzm, o którym tak  często pisze znakomity publicysta Stanisław Michalkiewicz.

Ponieważ istotą systemu stworzonego przez PO jest  żerowanie na państwie i narodzie, trzeba wprowadzać coraz większy ucisk fiskalny. Obcych grandziarzy nie można eksploatować, gdyż są chronieni przez swoje państwa, grabi się więc swoich. Na naszych oczach klientelizm korupcyjny przekształca się  w system  represyjno­poddańczy.  Przy  możliwym  wybuchu  buntu społecznego, uchwalono ustawę o możliwości sprowadzania obcych sił policyjnych. Jest to taka profilaktyka, gdyż nigdy nie wiadomo jak zachowa się polska armia czy policja.

Ten rok to rok wyborczy, odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego i wybory samorządowe. Najważniejszy jednak będzie rok przyszły, gdy będzie wybierany nowy skład Sejmu i Senatu. Jeżeli utrzyma się obecny układ władzy to Polska będzie skazana na wieloletnią degradację. Każdy następny dzień rządów PO­PSL jest dla Polski dniem straconym.

Dla  wszystkich, którzy chcą dobra Polski i Polaków podstawowym zadaniem jest zmiana systemu  politycznego. Takich  Tusków  jest setki  i  tysiące. Zmiany  personalne są  najmniejszym problemem.

Obalić ustrój to jest wyzwanie. Nie karzeł a system jest do obalenia.
                                                                                                                                      

Mirosław Raiter

Discussion

One Response to “Mirosław Raiter: Nie karzeł, a system”

  1. System znajduje sobie sam różne formy zasilania. Jedno źródło się kończy, znajdują się kolejne. Na przykładzie dotacji dla SSA Stal widać to bardzo dobrze. Nie ma fundacji przez którą przepływała miejska kasa, to teraz klub wnioskuje o dofinansowanie w 90% kosztów ochrony, administracji, pensji personelu i organizacji imprez. Podatnicy gorzowscy złożą się m.in. na dotację dla firmy ochroniarskiej (wniosek o pokrycie 80 z 90 tys. zł), która dostaje też kasę z PFRON.

    Posted by AW$LD | 15 stycznia 2014, 21:21

Post a Comment