//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Mirosław Raiter: Działania wyprzedzające

  • Jednym z najczęściej stosowanych narzędzi rywalizacji jest działanie wyprzedzające.

Jednym z najczęściej stosowanych narzędzi rywalizacji jest działanie wyprzedzające. W historii współczesnej najbardziej znanymi działaniami uprzedzającymi był atak Niemiec hitlerowskich na ZSRR w czerwcu 1941r. oraz – uprzedzająca niemieckie działania – kontrofensywa Rosjan podczas wielkiej bitwy pancernej na Łuku Kurskim w lipcu 1943r. W jednym i drugim przypadku założone cele zostały osiągnięte. Niemcy w błyskawicznym tempie zajęli olbrzymie połacie sowieckiej Rosji, Rosjanie zaś pokonali Niemców w największej pancernej bitwie wszech czasów.

Podstawowym celem działań wyprzedzających, w każdej dziedzinie ludzkiej działalności, jest zaskoczenie przeciwnika lub rywala. Oczekiwanym efektem jest osłabienie potencjału militarnego, gospodarczego i politycznego. Rezultatem końcowym ma być dominacja czyli absolutne pokonanie przeciwnika. Warunkiem koniecznym takiego działania jest zachowanie tajemnicy i skrytość działań.

Wręcz wzorcowa operacja wyprzedzająca – na rodzimej scenie politycznej – realizowana jest obecnie wobec Kongresu Nowej Prawicy, jednej z dwóch aktualnie działających partii antysystemowych. Po ponad 20 latach mozolnej pracy polscy konserwatywni wolnościowcy odnieśli symboliczny sukces wprowadzając czterech posłów do Parlamentu Europejskiego. Po majowych wyborach Kongresu Nowej Prawicy nie można było już lekceważyć. Na scenie politycznej partia stała się graczem, z którym należało się liczyć. Potwierdzały to praktycznie wszystkie sondaże, w których KNP systematycznie przekraczała 5-cioprocentowy próg wyborczy. Dla rządzącej po 1989r. oligarchii biurokratyczno-klientelistycznej, partia antysystemowa stała się problemem, gdyż jako jedyna mogła potencjalnie stać się koalicjantem znienawidzonego przez system Prawa i Sprawiedliwości. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wybory parlamentarne na jesieni wygra PiS i z tym faktem administrujący Polską już się chyba pogodzili. Ci, którzy rzeczywiście kształtują scenę polityczną otrzymali zadanie, aby w polskim parlamencie nie znalazła się żadna partia, która tylko przypuszczalnie mogłaby być koalicjantem PiS – u.

Przy – w miarę dobrych notowaniach KNP – i dużym potencjalnym wzroście poparcia, atak na Kongres był nieunikniony. To, że w stosunku do KNP podjęte będą działania destrukcyjne, dla działaczy z wieloletnim stażem partyjnym było oczywiste. Powszechna wśród wiarusów była też świadomość, że wobec Kongresu działania wyprzedzające przebiegać będą w dwójnasób – albo przejąć kontrolę albo rozbić partię. Jak ujawnił publicznie wiceprezes KNP Stanisław Żółtek, partia była sterowana z tylnego siedzenia przy dziwnej bierności samego prezesa Janusza Korwin – Mikkego. Każdy, kto pilnie obserwował przebieg październikowego konwentu, mógł naocznie stwierdzić, że w partii dzieje się coś niedobrego. Później okazało się, że w spotkaniu brały udział osoby, które nabyły prawa członków zwyczajnych, a więc mogących brać udział w głosowaniach, w sposób nieuprawniony. W partii konserwatywnej takie działania są niedopuszczalne, a wprost nikczemne. Mając świadomość, że KNP pogrąża się w chaosie i przy braku odpowiedniej reakcji ze strony JKM, statutowy organ partii powołał nowego prezesa Michała Marusika. Członkowie konwentyklu zachowali się pryncypialnie i – jako strażnicy konserwatywnej idei – odwołali symbol polskiego ruchu wolnościowego Janusza Korwin-Mikkego. Trzeba podkreślić, jak dalekowzrocznie działali JKM i Stanisław Michalkiewicz, którzy jeszcze w czasach Unii Polityki Realnej wkomponowali w strukturę partyjną konwentykl, organ, w którego skład wchodzili członkowie ideowi i o znakomitej opinii. Zadaniem jego było i jest ochrona partii przed wrogim przejęciem i zmianą doktrynalną. Były prezes sam był chyba zaskoczony tym, jak skuteczny powołał organ.

Po 5 styczniu nastąpiła szybka kontra. Skoro nie dało się kontrolować KNP, to należało go rozbić. Dla wielu osób całkowicie niezrozumiałe okazało się działanie duetu Janusz Korwin-Mikke – Przemysław Wipler, którzy ogłosili chęć utworzenia nowej partii i aktualnie ten zamiar realizują pod nazwą KORWiN. Używając terminologii bokserskiej, KNP otrzymała silny cios w sam splot słoneczny. Niejeden bokser po takim ciosie pada na ring, długo nie mogąc dojść do stanu pełnej świadomości. Po chwilowym szoku i pewnej dezorganizacji, Kongres dochodzi   do uporządkowanego stanu. Zapowiadany przez Przemysława Wiplera masowy odpływ członków do nowego ugrupowania nie nastąpił. Praktycznie cała stara gwardia pozostała w KNP, co daje gwarancję, że partia nie zostanie zmieciona ze sceny politycznej.Trzeba też mieć świadomość, że działania wyprzedzające wobec Kongresu Nowej Prawicy odniosły zamierzony efekt. Na ten moment przekroczenie progu 5 % jest wielce wątpliwe. Podobnie niewielkie szanse wyborcze ma nowa partia KORWiN. Rzeczywiści władcy Polski mogą zacierać ręce i wypić dobrego szampana z okazji skutecznego zneutralizowania ruchu konserwatywno-wolnościowego. Zastanawiać musi postawa samego Janusza Korwin-Mikkego. Czy będziemy kiedykolwiek wiedzieć, kim naprawdę jest ten znany polityk? Czy jest tylko egocentrykiem, ogniskując wszystkie działania wokół własnej osoby? Czy też jest osobą całkiem inną niż oficjalnie nam się prezentuje? Pozostają tylko domysły, kto i co zmusiło JKM do podjęcia próby rozbicia KNP. Polacy to naród o charakterze typowo wolnościowym. Wiele musi dawać do myślenia, że przez ponad 20 lat wszystkie ugrupowania kierowane przez Janusza Korwin – Mikkego nie odnosiły żadnych sukcesów wyborczych. Czy zasadna jest teza, że cały prawicowy ruch wolnościowy był kanalizowany, by były dotrzymane okrągłostołowe ustalenia, zgodnie z którymi żadna partia prawicowa nie może mieć wpływu na realnie sprawowane rządy. Czy tysiące działaczy było wprowadzanych w błąd – albo używając kolokwializmu -po prostu ordynarnie „dymanych” ?

Jak mawia stare polskie porzekadło: „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Dla KNP obecna sytuacja to test na ideowość partii. Jeżeli partia przetrwa, to będzie to oznaczać, że tworzący ją ludzie nie są koniunkturalistami i twardo trzymają się głoszonych zasad. Jeżeli dodatkowo osiągnięty zostanie dobry wynik wyborczy, będzie to dowodzić, że jest popyt na konserwatyzm i wolny rynek.  Przed Kongresem Nowej Prawicy jest bardzo dużo pracy. Trzeba przejść ze stanu defensywnego oczekiwania do realnej roboty politycznej. Dwie sprawy są pierwszoplanowo do załatwienia. Po pierwsze pilną sprawą jest pozbycie się osób, które w KNP nigdy nie powinny się znaleźć. Po majowych wyborach nastąpił masowy przypływ nowych członków. Z partii kilkusetosobowej, KNP stała się partią prawie 5 tysięczną. Niestety ilość nie przeszła w jakość. Do partii, obok osób ideowych, zapisywali się koniunkturaliści, anarchiści, neopalikotowcy, owsiakowcy, libertyni, demo-liberałowie, byli członkowie SLD czy UP. Wiele z tych osób zaczęło kontestować doktrynę konserwatywną i przywództwo dawnych ideowych działaczy. Na tym tle dochodziło do wielu lokalnych konfliktów. Wkradł się brak dyscypliny i działanie niestatutowe. W niektórych regionach wypowiedziano posłuszeństwo legalnym zarządom. W samym KNP nastąpił przechył w stronę demo-liberalizmu.

Tylko decyzje z 5 stycznia powstrzymały ideologiczną destrukcję. Konwentykl zastopował szerzenie się postpalikotyzmu w konserwatywnej partii. Większość członków identyfikujących się z postpalikotyzmem przejdzie do KORWiN-a. Ci, którzy koniunkturalnie będą chcieli zostać w KNP muszą być z niej usunięci. Pozostawienie takich ludzi będzie przynosiło tylko same szkody. Drugą pilną sprawą jest podjęcie decyzji o wystawieniu własnego kandydata w wyborach prezydenckich. Dla wyborców będzie to sygnał, że partia istnieje i czynnie działa. Bezwzględnie trzeba cofnąć poparcie, jakie w sposób nieformalny zostało udzielone Januszowi Korwin -Mikkemu. Ta pępowina łącząca KNP z JKM musi być przecięta. Partia konserwatywna nie może popierać kandydata, który żył w równoległym związku z inną kobietą. Nie można określać kogoś konserwatystą, jeżeli łamie jedną z najważniejszych przysiąg w życiu. W Kościele czy w Urzędzie Stanu Cywilnego przysięga się uczciwość i wierność małżeńską. Dla osoby publicznej nie jest to sprawa prywatna. Przysięga składana jest przecież publicznie w obecności świadków. Utrzymanie poparcia byłoby czystą hipokryzją.

Stanowisko Kongresu Nowej Prawicy należy   nagłaśniać i podkreślać, że jesteśmy partią zasad i nie ma taryfy ulgowej dla nawet najbardziej znanych osób. To może być bardzo czytelne hasło wyborcze: KNP – wierni zasadom.

Sursum corda

Mirosław Raiter

Discussion

One Response to “Mirosław Raiter: Działania wyprzedzające”

  1. Od dawna obserwuję trudy narodzin formacji wolnościowych. Jak mawiał NGD „Historia świata nie jest historią postępu wolności, lecz historią jej niezliczonych poronień.”
    Co podsumowuje dowcip:
    – Jest tabletka „dzień po”?
    – Będzie jutro!

    Posted by pyszne_ziemniaki_buraki | 30 stycznia 2015, 01:04

Post a Comment