//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Mieczysław Somogyi: … snieżek nam Święta wybiela

I znów śnieżek nam Święta wybiela

Zając-bałwan odmraża swe uszy,

Wielki Piątek, Sobota, Niedziela

Ukojenie niech dadzą dla duszy.

Stół nam zbabiał, zmazurczniał, zajajczył

I święconki dochodzą zapachy,

I buchty-ś różane wyniańczył,

A żurku woń leci nad dachy

(i tutaj o żurku wyłożę

Wam prawdę: ot prawda to cała –

Gdy śnieg się nam bieli na dworze,

Kiełbasa też musi być biała

Jak śniegi białe i czyste

Które Bing Crosby zasunął:

Aim drimink of a łajt Ister

Dżast laik dze łan aj juzd tu noł).

Lecz gdy dzielimy się jajem

Pomyślmy o tym przez chwilę:

Siedząc za stołem, zwyczajem

Jest by Świętować dzień mile,

Żadnych, co dzielą, opinii,

Żadnych złych Ruskich (ohyda!),

Szukajmy kto dobro czyni,

Zamiast polować na Żyda,

Wszakże narody rycerskie

Na godność mają baczenie,

Więc niech i związki partnerskie

Spotkają wyniosłe milczenie…

A wtedy może pojmiemy,

Że szynka z chrzanem jest w porzo,

Lecz Święta to nie to co jemy;

I chwałę dojrzawszy dziś Bożą

Spróbujmy (a Bóg wie dlaczego!)

Podnieść się wzajem na duchu,

By glorię Zmartwychwstałego

Nieść w sercach, a nie tylko w brzuchu,

I wtedy wśród śnieżnej zamieci

Przyjmiemy wiosenny dar wiary,

Z ufnością naiwną, jak dzieci…

Być może to Boskie zamiary?

I zaśpiewajmy te wiersze:

Wesoły nam dzień nastał dzisiaj!!!

 

Mieczysław Somogyi

Discussion

No comments yet.

Post a Comment