//
czytasz właśnie...

Pod fasadą

Emerycie, dadzą dorobić

Za pierwszej komuny sprzedaż gorzałki była limitowana. W latach osiemdziesiątych
ubiegłego wieku można było ją kupić w państwowym sklepie tylko od 13:00 do 18:00
i tylko w dni powszednie. Jak lud pracujący miast i wsi chciał sobie golnąć
po 18-tej, to tłumnie odwiedzał tzw. melinę, prowadzoną przez prekursorów dzikiego
kapitalizmu, czyli najczęściej emerytów.

Dzisiaj, za drugiej komuny, znowu pojawia się szansa dorobienie do kiepskich
emerytur. Otóż w czasie słynnej polskiej prezydencji w UE towarzysze wypracowali
w Brukseli nowe zalecenia w temacie napojów wyskokowych i ich sprzedaży. Krótko
mówiąc chcą, wzorując się na I moskiewskiej komunie, ograniczyć ich sprzedaż.
Mianowicie kombinują jak rozszerzyć na całą UE zdobycze socjalizmu w Szwecji
i zalecają wprowadzić sprzedaż alkoholu:
– tylko przez państwo,
– tylko na obrzeżach miast,
– tylko przez 8 godzin dziennie.
Legalny prywatny handel napojami procentowymi ma być surowo zakazany.

Jeśli ich słowa staną się ciałem, to wróci nowe: meliny-reaktywacja, gorzowski
„kwadrat” odżyje. Emeryci, którzy ujdą z życiem przed:
– państwową służbą zdrowia,
– ustawą o refundacji leków,
– obowiązkiem płacenia składek ZUS do późnej starości
będą mogli zająć się meliniarstwem i ulżyć potrzebującym.
Gdyby jednak nie potrafili sprostać pojawiającej się okazji (nie wiemy ilu
z nich przetrwa eksperymenty w państwowym systemie zabezpieczenia starości),
to cała nadzieja w tym, że wyręczą ich bezrobotni młodzi wykształceni ze średnich
i dużych miast.

Czy jednak sprostają? Prowadzenie meliny to ciężka i odpowiedzialna robota.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment