//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Mariusz Gałuszka: Czy gorzowianom potrzebna jest straż miejska?

straż miejska4  Oczywiście na tak postawione pytanie, otrzymamy skrajnie różne odpowiedzi, w zależności od tego, kogo pytamy.

My, oczywiście, jako świadomi obywatele środkowoeuropejskiego (było-nie-było) miasta, powinniśmy podejść do tego zjawiska kierując się zdroworozsądkowymi kryteriami, które każą nam patrzeć na bilans wydatków publicznych, jak na prostą transakcję kupno-sprzedaż: płacimy władzy samorządowej podatki i w zamian oczekujemy za to rożnych usług, których nie możemy, bądź nie powinniśmy wykonywać sami. Taką usługą magistratu podobno jest, między innymi, zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom miasta, stąd straż. Jak powszechnie wiadomo, sami sobie nie możemy zapewnić bezpieczeństwa, bo nie wolno nam posiadać broni – ani palnej, ani siecznej, ani miotającej, czyli tak zwanego łuku lub kuszy….

 I już w tym momencie każdy średnio rozgarnięty czterolatek spyta: „a co z policją?” Ano właśnie, jak się okazuje, policja istnieje, ale to drugie… też. Żeby było śmieszniej, możliwość powoływania „umundurowanych straży miejskich” władzom samorządowym dała właśnie ustawa o policji z 1990 roku. Ustawa jednoznacznie określała, że „funkcjonariusze straży miejskich wykonują wyłącznie czynności administracyjno-porządkowe”. A więc jednak nie tyle dbają o nasze bezpieczeństwo, co „porządkują”… . Ale, ale ….wszak ta sama ustawa w art.1 mówi, że do podstawowych zadań policji należy „kontrola przestrzegania przepisów porządkowych i administracyjnych związanych z działalnością publiczną lub obowiązujących w miejscach publicznych”. Sami porządni kontrolerzy… . Mamy więc pierwszą odpowiedź na nasze pytanie – policja i straż miejska dublują się w swoich obowiązkach!!!! Na szczęście strażnicy nie mogą do nas strzelać, aby zaprowadzać tak pożądany porządek…

Istoty sprawy nie zmienia fakt, że w 1997 parlament zalegalizował straże miejskie osobną ustawą … wszak mieliśmy czas przywyknąć do tego, że w naszej młodej demokracji na wszystko znajdzie się jakaś ustawa.

A zatem po 1990 roku straże miejskie rozpleniły się na dobre praktycznie we wszystkich gminach. Po kilku latach funkcjonowania okazały się dla wielu z nich kurą znoszącą złote jajka do budżetu. Mowa oczywiście o słynnej działalności radarowej. Hossa trwała jednak tylko do tego roku, kiedy to nasz niezawodny ustawodawca przekazał wyłączne prawo łupienia właścicieli szybkich aut słynnym „krokodylkom”. I przez to jakby ubyło roboty naszym coraz „biedniejszym” strażnikom. Ale to wcale nie znaczy, że przestali dbać o porządek w mieście. Wciąż pętają się w okolicach płatnych parkingów, licząc na pięćdziesięciozłotową „jałmużnę” od jakiegoś gapy. Przecież wiadomo, że największy nieporządek w mieście czyni kierowca parkujący na ekskluzywnym kawałku dziurawego placu bez karteczki za szybą, wyplutej przez jedyny w promieniu kilometra i czynny parkometr. I karteczkami, i parkometrami zarządza teraz osobna spółka… a przychody dla magistratu z tytułu „opłat dodatkowych” za parkowanie wynoszą jakieś 40 tysięcy złotych!!!!

Bez zbędnych złośliwości spytajmy, cóż takiego jeszcze robią ci strażnicy??? Oczywiście zapomnimy na chwilę o tych żenujących incydentach ze starszymi paniami sprzedającymi kwiatki. Czy one już pojęły pogląd władzy, że do handlu wszelakiego służy Askana lub budki wynajmowane przez Gorzowski Rynek Hurtowy? Cóż takiego robi ta straż, że magistrat w tegorocznym budżecie zabukował dla nich 1.129.500,00zł ? I dlaczego tylko 89 % tej kwoty to wynagrodzenia…???

Latem ubiegłego roku z okazji rocznicy ustanowienia tej formacji wypowiedział się nasz Prezio. Stwierdził, że straży nie zlikwiduje, a obecna liczba strażników (około 20) jest liczbą optymalną!!!!!

Optymalną do czego???? Do gry w brydża??? 20 strażnków w mieście liczącym 120 tysięcy mieszkańców!!!!!! To jest kpina z nas wszystkich i kabaret, zresztą bardzo kosztowny kabaret….

No więc chyba już nic innego nie wymyślimy. Podobnie jak mieszkańcy wielu innych gmin i miast w Polsce, którzy po prostu rozgonili to bractwo – i wcale nie trzeba do tego organizować kosztownego referendum – wystarczy decyzja Rady Miasta. Chyba w Gorzowie trudno na to liczyć. Ale gdy już pozbędziemy się tego kłopotu, powstanie następne pytanie: co zrobić z nieoczekiwaną nadwyżką w budżecie Miasta? Obniżyć podatki w następnych latach? A może jednak zrobić coś dla mieszkańców – za milion złotych rocznie można przeprowadzić kompleksowy remont jednego kilometra ulicy miejskiej. Może zbudować dodatkowe miejsca parkingowe, zamiast karać kierowców za ich brak….??

Mariusz Gałuszka

Autor jest kandydatem Nowej Prawicy na radnego Gorzowa Wlkp.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment