//
czytasz właśnie...

Okiem socjologa

Maciej Chocianowski: Przewietrzyć Zieloną Górę

Okiem socjologa

Przewietrzyć Zieloną Górę

W Zielonej Górze wydarzyła się rzecz zupełnie niesłychana. Falubaz nie zdobył brązowego
medalu mistrzostw Polski. W związku z tym bulwersującym opinię publiczną faktem kibice Falubazu
tuż po uroczystej dekoracji pożegnali gości gromkim „wypierdalać!”, co bardzo zniesmaczyło
komentatora telewizyjnego red. Darżynkiewicza. W sumie nie ma się co oburzać. Kibice to nie dzieci z
domu z fortepianem i swoją etykietę mają. Etykieta ta polega na bezgranicznej wierze w swoją
drużynę, bezwzględnym wdeptywaniu w glebę rywala i przekonaniu, że „znowu naszych skrzywdzili”.
Nie ma to nic wspólnego z obiektywizmem. W ten sposób zachowują się zresztą nie tylko sportowi
kibice. Zwolennicy partii politycznych obserwując jakąkolwiek debatę stwierdzają po jej zakończeniu,
że ich idole roznieśli swoich przeciwników na strzępy, ich argumentacja była trafna i jakże
błyskotliwa, a kultura osobista na najwyższym arystokratycznym poziomie. Podobnie wyznawcy
rozmaitych religii. Jak śpiewał niegdyś Kazik: „Katolicy, prawosławni, muzułmanie pokazują, którzy z
nich swego Boga bardziej miłują…”

Żużel to bardzo fajne widowisko. Nic przeciwko żużlowi nie mam. Więcej, chciałbym żeby ta
dyscyplina rozwijała się, żeby polscy zawodnicy zdobywali medale i tytuły. Jednak podejście
niektórych fanów żużla do sposobu finansowania tej dyscypliny jest dla mnie mocno niepokojące.
Na utrzymanie drużyn żużlowych z kieszeni podatnika przeznacza się grube miliony. I zawsze jest za
mało. Oto właśnie Prezes Falubazu Pan Robert Dowhan planuje budowę nowego stadionu żużlowego
w Zielonej Górze, chociaż na razie cały czas remontowany jest stadion dotychczasowy. Litości!
Czy budżet miasta to wytrzyma? Jestem mieszkańcem ZG, ale sądzę, że w Gorzowie pojawiają się
podobne dylematy finansowe.

Wydaje się, iż dla obu lubuskich stolic reprezentacje żużlowe są nie tylko powodem do dumy,
ale stają się także sporym problemem finansowym. Wszystko w mieście podporządkowane jest
speedwayowi. „Gazeta Lubuska” w każdym wydaniu sobotnio-niedzielnym na pierwszej stronie
zamieszcza wieści dotyczące „czarnego sportu”. W informacjach sportowych inne dyscypliny (no,
może poza piłką nożną) praktycznie nie istnieją. Nieważne czy jest sezon, czy nie – temat zawsze
się znajdzie. Oto w jednym z numerów ze zdumieniem przeczytałem tytuł artykułu dotyczącego
żużlowych mankamentów: „Protasiewicz ma zakwasy”. Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się
czy autor tego arcyciekawego dzieła naprawdę nie ma już o czym pisać? Czy może ma zapłacone i
o czymś napisać musi? No dobrze, zakwasy zakwasami, ale co ze stolcem? Przecież czytelnicy nie
powinni pozostawać w niepewności.

Każda „wolna” złotówka musi być przeznaczona na żużel. Żużel, żużel, żużel. To jest priorytet.
Finansowanie tego sportu z budżetu i to finansowanie tłuste pozostaje poza jakąkolwiek dyskusją.
Tymczasem ZG liczy 120 tys. mieszkańców. Część z nich to kibice, ale tylko część. Na stadionie
zasiadają głównie jednak ludzie z poza miasta. Z okolicznych wiosek i gmin, z miasteczek byłego
województwa zielonogórskiego. Natomiast koszty (pomijając rzecz jasna wpływy z biletów i dary
sponsorów) ponoszą wszyscy mieszkańcy ZG. Ci mieszkańcy to naprawdę zróżnicowana zbiorowość.
W winnym grodzie istnieją dziesiątki innych dyscyplin, które muszą z mozołem walczyć z machiną
urzędniczą w celu uzyskania jakichkolwiek pieniędzy. Ponieważ sam pracuję obecnie w sporcie, szlag
mnie trafia kiedy w kasie klubu brakuje pieniędzy na to żeby dzieciakom kupić sprzęt do trenowania,
odżywki lub pojechać z nimi za obóz, gdy tymczasem zagraniczni żużlowcy zgarniają miliony i to za
jazdę taką sobie. Nie, nie biadolę tu socjalnie, że „nam się należy”. Po prostu zwracam uwagę na fakt,
że jeśli już forsa musi być marnowana, to niech będzie marnowana chociaż trochę sprawiedliwie i w
granicach jakiejś moralności. Mówi się, że w Polsce nie ma pieniędzy. To nieprawda. Pieniędzy jest aż
zanadto.

Kiedyś byłem świadkiem pewnej sytuacji w galerii Focus Mall. Pewien mocno zawiany młodzieniec z
szalikiem Falubazu na szyi wybierał się właśnie na mecz żużlowy. Po drodze wstąpił jeszcze do kiosku
po papierosy. Dokonując zakupu rozpoczął donośny monolog do sprzedawcy na temat zalet swej
ukochanej dyscypliny. Wreszcie wywrzeszczał mu w twarz:
„Niech mi Pan k…. powie co w tym mieście jest porządnego?!? No co k….?!? Nic! Tylko żużel coś
znaczy!!! Tylko!!”

Pomyślałem sobie, że ten młody człowiek miał rację. Odwrócił tylko skutek i przyczynę.
Właśnie dlatego, że w mieście jest żużel, to nic innego skrzydeł rozwinąć tu nie może.

Maciej Chocianowski

P.S. Falubaz zajął ostatecznie czwartą lokatę w kraju. Rozpocznie się więc dyskusja niechybnie
zakończona konkluzją, że żebyśmy mieli złoto to potrzeba więcej pieniędzy…
Gdyby Falubaz miał złoto niechybnie rozpoczęłaby się dyskusja zakończona konkluzją, że ze względu
na odnoszone sukcesy należy się tej drużynie więcej pieniędzy…

Discussion

No comments yet.

Post a Comment