//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Łowcy rasistów w gminie Gorzów

  • Postęp nieubłaganie postępuje w naszej gminie i tężeje. Prędzej czy później dopadnie każdego. Mnie dopadł rękoma, a właściwie paszczą, towarzyszu Synowcu, który na sesji Rady Gorzowa był uprzejmy stwierdzić (2013 r.), że jestem znany „z antysemickich wypowiedzi”. A dzisiaj przywalił koledze Sebastianowi Pieńkowskiemu, przypisując mu rasizm.

Byłoby mi raźniej gdyby i jego nazwano antysemitą, bo miałbym wysoko postawionego wspólnika w ohydnym przestępstwie. Niestety przyprawiono mu tylko gębę rasisty, co oczywiście jest zbrodnią mniejszej wagi. Można tak uważać, gdyż rasizm jest oficjalnie praktykowany w państwie Izrael, w którym Palestyńczycy – podobnie jak goje – są obywatelami drugiej kategorii, a muzułmańskim uchodźcom wstęp do żydowskiego państwa jest zabroniony. Podkreślam ten fakt nie tylko w imię prawdy, ale by w pełni zasłużyć na nadany mi tytuł gorzowskiego antysemity. Zatem jeśli Żydom dozwala się uprawiać rasizm, szowinizm, to i inne nacje mogą sobie na to pozwolić, jeśli uda im się przechytrzyć nadzorców z koszernych organizacji typu stowarzyszenie „Nigdy więcej”.

Wina radnego Sebastiana Pieńkowskiego polega na tym, że zrozumiał i upowszechnił porównanie (figura stylistyczna dobrze znana ludziom na poziomie) autorstwa inteligentnych Czechów. Zauważyli oni, że istnieje jednak różnica pomiędzy etnicznym Szwedem a muzułmaninem urodzonym w Szwecji. Mimo, że Ahmed urodził się w Szwecji to nie jest takim samym Szwedem jak Björn czy Gunnar. Podobnie szczur, choć urodził się w stajni, to jednak nie jest koniem. Dla normalnych to oczywista oczywistość, ale nie dla postępaków. Szczerze mówiąc zdziwiłbym się gdyby Pieńkowski tej oczywistości nie zrozumiał i nie zaaprobował.

W tym miejscu warto przytoczyć Janusza Szpotańskiego: „w świecie pełnym złości/ nie dość jest nigdy przezorności!/ Wszędzie mięsiste węszą nosy,/ w powietrzu kłębią się donosy”. W naszym spokojnym i wesołym Gorzowie, w którym zwija się na noc asfalt na drogach dojazdowych, by go ponownie rozwinąć wczesnym rankiem, w więc nawet u nas zagnieździł się policmajster od politycznej poprawności, który „powinność swej służby zrozumiał”. W roli donosicieli wystąpili radny od Ludzi dla Miasta Michał Szmytkowski, wspomagany przez znanego analityka mowy nienawiści Stanisława Czerczaka. Obaj zadęli z grubej rury definicją obywatelstwa, aby pozorem naukowości przygwoździć pana Pieńkowskiego i jemu podobnych. Podnoszą oni, że „Ludzie, którzy urodzili się, uczą się i pracują na terenie danego kraju są jego obywatelami”. Rzecz w tym, że delatorzy nie wiedzą co mówią, ale za to potrafią ćwierkać z właściwego klucza. Otóż nie wystarczy urodzić się w Polsce, aby nabyć jej obywatelstwo. U nas przede wszystkim obowiązuje (podobnie jak w krajach emigracji, czyli w Europie) obywatelstwo krwi, czyli przynajmniej jeden z rodziców musi być Polakiem, posiadać obywatelstwo polskie, aby automatycznie zostać poddanym RP. Zasada terytorium stosuje się do dzieci urodzonych lub znalezionych w Polsce tylko wtedy, gdy rodzice są nieznani.

Łowcy rasistów w naszej gminie nie mają łatwego zadania, gdyż miejscowa inteligencja nie dość, że nieliczna, to na dodatek dała się skalibrować do rozmiarów poprawnych politycznie i zakazanych tematów unika jak ognia.  W tej sytuacji publiczne pochwalenie się spostrzegawczością, jak w przypadku radnego Pieńkowskiego, którą da się na siłę powiązać z rasizmem, musiało uradować donosicieli. W końcu ktoś się nawinął, aby mogli wykazać się czujnością rewolucyjną i zasłużyć na pochwałę zwierzchności. Zwracam uwagę, że także zapunktował pan red. Adam Oziewicz, który „aferę” tę opisał pod wielce wymownym tytułem: „Szef rządowej agencji rasistą? Śmieszne? Nie”. Ileż wymownej treści wynika z tej partykuły „nie” w tytule. Jedno niewinne „nie” a wszystko zmienia i wyjaśnia. Pan redaktor melduje w ten sposób, że stoi na nieubłaganym gruncie oraz działa po linii i na bazie, wspierając czujność duetu Szmytkowski – Czerczak. Małym „nie” zrobił pan Oziewicz krok poza nawias porządnego dziennikarstwa, ale czy w Gorzowie ktoś się będzie przejmował takimi bzdurami?

Rafał Zapadka

Discussion

No comments yet.

Post a Comment