//
czytasz właśnie...

Pod fasadą

Łobuzeria wycofuje się ze zobowiązań

„… pojawiły się sondażowe, a kto wie, czy już nie pilotażowe pomysły, by Otwarte Fundusze Emerytalne, czyli tak zwany „drugi filar” wiekopomnej reformy, nastręczonej nam przez wiecznie zadowolonego z siebie, charyzmatycznego premiera Buzka – żeby te Otwarte Fundusze Emerytalne nie wypłacały nieszczęśnikom, którym zrabowały pieniądze, emerytur do końca życia, tylko przez, dajmy na to, dziesięć lat.

Dziesięć lat! Tak się tylko mówi – bo od kiedy bezpieka nakazała premieru Tusku przedłużyć wiek emerytalny, wiadomo było, że forsa się skończyła i teraz łobuzeria będzie wycofywała się ze zobowiązań wobec obrabowanych obywateli. Zatem pożyjemy – zobaczymy, bo jeszcze trochę kryzysu, a może okazać się, że Otwarte Fundusze Emerytalne będą wypłacały emerytury nie przez dziesięć lat, a tylko przez dziesięć miesięcy, a jeszcze lepiej – przez dziesięć dni. Wszystko jest możliwe zwłaszcza w okupowanym przez bezpiekę naszym nieszczęśliwym kraju, gdzie jeśli tylko coś złego może się stać, to na pewno się stanie.

No dobrze – ale właściwie dlaczego w tych całych Otwartych Funduszach Emerytalnych nagle taka posucha? Przecież nie raz i nie dwa słyszeliśmy, jakie to tęgie głowy nimi zarządzają, jak to potrafią rozmnażać pieniądze jak króliki – oczywiście dla naszego dobra, bo jakże by inaczej? Jakże tedy tęgie głowy przez tyle lat tak „inwestowały”, aż im się wszystko skawaliło?

Ale bo też „inwestowały” w obligacje skarbowe, które nasi Umiłowani Przywódcy wypuszczają w ramach powiększania długu publicznego. Inwestować w ten sposób potrafiłby nawet szympans – w każdym razie miałby też 50 procent szans na udaną inwestycję. Zatem kiedy bankrutuje państwo, to nic innego nie może czekać tych, co zainwestowali w skarbowe obligacje.

Ale jeśli nawet z inwestowaniem u tęgich głów nietęgo, to przecież niepodobna odmówić im pewnego rodzaju mądrości, którą nazywamy sprytem. Otwarte Fundusze Emerytalne biorą pod przymusem forsę od obywateli i „inwestują” – ale za pośrednictwem Umiłowanych Przywódców załatwiły sobie, że w razie czego gwarantem całego bajzlu jest… budżet państwa. Budżet państwa, czyli podatnicy, którzy już raz zostali obrabowani pod pretekstem „składki emerytalnej”. Teraz będą musieli zapłacić drugi raz – tym razem już nie jako klienci Otwartych Funduszy Emerytalnych, tylko jako podatnicy – żeby od naszych okupantów w ogóle dostać cokolwiek.”

Stanisław Michalkiewicz

(więcej: http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2790)

 

Discussion

No comments yet.

Post a Comment