//
czytasz właśnie...

Pod fasadą

Kryzys, którego „nie ma” i „nie było”

  • Stanisław Michalkiewicz w felietonie pt. „Kryzys” http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2930 zwraca uwagę na zaklęcia premiera Tuska, że kryzys się skończył i nigdy go u nas nie było. Jeśli tak, to powiększył on dług publiczny o ponad 300 miliardów złotych z jakiegoś innego tajemniczego powodu. Na marginesie tych uwag red. Michalkiewicz bardzo ciekawie wyjaśnia przyczyny kryzysu.

„Jako jedną z jego przyczyn wskazuje się globalizacje gospodarki. Na czym właściwie ta globalizacja polega? Ogólnie biorąc na zmniejszeniu roli granic politycznych w obrocie gospodarczym. W rezultacie zarówno towary, jak i ludzie, nie mówiąc już o kapitałach, przemieszczają się w miarę swobodnie ponad granicami państw, co oczywiście rodzi rozmaite problemy. Dodatkowym elementem globalizacji są wielonarodowe korporacje. Co robią korporacje? Ogólnie biorąc, organizują one produkcję i sprzedaż towarów i usług w skali globalnej. Kierują się przy tym rachunkiem ekonomicznym, który podpowiada im, żeby wytwarzanie towarów i usług kierować do takich miejsc, gdzie może się to odbyć możliwie najtaniej. Ale nie wszystkie czynniki produkcji charakteryzują się zmiennymi kosztami. Takie np. ceny surowców, czy energii są mniej więcej jednakowe w skali światowej, jeśli nie brać pod uwagę kosztów ich transportu. Zmienne są koszty dwóch czynników produkcji: koszty pracy i koszty funkcjonowania państw, czyli wysokość podatków. Z tego powodu korporacje przenoszą produkcję tam, gdzie i koszty pracy i koszty funkcjonowania państwa są mniejsze, niż gdzie indziej. W rezultacie świat jest zalany masą tanich towarów – ale w krajach, gdzie koszty pracy i koszty funkcjonowania państwa, czyli obciążenia fiskalne są wysokie – nie ma pracy. Wszystko bowiem w wystarczających ilościach zrobią Chińczycy, Hindusi i Filipińczycy, więc obywatele krajów o wysokich kosztach pracy i funkcjonowania państwa nie mają już nic do roboty. To znaczy – mogliby mimo to wytwarzać u siebie towary i usługi, ale wytwarzać – to jedna rzecz, a sprzedać je, to sprawa druga. Tymczasem jak sprzedać te towary, skoro z uwagi na konieczność uwzględnienia w ich cenie wysokich kosztów pracy i wysokich kosztów funkcjonowania państwa byłyby one zdecydowanie droższe od, dajmy na to, chińskich? Dotychczas udawało się ukrywać tę prosta zależność przy pomocy powiększania długu publicznego, to znaczy – żyjąc na koszt przyszłych pokoleń – ale bankructwo Grecji i groźba bankructwa innych krajów strefy euro pokazała, że i ta możliwość się wyczerpuje. Ujawnienie tej okoliczności zostało nazwane kryzysem.”

Discussion

No comments yet.

Post a Comment