//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Krajobraz po wyborach

  • Nie ma w gorzowskiej radzie miasta umowy koalicyjnej, lecz jest tylko porozumienie zawarte pomiędzy PO a Prezydentem Wójcickim i Ludźmi dla Miasta.

Przez grzeczność nie wątpię, że spisali porozumienie dla dobra mieszkańców, ale przez zapomnienie, zupełnie niechcący, nie poinformowali Gorzów o jego treści. Mimo to będą oczywiście rządzili tak jak obiecali, czyli transparentnie, z sercem na dłoni, niczego nie ukrywając. By żyło się lepiej … . Z drugiej jednak strony zawsze znajdą się niedowiarki albo elementy antyso … , jakie tam antysocjalistyczne …, chciałem napisać antydemokratyczne…, jednym słowem frustraci. Tacy, co to szukają dziury w całym. No, więc zaczną oni mącić i będą gadać na mieście, że ukryto porozumienie, gdyż w nim zapisano prawdziwy program Wójcickiego i jego ludzi. Mianowicie program odwdzięczania się sponsorom za przeprowadzenia bogatej kampanii wyborczej. Złośliwcy ci są zdolni nawet do supozycji w rodzaju: gdyby nie kasa od różnych oligarchów, to Ludzie dla Miasta, będący gołodupcami (podobnie jak kandydaci KNP), mogliby wyłącznie pomarzyć o tak wielkiej ilości banerów, plakatów, gazet itp.

Wybory na prezydenta rozłożyły nieoczekiwanie na łopatki Madeja, Michałowskiego i Porwicha. Komuchy z pierwszego tłoczenie (Nowak, Korban), wsparte Solidarnością Porwicha, zamierzali wystrugać Ireneusza Madeja na prezia. Ten śmiały plan spalił nieoczekiwanie na panewce. Ich kandydat, który miło sobie podokazywał (zgodnie z powiedzeniem głowa szaleje, d … łysieje, a może odwrotnie?), dobrze zaczął, ale marnie skończył. Casus pascudeus, który mu się przytrafił pozbawił go bardzo dobrej pensji i odciął mu w kampanii prąd na tyle, że śpiewał w niej cienko i nieprzekonywująco. Nie był on jedynym w tym komitecie, który utracił michę. Ufryzowany na oligarchę Zenek Michałowski nagle został zdjęty ze stanowiska prezesa firmy Meprozet. Źli ludzie mówią, że dlatego, iż pompował forsę spółki, za plecami udziałowców, w kampanię Solidarności i Madeja. Jeśli zaś chodzi o Przewodniczącego Porwicha, to po przegranej pociesza się tym, że ludzie Solidarności nie są „skazani na PiS” i groźnie warczy na gorzowskiego szefa tej partii Pieńkowskiego. Takie rzeczy jak wyżej opisane to tylko w Gorzowie.

Od 2010 r. maleje udział PiS w radzie miasta. Władze tej partii, poseł Rafalska i kandydat na prezydenta Marek Surmacz, robiły dużo, aby choćby jedynkom zagwarantować wybór. Np. Surmacz dał na listę swoją żonę, która udanie wspomogła Krzysztofa Kielca. Natomiast Tadeusz Horbacz dzielnie wsparł swoimi głosami zwycięskiego Roberta Jałowego. Niestety ci nieliczni radni PiS, poza dietami, muszą się zadowolić drugorzędnymi rolami w komisjach, które im łaskawie przydzielą platformersi z „ludziaszkami”. Ich wpływ na sposób sprawowania władzy w mieście będzie niewielki, chyba że … PiS zacznie realizować program Kongresu Nowej Prawicy. Dla gorzowian ma drugorzędne znaczenie kto obniży opłaty i podatki lokalne. Czy Krzysztof Kielec, Sebastian Pieńkowski i pozostali zechcą twardo domagać się choćby zrównania stawki podatku od nieruchomości do wysokości ustalonej w Zielonej Górze? Czy doprowadzą do rozpiżenia Gorzowskiego Rynku Hurtowego, który istnieje tylko po to, aby napychać kiebzy kumplom prezydenta?

Sporą niespodzianką był także zaskakująco kiepski wynik w zawodach prezydenckich Surmacza i Sibińskiej. Mogą się oni pocieszać, że jednak nie tak lichy jak mój, czy Szykuły. Kto by przypuszczał, że wynik kandydata Nowej Prawicy może być źródłem satysfakcji dla kandydatów PiS i PO.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment