//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Konrad: Suchy chleb kontra ciastka

29 stycznia, podczas Sesji Rady Powiatu Gorzowskiego doszło do kuriozalnych wydarzeń.

Byli pracownicy SP ZOZ w Kostrzynie zablokowali wejście na salę obrad. Blokada nastąpiła
po głosowaniu nad tegorocznym budżetem. Warto zauważyć, że nie znalazła się w nim złotówka na wypłatę należnych im pensji. Roszczenia dotyczą prawie 400 pracowników, a ich kwota
sięga 7 milionów złotych. Grupa kostrzyńskich rajców próbowała zawetować budżet, ale jak łatwo się domyśleć, próba ta spełzła na niczym. Około 40-osobowa grupa protestujących wśród których znaleźli się przedstawiciele byłych pracowników, związkowcy z „sierpnia`80”, oraz kilku anarchistów, oburzeni tym faktem podnieśli protest. Protest do cna słuszny, potwierdzony wyrokiem sądowym, sankcjonującym wypłatę należności.

Niestety ich działania nie przyniosły wymiernego skutku.

Tyle faktów, resztę, włącznie z wypowiedziami poszczególnych zainteresowanych można wyczytać, wysłuchać i obejrzeć w innych mediach.

Spróbujmy się zatem skupić na odczuciach, które podczas kilku godzin protestu, można było zaobserwować, zasłyszeć i poddać subiektywnej, odautorskiej ocenie.

Z jednej strony przedstawiciele Rady i Zarządu Powiatu Gorzowskiego. Eleganckie garnitury, strojne garsonki, zapach dobrych perfum, wypasione komórki, dobre „bryki” przed budynkiem. Palący w przerwie Marlboro, bądź inny rodzaj nikotyny najwyższej jakości, popijający dym „dobrą kawką” i zajadający się podczas obrad kilkoma rodzajami ciastek.

Z drugiej strony protestujący – ludzie skromni, schludnie ubrani (chociaż widać, że na ubraniach niektórych, czas odcisnął swoje piętno). Rozmawiający przez telefony pamiętające pierwsze promocje w salonach GSM. Palący machorkę, skręconą w bibułkę. Pijący z termosów kawę, której zapach na pewno niepodobny do Tchibo, Nescafe, czy marki Davidoff. Zajadający
chleb z margaryną (sic!), nawet nie ze smalcem tylko z margaryną.

Czytający te słowa zapyta zapewne, czy aby ocena zewnętrznych walorów obu stron sporu jest adekwatna do meritum. Nie jest. Jednak bardzo dobrze obrazuje kontrast pomiędzy potrzebującymi, a ludźmi, którzy ich potrzeby winni zaspakajać z tzw. „urzędu”, czy innymi słowy z powodu wykonywanej przezeń funkcji. Jednak tego nie robią. Przy użyciu „mętnych” argumentów, perswadują ludziom, iż budżet nie przewiduje choćby częściowego uwzględnienia ich roszczeń.

Do chleba, prądu, czynszu – do życia.

Jednocześnie w budżecie przewidziano pieniądze na takie kurioza jak remont rzadko uczęszczanych dróg, które nie generują wypadków.

W związku z tym trudno autorowi tego tekstu nie pozycjonować się po jednej ze stron, po stronie „oszukanych”. Ludzi, którzy za swoją ciężką pracę nie otrzymali wynagrodzenia. Tych, którzy przez zaniedbania urzędników nie mają na leki, czy inne podstawowe potrzeby.

 Najbardziej w tym wszystkim uderzający jest fakt pogardy dla skrzywdzonych.

Bo, jeżeli za dobra monetę przyjmiemy słowa starosty Kruczkowskiego, czy przewodniczącego Iliaszewicza o tym, że zaległościom winni są poprzednicy, to przyjmijmy jako obowiązującą regułę, zasadę wypromowaną przez „dobrodzieja wielu narodów”, który zwykł mawiać, że „Jest człowiek – jest problem. Nie ma człowieka – nie ma problemu”. „Dobrodziejem” tym – dodam – był Józef Stalin.

Idąc dalej tym tropem, czy nie należałoby przypomnieć, iż nawet jeżeli zaległościom wobec pracowników SP ZOZ w Kostrzynie winni są poprzednicy, to nie po to zacni radni startowaliście w wyborach, aby błędy te naprawić?

Tę ocenę pozostawiam czytelnikom, których proszę, aby pamiętali, że ciastka dalej zajadają osoby, które stanowiska przyjęły – bynajmniej nie dla działań „pro publico bono”, lecz dla określonych synekur.

Zaś Ci którzy ciężko pracowali, za pracę tę konsumują chleb z margaryną – tyle!

 (Konrad)

Discussion

One Response to “Konrad: Suchy chleb kontra ciastka”

  1. Czegoś się Pan u czepił? Przecież jest to zgodne z panującą sprawiedliwością „SPOŁECZNĄ”

    Posted by parys | 1 lutego 2013, 07:55

Post a Comment