//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Komuchy z pierwszego tłoczenia i Solidarność

  • Pisząc w kwietniu br. artykuł pt. „Skandal i kompromitacja” (http://przewietrzyc-gorzow.pl/skandal-i-kompromitacja) przeczuwałem, że marnie skończy obecna gorzowska Solidarność pod kierownictwem Jarosława Porwicha.

Doszła do tego, że publicznie i bez żadnych zahamowań robi obecnie na rękę komuchom z pierwszego tłoczenia, w osobach byłego wojewody gorzowskiego z PZPR Stanisława Nowaka i czerwonego politruka Edwarda Korbana. Są oni prominentnymi członkami stowarzyszenia, które ma na oku rozwój Ziemi Gorzowskiej, cokolwiek miałoby to znaczyć. S. Nowak jest nawet jego wiceprezesem, a Ireneusz Madej prezesem.

Wypróbowani i sprawdzeni towarzysze z PZPR, wespół zespół z ach i och Solidarnością w osobach m.in. Grażyny Pytlak, Marka Rusakiewicza i Zenona Michałowskiego, wystawili – jako komitet wyborczy „Solidarność i Madej” – na prezydenta Gorzowa Madeja właśnie, aby „robić interesy” na rachunek mieszkańców miasta. Należy przez to rozumieć, że ewentualne straty z nich wynikłe na pewno obciążą gorzowian. Natomiast wydatki z miejskiej kasy mają szanse jak zwykle zamienić się w prywatne zyski władzy samorządowej, która najlepiej wie jak w „plątaninie rur i rurek malutki zamontować kurek”. Bowiem pieniądze publiczne to pieniądze obywateli wydawane rękoma ich demokratycznych wybrańców. Całkiem podobnie, jak za pierwszej komuny, szampan, który był napojem klasy robotniczej pitym ustami jej przedstawicieli.

W 25 lat po powstaniu Solidarności, w 2005 r., napisałem artykuł „Solidarność” i bezkarność zła”, który kolportowałem m.in. na jakiejś uroczystości wśród moich dawnych kolegów z podziemia. (Pamiętam, że Stanisław Żytkowski nie zechciał przyjąć go ode mnie.) Poniżej fragment:

„Przemiana PRL w RP odbyła się według prawidła: „Trzeba wiele zmienić, by wszystko zostało po staremu”. Rzeczywiście zmieniło się dużo, lecz nie zmieniła się natura państwa, które wyzyskuje – tak jak dawniej – obywateli i traktuje ich wrogo. Nadal jest ono zorganizowane podług cywilizacji bizantyńskiej. Niezmiennie więc trwa wszechwładza organów państwowych, a jej rezultat – korupcja – rozkłada państwo i demoralizuje społeczeństwo. Nadal Polacy boleśnie odczuwają brak sprawiedliwości. Sądownictwo jest przede wszystkim instytucją państwową, choć powinno w jednakowym stopniu bronić interesów i społeczeństwa, i państwa. Sądy przypominają maszynkę do stosowania paragrafów bez względu na sprawiedliwość.

Sztandarowa zdobycz Sierpnia, demokracja, polega na tym, że „przed wyborami drogi jest wyborca, a po wyborach drożeje wszystko inne”. W życiu publicznym nie obowiązuje żadna etyka. Zresztą w życiu prywatnym  moralność chrześcijańska też jest w odwrocie. Tłamszenie społeczeństwa przez niemoralne państwo psuje instytucję rozdziny, dramatycznie zmniejsza dzietność kobiet, promuje permisywizm. Nadal zło jest bezkarne, a jego funkcjonariusze są do tego stopnia aroganccy, że każą siebie uważać za autorytety moralne. Przemożny wpływ na decyzje państwowe mają służby specjalne i zwyczajni przestępcy. Zmieniły się instrumenty represji. Dzisiaj fiskus jest bardziej efektywny w wymuszaniu posłuszeństwa niż tajna policja.  Wykończenie przez urząd skarbowy Romana Kluski jest najlepszym tego dowodem.

Co się zatem stało z ideami „Solidarności”?  Kto dzisiaj jest ich depozytariuszem? Obecny związek zawodowy „Solidarność”, poza nazwą, nie ma nic wspólnego z ruchem z lat 80 – tych. Nie zajmuje się odnawianiem oblicza polskiej ziemi, lecz dba wyłącznie o egoistyczne interesy, nie tyle członków, co swoich działaczy. Stał się marną karykaturą dawnej „Solidarności”. Pozwolił się wpasować w system.”

Discussion

No comments yet.

Post a Comment