//
czytasz właśnie...

Rozkład cywilizacji

Jerzy Klincewicz: Nie smuć się baranie, nie płacz baranico

Nie smuć się baranie, nie płacz baranico,

Dla was nad Brukselą nowe gwiazdki świcą…!

W Grocie Narodzenia,  pod czternastoma oliwnymi lampami, na marmurowej płycie leży srebrna czternastoramienna gwiazda – symbol tamtej gwiazdy,  która  zadziwiła pastuszków i która , poprzedzając trzech Mędrców idących ze wschodu, zatrzymała się nad Betlejem. Gwiazda Betlejemska.  W  swojej historii tylko raz jeden zagrożona przetopieniem jej na sztaby. Zdarzyło się bowiem, że podczas okupacji tego rejonu świata przez ottomańską Turcję została oderwana od podłoża, lecz Turcy zaraz wycofali  się z tego projektu i Gwiazda powróciła na swoje miejsce. W swojej oryginalnej czternastoramiennej formie, dla wielu pokoleń chrześcijan była od zawsze wyrazistym, jasnym i radosnym symbolem świąt Bożego Narodzenia, symbolem narodzin Chrystusa.

I jak wybuch Supernowej,  oznaczała także koniec świata według Starego Zakonu.

Może właśnie dlatego od kilkudziesięciu pokoleń, dyskretnie, ale skutecznie wymazywano jej oryginalną formę z wystroju świętowania, aż zniknęła z tradycyjnego wystroju choinek i żłóbków w naszych domach i w naszych kościołach,  zastępowana  przez różne dziwne ośmio i siedmioramienne formy.  Przechodząc kolejne transformacje Gwiazda Betlejemska zatraciła po drodze swój pierwotny  związek z Betlejemską stajenką. W latach powojennych została zastąpiona w naszych domach najpierw przez importowany  z Sowietów  ozdobny szpic, który ewoluował w koniecznie żółtą sześcioramienną gwiazdę (uproszczoną formę kabalistycznego pentakla), by ostatecznie – po operacji wojskowej Jom Kipur  (siedmiodniowa wojna izraelsko – arabska z 1973 r.), więc jakby na złość żydowskiej diasporze – w świątecznym wystroju naszych miast, miasteczek i przysiółków, naszych domów i naszych  rzymskokatolickich kościołów  pojawić się w formie wielokolorowego pentagramu.

Wszystkie dostępne, niepoprawne politycznie źródła, zgodnie tłumaczą pentagram -pięcioramienną gwiazdę jako:   symbol Lucyfera gdy ma dwa rogi skierowane ku górze, następnie,  gdy ma dwa rogi skierowane w dół,  jako symbol  człowieka-boga.  Ksiądz Andrzej Zwoliński  opisując antychrześcijańskie bóstwo Baphometa, tak o nim mówi: „(…) jest przedstawiany jako kozioł z wielkimi rogami, z kobiecą piersią, ze skrzyżowanymi kopytami, siedzący na ujarzmionym globie.  Na łbie ma pentagram (pięcioramienną gwiazdę).” (Ks. A. Zwoliński – Wokół masonerii, Biblioteczka  KSM, Kraków 1995.)

Gwiazda, której symboliczny kształt poznaliśmy w Grocie Narodzenia, przez  wiele stuleci prowadziła duchowe pielgrzymki chrześcijan do Betlejem, skąd – o ile podążamy za Chrystusem –  rozpoczęła się nasza trudna i często bardzo kręta droga do Domu Ojca w Królestwie Niebieskim.

Gwiazda, która „…spadła z niebios…” (Stanisław de Guaita – hymn do Szatana, II sonet. Pierre Virion, Misterium nieprawości – FULMEN, Warszawa 1996), zdobiący łeb Baphometa pentagram,  miała prowadzić „…do królestwa bożego Ludzkości (…) do socjalizmu i komunizmu (…)”, a poprowadziła swoich wyznawców do zbrodni ludobójstwa w Europie, w Ameryce (Meksyk), w wielu krajach Azji i Afryki.

Niedawno jeszcze  watahy jedynie słusznej nordyckiej rasy panów, maszerowały wzdłuż i wszerz Europy pod butnym hasłem „Chrystus naszą siłą, Niemcy naszą misją” dopóty, dopóki po katastrofalnej klęsce III Rzeszy nie okazało się, że Chrystus zawiódł Niemców na wszystkich frontach… Wówczas głoszono w Niemczech, że warunkiem uratowania Niemiec jest wyrodzenie Europy z cywilizacji łacińskiej, z kultury chrześcijańskiej, które (cywilizacja i kultura) jakoby pętały Niemców przez ostatnie cztery stulecia. Dzisiaj, w różnorodnej rasowo jedności, wszyscy –  już jako tak zwani chrześcijanie europejscy, domagają się nowego przymierza. Tym razem miałoby to być przymierze między chrześcijanami a kościołami, do których należą, w oparciu o tezę J. Tischnera według której –„…ludzkość może obejść się bez Boga. Tak jest stworzona. Nie ma konieczności zapraszania Boga między ludzi.”(Jarosław Gowin – „Gimnastyka Ducha”, Tygodnik Poowszechny nr 17, 1995r.)  Dlatego potrzebne jest nowe przymierze między kościołem – instytucją pożytku publicznego – a nowymi chrześcijanami głoszącymi wszechtolerancję jako fundament nowej wspólnoty, nowej  jedności w różnorodności.

Dla takiego  nowego przymierza  z  nowym europejskim człowiekiem, który uposażony  w  nowe prawa i wynikające z nich nowe wartości  – sam teraz staje się nową  drogą i nową prawdą kościoła, potrzebny był nowy znak, po który sięgnięto do starych masońskich źródeł.

Czy to tylko ignorancja i głupota są powodem, że pentagram, niegdyś złowrogi symbol Imperium Zła i od zawsze masoński znak człowieka ubóstwionego, nad drzwiami niektórych kościołów i nad stajenkami, na choinkach, w oknach, i gdziekolwiek bądź jeszcze  – nikogo nie razi…? Czy nie budzi teologicznego niepokoju?

Jerzy Klincewicz                                                                                                                  Boże Narodzenie, 2012.
   

Discussion

No comments yet.

Post a Comment