//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Janusz Kudlaszyk: Komitet Obrony Magdalenki

  • W telewizorni wrzask. Zamach na demokrację, dyktatura i co tam jeszcze. Niektórzy nieszczęśliwi odbiorcy, zdążyli już się nawet oburzyć i dać odpór zamachowcom. Oczywiście wszystko tak spontanicznie. Sami się skrzyknęli i dawaj, na uzurpatorów dyktatorskiej władzy!

    Niestety, osoby co bardziej wścibskie i nie przywykłe myśleć pod dyktando, mogą poczuć się rozczarowane brakiem finezji. Na czele oporu przeciw nowej władzy, niespecjalnie widać oddolnie kreujących się liderów, za to nad wyraz widać znanych towarzyszy partyjnych, zasłużonych w utrwalaniu tego co było, a co odrzucono w ostatnich wyborach.

    Im większe ryzyko rozszyfrowania tej zależności przez odbiorców zmasowanej propagandy, tym większa histeria. Rozhisteryzowani aktywiści KOD, wrzeszczą o standardach prawa, demokracji i tolerancji, jak by uwierzyli we własną propagandę, że o wartości walczą, a nie o utracone przywileje, stanowiska i dalszą możliwość wprowadzania w czyn kulturowego marksizmu, jako jedynie słusznej ideologii. Ignorują fakt, że ideologia ta, sama w sobie jest sprzeczna z demokracją.

    Jednym z „obrońców demokracji” jest Jan Hartman, znany z poglądów zbyt „postępowych” nawet jak dla Janusza Palikota, który to usunął go z partii, z powodu publikacji dot. związków kazirodczych. Warto wiedzieć, jaką demokratyczną i tolerancyjną przyszłość oświecony Jan Hartman, ma do zaproponowania ciemnym Polakom, patriotom i katolikom, czyli tym, którzy nie bywają na salonach. Jan Hartman taki przewiduje los dla oponentów lewackiego sposobu myślenia (cytat z autorskiego bloga):

    „Miliony was, chamy, miliony. I co my mamy z wami zrobić? Ale przyjdzie na was czas. A jak nie na was, to na wasze dzieci. Weźmiemy szturmem wasze szkoły, zwabimy was podstępem do teatrów, wyślemy wasze dzieci w świat. I pewnego dnia zniknie ta zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, dławiąca się pychą, jakąż to ona jest „prawdziwą” i „wierną” jest. I narodzi się Polska ludzi przyzwoitych, kulturalnych, wiedzących coś o świecie i zdolnych do myślenia społecznego i obywatelskiego. Brzydzących się okrucieństwem i przemocą. I ja o taką Polskę będę walczył, jak potrafię.”

    Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, po co ta nachalna seks propaganda w szkołach, po co te pseudo sztuki teatralne z gołymi d…mi na scenie i dlaczego ubek Zygmunt Bauman ma zbierać oklaski na uniwersytetach, a narodowa młodzież ma być z nich wyprowadzana siłą?

    Tzw. marsze w obronie demokracji, to nic innego jak marsze w obronie komuny, która nigdy nie upadła, lecz dzięki układom z Magdalenki, służbom specjalnym o rodowodzie PRL, i takiej a nie innej formie przekształceń własnościowych, nazywanej eufemistycznie prywatyzacją – trwa do dziś.

    Towarzysze partyjni, sbecy i ich tajni współpracownicy, zamienili czerwone legitymacje na pakiety udziałowe w gospodarce, w mediach i towarzyskich klikach nazywanych partiami politycznymi, fundacjami, stowarzyszeniami. Do tak ułożonego fundamentu, dokooptowali swe towarzyskie przyległości, niesłusznie obnoszące się symbolami Solidarności, jednocześnie skazując na zapomnienie rzeczywistych przywódców ówczesnego ruchu związkowego. Tak sformowanej klasie politycznej, nigdy nie brakowało kadr: jedni dołączali z pazerności a inni robili za pożytecznych idiotów.

    Wymienione środowisko mieniące się elitą, udziela teraz nauk o standardach demokracji i państwa prawa. Te nauki, to żadna nowość. Już w czasach stalinowskich organizowano defilady, na których wzniecano histeryczny wrzask właśnie na rzecz demokracji, a przy tym tropiono „faszystowskie” siły reakcji, czyli tych, którzy ośmielali się nie przyjmować z aplauzem władzy z radzieckiego nadania. W 1989 r. dyspozycyjność wobec Moskwy, zamieniono na tę wobec Zachodu a w praktyce głównie wobec Niemiec.

    Dzisiaj ci, którzy przez 26 lat, tak gorliwie wysługiwali się obcym, nawet się z tym nie kryjąc, czują się wystawieni do wiatru i jeżdżą do Berlina, z prośbą o wsparcie. Czują się zagrożeni perspektywą odrzucenia projektu Mitteleuropa i tym samym, utratą możliwości odgrywania roli przewodniej siły narodu.

    Obecnie wciąż aktualnym i fundamentalnym wyzwaniem, jest walka o istnienie rzeczywistego państwa polskiego – o to aby nie dokonało ono żywota w stylu podobnym do tego znanego nam z historii końca XVIII wieku. W świecie następują głębokie przeobrażenia geopolityczne. Dotychczasowe złudne poczucie bezpieczeństwa zamienia się w stan, w którym nie ma już miejsca nawet na złudzenia. Polska może istnieć jako silne państwo, albo nie będzie jej wcale.

Janusz Kudlaszyk

Discussion

No comments yet.

Post a Comment