//
czytasz właśnie...

Precz z komuną

Janusz Kudlaszyk: Lewacy i chadecy – wyznawcy nowej wiary

Jak już zdążyliśmy się zorientować – o czym szeroko informują nas media i pozostałe autorytety – dostąpiliśmy zaszczytu aby żyć w tak znamienitych czasach, w których nie tylko lansowana jest dbałość o zagwarantowanie coraz to większych praw, ale też z powodu stopniowego ich nabywania, rodzaj ludzki staje się coraz szczęśliwszy. Odbywa się to zgodnie z teorią postępu głoszącą, że na końcu wskazanej drogi, czeka nas przyszłość zwana świetlaną.

Nowa wiara

Z przykrością należy stwierdzić, iż świetlana przyszłość nie jest dostępna dla każdego a już z pewnością nie dla tych, którzy ośmielają się w nią wątpić. Natomiast ci jej pragnący, nie chcą dyskryminować wątpiących, dlatego też usilnie i ustawowo starają się ich nawrócić. Mesjasze postępu, nazywają siebie najczęściej ateistami bądź agnostykami, a w swej skromności nie chcą zauważyć, iż sami należą do osób głęboko wierzących tyle, że inaczej.

Wyznają oni rodzaj nowej wiary, której cechą wspólną jest hedonizm, a obiektami kultu tak wzniosłe idee jak: humanizm, potęga rozumu, wolnomyślicielstwo, liberalizm, demokracja, prawa człowieka itp. W dobie dzisiejszej na piedestale znajdują się nowocześni bogowie, a ich wyznawcy wielbią swoje obiekty kultu nie mniej przekonująco niż starożytni Egipcjanie, tak więc nie mamy powodu do obaw o ich szczere intencje.

Intencją jest przede wszystkim odrzucenie tradycyjnej religijności, która degraduje człowieka do roli nośnika boskich idei, co stoi na przeszkodzie w osiągnięciu pełni człowieczeństwa. Odrzucenie wizji człowieka będącego kukiełką w rękach Boga, umożliwi emancypację spod niezbadanych wyroków i zapewni odpowiedni szacunek dla potęgi rozumu. Ta ostatnia – przy współudziale wytworzonych przezeń ideologii – pełni rolę wyroczni i jest jedynie słusznym powodem, dla ustalania takich czy innych praw czy też wolności, które stają się dogmatami.

Liturgia nowej wiary odbywa się codziennie w telewizji, a sprawowana jest przez polityków i komentatorów, pełniących rolę kapłanów o wysokich standardach moralnych. Telewizja jest świątynią, natchnieniem i źródłem wszelkiej wiedzy. W duchu ekumenicznym reprezentowane są w niej sekty o różnych odcieniach, a znaczącą rolę odgrywają tutaj Bracia Starsi, jak też członkowie Zakonu Wielkiej Loży.

Liturgia odprawiana jest przez kapłanów w rycie neomodernistycznym, czyli z uwzględnieniem dużej dozy zrozumienia dla człowieka i jego potrzeb; co w praktyce u domowych odbiorców często zbiega się w czasie z nachalnym wyjadaniem chipsów, czy też spłukiwaniem wody w kiblu.

Głęboko wierzących duchownych cechuje fundamentalizm, będący gwarancją dawania skutecznego odporu reakcjonistom i rewizjonistom. Kapłani ci uprawiają stręczycielstwo, poprzez zachęcanie swych ofiar do pogłębiania życia duchowego, a co za tym idzie do wspierania pluralizmu, poprzez uczestnictwo w demokratycznych wyborach do organów konstytucyjnych.

Wartości publiczne

Wolność jest wspólnym dobrem godnym najwyższej uwagi, gdyż to z niej płyną wszelkie fascynujące bodźce, dające nam pełnię ekspresji w życiu publicznym. Życie publiczne rozumiane jest w sposób gromadnościowy, gdyż jednostka zazwyczaj pojmuje wolność w sposób tendencyjny i zaściankowy, stawiając opór edukacji i stając na pozycji obrony rodziny. Jest to sprzeczne z ideologią społeczeństwa otwartego, a wszelkie ustępstwa na odcinku walki wyzwoleńczej ludu pracującego miast i wsi, są nie do zaakceptowania jako z gruntu reakcyjne.

Prawa i wolności przedstawiane są bez zbędnej krępacji i hipokryzji, gdyż demokracja gwarantuje ludowi wyzwalanie pierwotnych instynktów w sposób nieograniczony. Wszystko odbywa się bez udziału fałszywego wstydu i zahamowań, w zgodzie z neutralnością światopoglądową, która się ujawnia najdobitniej, podczas celebracji obrzędów zwanych wyborami.

Statystyczny uczestnik obrzędów, najczęściej uprawia herezję i śmie wątpić w boskość nowoczesnego objawienia, ale swoje stanowisko zachowuje w tajemnicy. Utrzymuje on – o czym raportują Wszechmogące Służby Informacyjne – że nowoczesna teologia jest niezgodna z naturą, ale jednocześnie rozumie konieczność jej czynnego wspierania, poprzez uczestnictwo w głosowaniu.

Dostojnicy Wszechmogących Służby Informacyjnych, błogosławią toczący się proces, w duchu zrozumienia dla interesów państw ościennych. Wspomaga ich w tym Komitet Ocalenia Publicznego, który jest zobowiązany sukcesywnie się odwdzięczać, za wyniesienie go do władzy. Na czele Komitetu stoi obecnie kanclerz, zwany dla uspokojenia publiczności zaszczytnym mianem premiera. Kanclerz składa ludowi obietnice, jak też upewnia go, że ten jest suwerenem władzy.

Przeciętny wyjadacz chipsów nazywany suwerenem, ma podwyższone poczucie własnej godności, ale też  orientację, że w demokracji dąży się do tego aby rozmaite grupy intelektualnych ekshibicjonistów, mogły zlewać na siebie werbalny ślinotok. Swobodna emanacja żółci, zalepia oczy postronnym odbiorcom tak skutecznie, że wydaje się im, iż odgrywają jakąś znaczącą rolę.

Demokracja znana jest z niewyszukanych standardów higieny, a każda jej ofiara udając się na wybory, otrzymuje w zamian poczucie spełnienia, niczym zwiędłe goździki w lokalu wyborczym w czasach pierwszego PRL-u.[i] Prawo goździków do więdnięcia jest zagwarantowane przez konstytucję, która z woli ludu stoi na straży praw obywateli, również tych do posiadania własnej pychy, niezbędnej im do realizowania siebie.

Laboratorium uciech cielesnych

Prawem każdego obywatela jest również dążenie do osiągania niczym nieskrępowanej przyjemności, a osiągnięcie jej wysokich parametrów, predestynuje danego osobnika do miana człowieka światłego i ogładzonego. Człowiek światły i ogładzony staje się wzorem nowoczesnych cnót i najlepiej realizuje się w polityce, lansując postawy zmierzające do osiągania publicznej ekstazy, jako niezbędnego środka na drodze ku „zbawieniu ciała”. Dążenie do zbawienia duszy natomiast, jest wycofywane ze świadomości obywateli jako wsteczne i uosabiające przesąd, nie przynoszący żadnych intensywnych doznań.

Pragnienie „zbawienia ciała” nacechowane jest szlachetnymi pobudkami, z których wynika chęć wyzwolenia człowieka z krępujących go więzów, aby ten bez ograniczeń mógł realizować swe niekontrolowane popędy, z pełną gamą perwersji, w swobodnie interpretowanych konfiguracjach płciowych. Umiejętność wzbudzania w sobie, a następnie spełniania naładowanych ekspresją i nieuświadamianych wcześniej potrzeb, jest gwarancją osiągnięcia pełnej satysfakcji, zarówno pod względem moralnym jak i seksualnym.

Taki model przyjmują za obowiązujący krzewiciele nowych wierzeń, ale też liczni wyznawcy prawdziwej wiary jako, że Bóg przecież ich kocha i wszystko im wybaczy. Zbawienie duszy jest dostępne niemal wszystkim: wierzącym, niewierzącym, a już w szczególności śmiertelnym grzesznikom, jako, że oni przecież nacierpieli się najwięcej.

Ból jak wiadomo jest nie do przyjęcia, powoduje on przejawy strachu a wręcz paniki, wymuszając natychmiastową reakcję obronną w celu jego wyeliminowania – niekiedy również wraz z pacjentem. Eutanazja jest najwyższym osiągnięciem anestezjologii i stanowi awangardę porównywalną do licznie wykonywanych aborcji na życzenie pań, którym niepotrzebny potomek skomplikowałby tylko życie.

Pieczę nad tymi rewolucyjnymi osiągnięciami trzyma edukacja, bez której proces budowania nowego człowieka nie miałby racji bytu. Bez niej nie narodziliby się wybitni ideolodzy, bez których z kolei cały ten ustrój nie wytrzymałby zderzenia z prawami natury.

Szczęśliwie edukacja wspina się obecnie na wyżyny swoich możliwości, praktykując rolę sutenera w gestii nakłaniania młodzieży szkolnej do uprawiania technik seksualnych z użyciem prezerwatyw. Odbywa się to ku zadowoleniu zainteresowanych stron, bez udziału zbędnego balastu w postaci kształtowania więzi międzyludzkich i takich przeżytków jak duchowa miłość.

Cały ten idealny proces polityczno-wychowawczy, odbywa się zgodnie z duchem nieuświadamianego idola naszych czasów Włodzimierza I. Lenina, który wraz z „prorokiem” Robespierre’m smaży się obecnie w piekle, ku radości własnej i towarzyszy; spełniając przy tym najszczytniejsze marzenia ludzi postępu, o możliwościach wykrzesania z siebie ekstremalnych doznań na miarę nowoczesnego materializmu.

Janusz Kudlaszyk               




[i] Autor podziela pogląd, iż znajdujemy się obecnie w epoce II PRL.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment