//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Jak walczyłem o ustalenie wyników wyborów?

  • W każdym województwie toczyła się walka o ustalenie wyników wyborów. Głównym wrogiem jest system informatyczny, który uległ awarii. Władza skłania się do tezy, że popsuł się on sam z siebie i nikt mu w tym nie pomógł ani nie namówił go do tego.

Kto czytał Ustawę Kodeks Wyborczy, ten wie, że nigdzie w nim nie wspomina się o jakimś „systemie informatycznym. Może coś przegapiłem? Nie jestem prawnikiem. Żeby zobrazować jak wyglądała walka o ustalenie wyników, opiszę pracę Miejskiej Komisji, której byłem członkiem.

W poniedziałek (17.11), parę minut po 13-tej, przyjęliśmy i sprawdziliśmy ostatni protokół z komisji obwodowej. Trwało to tak długo, ponieważ komisje obwodowe miały problemy z drukowaniem protokołów. Ponieważ system nie generował protokołu naszej komisji, więc ogłosiliśmy przerwę do godziny 16-tej.

Poniedziałek godzina 16-ta. System nadal nie generuje naszego protokołu. Rzucam hasło: „piszemy w Wordzie”. Niestety nie można, urzędnik wyborczy twierdzi, że Wojewódzki Komisarz Wyborczy odrzuci, zaakceptowane będą tylko protokoły wygenerowane przez system. Otrzymujemy informację z województwa, że system na pewno nie będzie działał przed godziną 8-mą dnia następnego. Więc do tego czasu ogłaszamy przerwę w pracach komisji.

Wtorek (18.11), godzina 8-ma, system nie działa. Znowu rzucam hasło: „użyjmy Worda”. Otrzymujemy informację, że w sąsiedniej gminie tak zrobiono i protokół sporządzono z pominięciem „Platformy Wyborczej” (tak się nazywa ten wadliwy system) i dostarczono do Zielonej Góry. Odrzucili go, bo nie został wygenerowano z systemu informatycznego. Nie to nie -kilka godzin czekamy, aż system wznowi pracę. Mają nas poinformować telefonicznie, że system już działa i wtedy koniec przerwy i mamy wznowić pracę. Ostatecznie informują nas, że pracę mamy wznowić następnego dnia o godzinie 8-mej rano.

Środa (19.11), godzina 8-ma. Rozpoczynamy prace komisji z następującym zaleceniem: tworzyć protokoły w Wordzie, a do systemu zostaną wprowadzone tylko dane liczbowe, gdy tylko system zadziała. Kilkanaście minut po 12-tej: mamy przygotowany do druku protokół z wyborów burmistrza. W protokole z wyborów do rady mamy sprawdzone wszystkie dane liczbowe oraz sprawdzone i poprawione 2/3 tekstu protokołu. Otrzymujemy informację, że system działa. Szybko generujemy protokoły i zatwierdzamy je bez sprawdzania (a nuż system się znowu wysypie). Potem następuje sprawdzenie, drukowanie, podpisywanie. Po godzinie 16-tej protokoły są wywieszone i komisja kończy pracę.

Jak z powyższego widać, to nie awaria systemu spowodowała zamieszanie. Winnym zamieszania jest upieranie się przez Wojewódzkiego Komisarza Wyborczego (na polecenie PKW?), aby protokoły były generowane przez system. System jest tylko dodatkiem, narzędziem. Nie można uzależniać ustalenia wyników wyborów od jakiegokolwiek systemu informatycznego. To protokoły sporządzone przez komisje wyborcze dowolnego szczebla są podstawą do ustalenia wyników wyborów. System informatyczny miał tylko ułatwić przepływ informacji. Wymaganie, aby komisje korzystały tylko i wyłącznie z systemu przy tworzeniu protokołów całkowicie sparaliżowało ich pracę.Gdyby moja komisja, w poniedziałek o 16-tej mogła sporządzić protokół z pominięciem systemu, prawdopodobnie do północy mielibyśmy wypichcone protokoły i fajrant.

Inna sprawa. „Wyparowanie” głosów sióstr zakonnych w Krakowie. Ponoć to nie jedyny taki przypadek. Co można zrobić w takiej sytuacji? Złożyć protest wyborczy? No dobra, sąd – nawet jeżeli uzna, że protest jest zasadny – orzeknie, że to naruszenie nie miało wpływu na wynik wyborów (i prawdopodobnie słusznie). Na tym się sprawa zakończy. Uważam, że do takich spraw powinno się podejść całkiem inaczej. Zastanówmy się, co mogło być przyczyną „niepoliczenia” głosów? Albo błędy w liczeniu, albo ktoś dostawił dodatkowe krzyżyki i głosy oddane na tego kandydata zostały zakwalifikowane jako nieważne. Błędy w liczeniu powinny być wychwycone, więc można przypuszczać, że mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem. Skoro tak, to jest to fałszowanie dokumentów państwowych, a tym się powinien zająć prokurator. Co może zrobić prokurator? Głosy nieważne są pakowane w osobną „paczkę”.

Prawo do rozplombowania i ich przejrzenia ma prokurator i sąd. Więc może on przejrzeć głosy nieważne i porównać krzyżyki. Czy do ich narysowania użyto takiego samego długopisu, pióra? Czy ich kształt jest taki sam? Jedna osoba robi kreski proste, u innych są lekko zaokrąglone, są też inne różnice. Gdyby prokurator stwierdził fałszerstwo wyborcze, to nagłośnienie takiej sprawy mogłoby odstraszyć inne osoby od podejmowania podobnych prób.

Ryszard Miechowicz, członek terytorialnej komisji wyborczej

Discussion

No comments yet.

Post a Comment