//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Jacek Bondarewicz odpowiada Hartmanowi

Jacek Bondarewicz  z Zielonej Góry na tekst Hartmana odpowiedział tak (fragment):

Chce Pan, żebym odpowiedział sobie jaka byłaby moja sytuacja życiowa? Owszem, płaciłbym za wszystko sam, albo w jakichś pakietach udostępnianych mi przez prywatne firmy, które sam bym wybierał. Wszyscy byliby bogatsi, bo pieniądze nie byłyby marnowane na rzeczy, na które dzisiaj są marnowane. Owszem, należałoby zlikwidować nierentowne fabryki, ich pracownicy przenieśliby się do innych, nowszych gałęzi przemysłu. W proponowanym przez Pana modelu interwencjonizmu – gdyby był on obecny za czasów dorożek – do dziś jeździlibyśmy dorożkami! Bo przecież nie można zlikwidować tak dużego rynku pracy! Na szczęście przedsiębiorstwa dorożkarzy były prywatne, a nie państwowe, toteż szybko przerzucili się na samochody, nie tkwiąc w zacofaniu.

Tak, bogaci są zadowoleni w każdym ustroju. Ale jak być biednym, to chyba lepiej w bogatym państwie niż biednym? Dzisiaj poziom życia przeciętnego zjadacza chleba jest wyższy, niż kiedyś króla. Mamy dostęp do większych wygód, których kiedyś po prostu nie było. Przeciętny człowiek ma dostęp do nauki, książek i możliwości rozwoju samego siebie znacznie większy, niż 300 lat temu papież. I to nie przez lewicę, która mówiąc o równości marnuje ludzki wysiłek, a przez pracę i przedsiębiorczość. Jak społeczeństwo się bogaci, to bogacą się wszyscy (nawet żebracy). 

Jeśli ktoś byłby gejem, to byłby gejem. Co do tego innym? W którym punkcie programu Kongresu Nowej Prawicy widział Pan możliwość eksterminacji jakiejkolwiek grupy, albo wyjęcia jej spod prawa tak, by można było krzywdzić? Jedyna równość, którą postulujemy, to równość właśnie wobec prawa. Jak ktoś jest gejem, to niech sobie będzie. Ktoś go pobije, będzie mógł iść na policję i do sądu i zostanie potraktowany jak pobity człowiek, a Pan chciałby, by był traktowany jak pobity gej.

Wolność to więcej niż swoboda zawierania umów. To jeszcze odpowiedzialność. Zawrzeć umowę to jedno, a dotrzymać jej, to drugie. Zgadzam się, że ktoś wolności musi bronić – od tego jest właśnie Państwo. I tylko od tego. Aby zapewnić wszystkim obywatelom równość wobec prawa. Tak, by jedna wolność nie wpłynęła na drugą wbrew woli tej drugiej.

Nie nazwę lewactwem dobrowolnej pomocy drugiemu człowiekowi. Lewactwem nazwę działanie, które odbiera mi moją wolność i własność po to, by pomóc komuś innemu. Proszę zrozumieć: my nie twierdzimy, że pomaganie jest złe. To zależy od sytuacji, czasem nie należy pomagać, a czasem powinno się. My twierdzimy, że nikt nie ma prawa narzucać nam, ani komukolwiek innemu, byśmy robili to czy tamto. Byśmy pod pretekstem ideologii lewicowych MUSIELI oddawać produkty swojej pracy na rzecz czegokolwiek, co tam sobie nie wymyślą lewacy.

Nie przeszkadza mi to, że jest Pan pejsatym lewakiem. Nie zauważyłem też, by przeszkadzało to wspomnianemu przez Pana Stanisławowi Michalkiewiczowi. Wszak gdyby przeszkadzało, to chyba nie czytałby i uznawał takich pejsatych myślicieli jak Ludwig von Mises, Murray Rothbard, Ayn Rand i wielu innych.Pan Stanisław Michalkiewicz to tytan intelektu i proszę spróbować bez uprzedzeń, z otwartym sercem i umysłem posłuchać, co ma do powiedzenia, a może podzieli Pan moje zdanie.

I tak jeszcze słowem kończącym: w swoim tekście próbuje Pan kpić, nazywając JKM’a moim przywódcą, tymczasem musi Pan zdać sobie sprawę, że to właśnie dzięki Januszowi Korwin-Mikkemu zebrało się tak wiele osób, które zrozumiały o co chodzi w kapitalizmie i w poszanowaniu wartości jaką jest Wolność. Nie jest to przywódca, ale Przywódca, który od kilkudziesięciu lat edukuje i za którym DOBROWOLNIE idziemy, bo idee przez Niego głoszone zrozumieliśmy, a nie tylko w nie wierzymy.

Więcej: http://www.okiemidealisty.blogspot.com/

 

 

 

Discussion

No comments yet.

Post a Comment