//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Gorzów się zwija a nie rozwija

  • Ostatnio uaktywniły się służby prezydenta miasta. Najpierw został wywołany do tablicy Miejski Zakład Taboru Muzealnego, zwany oficjalnie MZK, protestując przeciwko złej metodologii przeprowadzania badań nt. komunikacji miejskiej. Zaraz potem z rankingu nt. edukacji z tej samej gazety dowiedzieliśmy się, że „według tabelek” jesteśmy sytuowani w czołówce krajowej. Do tego prezio podpisał umowę na dofinansowanie budowy odwodnienia w zachodniej części Gorzowa. Brakuje tylko podpisów pod budową hali sportowej, rewitalizacji linii kolejowej nr 415, i można już ruszać do kampanii wyborczej.

Tak to działa. Coś podpisujemy co się da podpisać, i uznajemy to za sukces miasta i jego służb no i oczywiście prezia. W Gorzowskich Wiadomościach Samorządowych co rusz mamy obok newsów typu otworzono odcinek drogi, nasza szkoła się modernizuje, wiadomości w stylu gorzowianin wygrał konkurs jazzowy, albo gorzowianin zwyciężył w olimpiadzie matematycznej. Żadnej pomocy miasta nie było w żadnym z tych przypadków (droga ze środków unijnych, szkoła dostała pieniądze z automatu, talenty urodziły się samoistnie) ale w gazecie trzeba napisać, jak to dobrze w mieście jest.

Kilka kat temu redaktor naczelna, mgr Anna Zaleska, dobierała różne teksty, a to pan Żbikowski napisał coś o reformie samorządowej, a to coś można było przeczytać o siatkówce, piłce wodnej na Słowiance, ogólnie była to „mowa trawa”, typowy periodyk dla emerytów i ludzi którzy informacje lubią w XXI wieku, epoce internetu i Youtube, czerpać z jednego źródła, czyli z Gazety Lubuskiej, Teraz Gorzów, GWS.

Kilkanaście miesięcy temu na portalach społecznościowych wyśmiewałem podwyżkę cen biletów MZK do poziomu 2.90 zł. Miało być 3 zł jak chciały służby prezia, ale się nie udało. Pisałem: „Greccy ekonomiści krytykują greckich ekonomistów. To możliwe tylko w Gorzowie, mieście-wzorze ekonomii socjalistycznej. Oto MZK apeluje do gorzowian, by płacili teraz w biletomatach „klepiakami” 5-groszowymi. Grecki ekonomista, prezydent miasta, który planował wraz z podległymi sobie urzędnikami ustalić cenę biletu na 3 i 1.50 zł opieprza greckich ekonomistów PO, SLD i NdG, którzy ustalając ceny na 2.90 i 1.45 spowodowali zwiększenie kosztów funkcjonowania MZK z powodu wyjazdów pojazdów pomocy technicznej. A paliwo kosztuje. Greccy ekonomiści PO, SLD i NdG chcieli przechytrzyć „marketingowo” mieszkańców, tzn. tak zrobić żeby nie być za 3 złotymi, ale przy okazji zrobić cenę najbliższą możliwą, czyli wzięli przykład z hipermarketów i ustalili na 2.90. Tylko że się okazało, że się „zakiwali”. Bo z punktu widzenia marketingowego 3 zł leży „daleko” od 2.90, i znacznie odstrasza klientów-pasażerów, co powoduje mniejsze wpływy do kasy MZK (wcześniej podwyżki powodowały mniejsze wpływy do kasy miasta). 2.90 brzmi lepiej, i troszkę więcej wpływa do kasy, ale znowu biletomat nie nadąża z wydawaniem 5-groszówek, co powoduje wyjazdy pojazdów, i zapewne się na koniec roku dowiemy, że podwyżka z 2.60 na 2.90 spowodowała kolejne straty”.

Teraz okazuje się, że po raz „enty” przymierza się Urząd Miasta do podwyżek cen biletów do 3 zł, wykorzystując „problemy techniczne”. Podpowiadam, że tych problemów, nie tylko natury technicznej nie byłoby przy cenie 2 zł i ulgowej 1 zł. Gorzów jest małym miastem, w którym wszyscy się znają jak łyse konie, ale w propagandzie istnieje taki fakt ze mamy 125 tysięcy mieszkańców, że osiedla, że zakłady, że inni mają po 3, 3.50 zł. Nie. Czas przerwać to myślenie. Gorzów to pipidówa. Czas pokazać innym pipidówom i miastom, że bilet może kosztować 2 zł. Albo płacimy 4 zł ale za godzinę. Wtedy jednak ktoś powie za małe mamy miasto. No i właśnie. Mamy za małe żeby wprowadzić bilety czasowe, ale jednocześnie mamy bogatych mieszkańców mających płacić 3 zł.

Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Mało kto już kupuje bilet. Młodzieży szkolnej i studenckiej (uciekającej z Gorzowa) będzie coraz mniej. Emerytów płacących za bilet stawkę ulgową, albo w ogóle nie płacących będzie coraz więcej. Wkrótce MZK stanie przed kolejnym dylematem pt. cena 3.20 zł. I tak w kółko. Tylko bunt i żądanie obniżenia cen do poziomu 2 zł za bilet normalny i jakichś 80 zł za miesięczny może przynieść skutek. Potem będzie tylko gorzej. Sensownie skontrował pomysł MZK radny Sondej, postulując żeby dostawę pięciogroszówek realizowano na pętlach. To jednak rozwiązanie doraźne, na rok, dwa.

Dalej słyszymy że sędzia Kraciuk wysyła sprawę afery budowlanej do prokuratury. Do tego prezio załatwił forsę na ZITy i MOFy. Tylko z tymi śmieciami wciąż problem. Będzie chyba węszyć w tym temacie nawet CBA.

Rok temu na forach pisałem: „Za tzw. komuny wielkiego wyboru nie było. Było Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. W 1994 r., czyli w czasie tzw. partnerstwa niemiecko-polskiego z naciskiem na niemieckie zarejestrowano w Tomaszowie Mazowieckim spółkę Altvater Sulo Polska. Dwa lata później, powstała spółka Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej-Altvater w Gorzowie Wielkopolskim. Cztery lata później UOKiK wydał ważną, mającą spory wpływ na ocenę standardów tzw. wolnego rynku śmieciowego, decyzję. Decyzją DL WR 16/2000 na podstawie ustawy z dnia 24 lutego 1990 r. o przeciwdziałaniu praktykom monopolistycznym i ochronie interesów konsumentów nałożono na PGK Altvater z siedzibą w Gorzowie Wlkp. przy ul. Podmiejskiej 19 karę pieniężną w wysokości 100 tys. zł. W październiku 2001 r. poinformowano, że miasto sprzedało ostatnie 22,37% udziałów firmie Altvater Service GmbH z siedzibą przy, Bünder Strasse 85 w Herford. Wówczas to Altvater Service posiadał 64.9%, a udziałowcy indywidualni 13.1%. Były jeszcze Laguna, Alba, Poraj. W 2007 r. grupa Sulo stała się już częścią koncernu Veolia Environnement obecnego w 77 krajach. Czyli innymi słowy był monopol państwowy, potem „chwila” konkurencji z przewagą monopolisty, i wracamy do punktu wyjścia, czyli monopolu, tym razem koncernowego, a miał być przecież wolny rynek z jego niewidzialną ręką. Po drodze jednak ktoś kupił udziały, ktoś sprzedał, ktoś pobalował w Herford. Żeby nie było, że wprowadzając ustawę pod dyktando kilku obecnych na krajowym rynku monopolistów w niektórych miastach odbyły się nawet konsultacje społeczne, w formie ankiety. Dostali mieszkańcy karteczkę, cztery kwadraciki do zaznaczenia, którą „metodę” łupienia wybierają. Bez wytłumaczenia, która będzie łupieniem, która łupieniem do kwadratu, a która łupieniem do sześcianu. W Gorzowie wybrano oczywiście metodę najdroższą z możliwych. Eksperci podali że „w innych miastach jest to 10 zł”, a u nas „i tak będzie taniej”, a inne wyliczenia to „demagogia”. Nie dowiemy się pewnie, jak to możliwe, że reklamujące się i promujące ekologię, innowacyjność, i walkę o środowisko koncerny i firmy, nie mówiąc o samorządach, nie wyjdą z innowacyjną i proekologiczną inicjatywą w postaci ustalenia np. takich stawek za wywóz: dorosły 6 zł, dziecko 0 zł. Logiczne, że jeśli się chce wprowadzać ekologię, to należy zacząć zaszczepiać takie postawy dzieciom (a wtedy także i rodzicom) w postaci właśnie takich zachęt. Ale przecież nie chodzi o żadną ekologię i czystość. Bo przecież nawet dziecko wie, że tak wysokie opłaty w połączeniu z innymi daninami doprowadzą do tego, że mieszkańcy zaczną wyrzucać śmieci w reklamówkach do pojemników obecnych przy hipermarketach, w parkach, czy na chodnikach. Zrobi się więc Neapol. Dlaczego zatem, wzorem Jakubowskiej i jej słynnego „lub czasopisma”, nie wpisano w artykule 6j jakiegoś nieco skomplikowanego wzoru matematycznego jakich pełno w różnych przepisach, który obniżałby do minimum opłatę osobom starszym, samotnym i dzieciom? Dlaczego nie dopisano np. punktu 6 w postaci „osoby do lat 18 i powyżej 60 nie są uwzględniane przy wyliczaniu opłat”? Czy byłoby to niezgodne z „wytycznymi” unijnymi? Czy takich zapisów nie może wprowadzić miasto? Dlaczego wybrano ustawowo w tym miejscu najbardziej łupiącą z możliwości, czyli „iloczyn” ?

Rozmywa się w tym konflikcie sedno problemu. Płacimy (i to słono) rzekomo za ekologię, a jednocześnie nie wprowadza się zniżek dla osób samotnych, rodzin i dzieci. Cała ustawa została napisana „pod” 4-5 koncernów niemieckich i francuskich, jedną z tych firm wybrały niestety germanofilskie służby prezydenta miasta. Tak, germanofilskie, bo nie wyobrażam sobie, żeby np. sekretarz Jeremicz mając do wyboru Tonsmeiera za 9 zł i firmę z Deszczna za 9,10 zł wybrał tą drugą.

Uaktywnili się też architekci i urbaniści. Oby byli to fachowcy spoza Urzędu Miasta. Przeciętny obywatel internauta przeczyta taki np. kawałek mało zrozumiałej dla niego nowomowy urbanistycznej: „nasze centrum to nie tylko zjawisko złej architektury (zawsze pojmowanej subiektywnie), niespójnej wizualnie tkanki miejskiej, nadmiaru reklam czy kwestionowanych przez wielu gorzowian rodzajów działalności gospodarczych. Niestety – ogrom problemów, jakie przyjdzie rozwiązać (magistratowi, urbanistom/architektom oraz zainteresowanym firmom publicznym i prywatnym przy pewnym współudziale mieszkańców), jest naprawdę spory, a ich bagaż nagromadzony przez wiele dekad, będzie trudno udźwignąć merytorycznie. Dobrze, by wszyscy zainteresowani, także mieszkańcy Gorzowa, mieli powszechną świadomość, iż to, co nas czeka, należy rozpatrywać w perspektywie nie kilku lat, ale kilkunastu, z horyzontem strategicznym ustawionym na lat kilkadziesiąt”.

Jeden z autorów tego tekstu, to Łukasz Grzesiak, główny koordynator badań nt. aglomeracji gorzowskiej, który otrzymał wsparcie urzędu miasta, przede wszystkim ze strony biura rozwoju miasta i aglomeracji.

No cóż jak to mówią, jak dają to bierz. Granty, ankiety finansowane z urzędu zawsze się przydadzą w pracy naukowo-badawczej. A to że praca będzie dla kolesi umoczonych w afery, kto na to patrzy. Ważne że robota jest.

Szkoda że Tadzio nie ma syna, to by za 20-30 lat miał kto rządzić Gorzowem. Horyzonty czasowe jakie wyznaczyła sobie „grupa zaangażowanych urbanistów” wyznaczać sobie może Angela Merkel, Władimir Putin, Dmitrij Miedwiediew, ale nie polscy politykierzy. Gospodarka i ekonomika w mieście i państwie została zniszczona i nie ma możliwości jej odbudowania. Na temat demografii nie ma co nawet wspominać. Takie ośrodki jak Gorzów które w latach 90-tych nie zbudowały szkolnictwa wyższego (a miały szansę zaryzykować zrobić filię np. Politechniki Szczecińskiej lub Poznańskiej) będą liczyły w 2030 r. około 80 tys. mieszkańców w tym w 2/3 starców i ludzi w wieku przedemerytalnym. Już za 5-6 lat na emerytury (jak dożyją) zaczną przechodzić roczniki wyżu lat 1950-55 wychowane na chlebie ze smalcem. A rodziło się wtedy troje, czworo, pięcioro dzieci. Wydatki na ich ciężko zapracowane świadczenia rozsadzą budżet państwa. Trzeba będzie (bo rządzą socjaliści) albo podwyższyć podatki np. VAT na ubranka dziecięce, albo wydłużyć wiek emerytalny do lat 70. Tak będzie źle, i tak niedobrze. Do tego do władzy dojdzie PiS, który pierwsze co zrobi to podwyższy składkę zdrowotną. To spowoduje że pensje zmaleją realnie, a dodatkowo poniesiemy koszty pakietu klimatycznego a to będzie oznaczać wzrost cen prądu. W międzyczasie załatwili nas rurą gazową, wtłaczając dodatkowo że nie można budować dwóch rur po dnie Bałtyku. Niemcy wiedzieli co robią wykupując cementownie i zakłady surowców budowlanych, oraz zalewając Polskę tanim szrotem motoryzacyjnym. To spowodowało że ludzie zaczęli wybierać auta zamiast PKP czy PKS, w ostateczności dobiło to też MZK w Gorzowie. Lokalni kacykowie z PO, PSL i nie tylko zniszczyli po drodze spółki kolejowe, a do tego doszła likwidacja zakładów, PGRów, jednostek wojskowych i demografia. PKP stał się mało opłacalny dla przeciętnego obywatela którego stać było na samochód. Wkrótce PKP zostanie przejęte przez Niemców, PKP Cargo tym bardziej, inwestor podwyższy ceny, ludzie wybiorą PKS lub jazdę tanim niemieckim autem po autostradzie. Cena paliwa jest w zasadzie kontrolowana przez rząd. I będzie zwyżkować, bo trzeba będzie na czymś te podatki na utrzymanie emerytów zarabiać. W sumie zostanie centrum w postaci Letniej, katedry, jakiegoś uniwersytetu III wieku. Wyczuł pismo nosem pan Bachalski inwestując w usługi medyczne dla seniorów i przyszłych seniorów. Banki, apteki zostaną na zawsze i będzie ich przybywać, bo społeczeństwo będzie się tylko starzeć. Młodych ubędzie, bo mamy internet, media, a nie dwie gazety jak w 1986 r. i ludzie wykształceni oglądają świat i widzą że można żyć Lepiej i uciekną. To nie Toruń ani Olsztyn że uratuje to centrum 50 tys. studentów. Nie uratuje Gorzowa nawet Akademia. Gorzów przegrał swoją szansę w 1965 roku. Otóż to wówczas było w Polsce kilka uniwersytetów, kilka politechnik ale nastała epoka budowy elektrowni, kopalni, hut, fabryk i szkół tysiąclecia. Trzeba było powołać do życia kilkanaście jak nie więcej szkół wyższych kształcących kadrę techniczną i pedagogiczną zwanych wówczas WSI i WSP. W każdym województwie „podwójnym” typu Radom – Kielce, Koszalin – Słupsk, zapanował podział po jednej uczelni na „stolicę”. Jedynie w woj. zielonogórskim WSP otrzymała Zielona Góra (być może słusznie), WSI powinien zgodnie z logiką otrzymać Gorzów, dostała Zielona Góra. Historycy gorzowscy dziwnie milczą o tym. Potem poszło z górki. Trzydzieści lat później z WSP i WSI zrobiła się politechnika, potem uniwerek, potem granty i środki unijne, a Gorzówek pod wodzą potomków towarzyszy z roku 1965 stał się dziurą powiatową. Wkrótce rzeczywiście Gorzów będzie aspirował do miana miasta „lat 60-tych”. Wówczas to było kilka zakładów, zero uczelni, 70 tys. mieszkańców, i jeden tylko żużel w ekstraklasie. Różnica taka że średnia wieku mieszkańca centrum będzie wynosiła ponad 60. Co drugi lokal to będzie apteka albo punkt fizjoterapii a po drodze bar z tanim jedzeniem. Lokale z bielizną, dyskoteki, sklepy hobbystyczne, a być może nawet księgarnie i cukiernie znikną. Wystarczy przypomnieć, że lat 90-tych i dwutysięcznych nie wytrzymały sklepy elektroniczne, wędkarskie, z zabawkami, składnice harcerskie, kafejki internetowe. Pomóc na teraz może tylko stawka „zero” za wynajem lokalu. Ale polityka urzędu jest inna. Stawka urzędowa, stawka ustalona odgórnie, bez wyobraźni, bez spojrzenia na lat dwadzieścia, tylko na najbliższe wybory.

(tg)    http://mydlo-i-powidlo.blog.pl/2014/04/04/gorzow-sie-zwija-a-nie-rozwija/

 

Discussion

No comments yet.

Post a Comment