//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Filosemita Wierchowicz

Pan Wiesław Krawiec, wydawca „Kuriera Gorzowskiego”, wdał się w gorącą polemikę z Jerzym Wierchowiczem, który – naśladując Kwaśniewskiego i Komorowskiego – oskarża naród polski o „straszliwy antysemityzm”. Czytaj: http://przewietrzyc-gorzow.pl/wieslaw-krawiec-panie-wierchowicz-nie-chce-uzyc-slowa-ze-pan-klamie

W najnowszym numerze „Kuriera Gorzowskiego” Pan Krawiec zamieścił następujący artykuł:

W numerze kwietniowym ,,Kuriera ‘’ zacytowałem wypowiedź gorzowskiego adwokata i radnego Jerzego Wierchowicza na łamach ,,Echo Gorzowa .pl ‘’, którego właścicielem jest Jan Delijewski . Zacytowałem i skomentowałem, czując się obrażonym osobiście czytając łgarstwa Wierchowicza na tematy polsko-żydowskie .

I dlatego stwierdzenie Wierchowicza „że nie należy zaprzeczać temu co było.” Jak nie należy, kiedy bezczelnie serwuje nam półprawdy i nieprawdy amator udający historyka, uważający się za inteligenta? Ten prawnik jest nieuczciwy w stosunku do narodu i państwa, w którym mieszka. W numerze kwietniowym „Kuriera” poprosiłem także o wypowiedź na ten temat kolegów  adwokata  Wierchowicza, adwokatów z Kancelarii Prawnej:  „Synowiec, Sobusiak, Łopatowski, Wierchowicz” z Gorzowa Wlkp. Chciałem się dowiedzieć, czy zgadzają się ze swoim kolegą, byłym członkiem „Unii Wolności”, obecnie Platformy Obywatelskiej i otrzymałem drogą pocztową odpowiedź, dopiero 8 maja 2015 (stempel pocztowy 07.05.2015), napisana i podpisana 24.04.2015 przez poproszonych o wypowiedź (nie wiem tylko czy adresując do mnie tj. Wiesława Krawca napisano przez pomyłkę, czy też złośliwie Wiesław Kupiec). ,,Kurier’’ dawno był już w druku. Zgodnie z prawem prasowym zamieszczam odpowiedź tzw. mecenasów. Dobrze, że są solidarni względem siebie, są solidarni wg mnie jednak w złej wierze, nie są solidarni  z pełną prawdą, interesem narodu i państwa polskiego.

Spodziewałem się, że nie będą powielać kłamstw i staną na straży polskiej racji stanu, będą dbać o politykę historyczną Polski. Niestety napluto we własne gniazdo. No, ale czego się spodziewać, kiedy część Polaków w czasach słusznie minionej epoki, kiedy to Sowieci mieli wpływ na gospodarkę, politykę, kulturę Polski była uczona – indoktrynowana przez reżimowych – jak mówi adwokat Wierchowicz- historyków i wypiła nienawiść wraz z mlekiem matki do wszystkiego, co polskie.

W 1968r. ci co tworzyli sowiecką Polskę w dużej mierze skorzystali z możliwości wyjazdu i udali się nie do Izraela, ale wszędzie tam gdzie wygodnie można było się urządzić, udając przy tym uciekinierów politycznych .

Starczy . Jeszcze raz przyjrzyjmy  się temu co napisał adw. Wierchowicz i – w odpowiedzi  do mnie -jego koledzy adwokaci .

Wierchowicz: „Idę na Idę. No może nie idę, bo już byłem, ale warto i należy ten film zobaczyć. Nie zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że jest to film antypolski, gdyż utrwala stereotyp Polaka antysemity. Uważam, że to film arcypolski, gdyż ukazuje właśnie polski antysemityzm. On był powszechnie obecny tak w czasach II Rzeczpospolitej, podczas okupacji i w PRL-u. A także i dzisiaj miewamy jego objawy. Przez lata komunizmu byliśmy okłamywani przez reżimowych historyków, ale przyznajmy, że to kłamstwo z radością przyswajaliśmy, że w Polsce nigdy antysemityzmu nie było, a jeżeli był to zjawisko marginalne. To nieprawda, przypomnijmy przykładowo getta ławkowe na uczelniach, działalność księdza Kolbego, pogromy za okupacji – powszechne szmalcownictwo, płonace stodoły na Podlasiu, Jedwabne, w PRL-u, pogrom kielecki w lipcu 1946, marzec 1968 itd. A propos Jedwabnego, w 2000 roku uczestniczyłem w odsłonięciu pomnika – kamienia ustawionego na miejscu stodoły, w której miejscowa ludność spaliła swoich żydowskich sąsiadów w roku 1941. Pomnik ten stoi w szczerym polu. Tuż za rogatkami miasteczka. Na rynku prezydent Kwaśniewski wygłosił przemówienie. Przepraszał naród żydowski za tę zbrodnię. Na rynku była i słuchała przemówienia niewielka grupa mieszkańców. Prezydentowi odpowiedziało milczenie. Kiedy delegacja z  prezydentem, z przedstawicielami parlamentu, także episkopatu, ruszyła pieszo w kierunku pomnika, by dokonać jego uroczystego odsłonięcia, nikt z miejscowych się do nas nie przyłączył … Dzisiaj mierzymy się z tą haniebną kartą naszej historii i nie zaprzeczajmy temu, co było. Nie zasłaniajmy się drzewkami zasadzonymi w ogrodzie Instytutu Yad Vashem, choc dobrze ,że te polski sa tam tak liczne.”

Jeszcze raz pragnę zwrócić  uwagę, iż (według Wierchowicza  w antysemickiej Polsce) Żydzi stanowili 10,5% jej obywateli. Byli największą tutaj, diasporą żydowską na świecie. Jak było im źle czemu nie wyjeżdżali do państw bardziej im przyjaznych, słonecznych? Jak to się stało, że byli tolerowani, omijały ich pogromy w Rzeczpospolitej wieku XV, XVI, XVII, XVIII? I Rzeczpospolita była najbardziej tolerancyjnym, demokratycznym państwem Europy, a nawet nie bójmy się powiedzieć ówczesnego świata. Jak to się stało, iż w czasach utraty państwowości przez Rzeczpospolitą przybywali tu masowo Żydzi z Rosji, nie wynaradawiano ich tutaj np. poprzez pozbawienie ich swoich żydowskich nazwisk. Pisze pan Wierchowicz o antysemityzmie. Czyżby wg pana Polacy byli też antyarabscy? (Arabowie też są semitami)? Dlaczego wg pana Semici to tylko Żydzi? Ot, takie „niewinne” zawłaszczenie?

Brak precyzji w określaniu. Dobry prawnik precyzyjnie powinien się wypowiadać. Pisząc o okresie II wojny światowej na ziemiach polskich nie zająknął się pan, że tylko w Polsce za pomoc Żydom groziła śmierć (nie tylko temu kto im pomagał, ale całej także jego rodzinie). Nie napisał pan, że bardzo trudno ukryć wszystkich było przed Niemcami. Co dziesiąty mieszkaniec Polski był wyznania mojżeszowego. Nie napisał pan tego, że pragmatyczni Niemcy nie wybudowali fabryk śmierci tam, gdzie Żydzi stanowili niewielką część ludności danego państwa, ale tam, gdzie ich było dużo np. w Polsce, Niemczech. W czasie wojny transport jest bardzo potrzebny do prowadzenia działań wojennych, a nie do wywożenia milionów istnień.

Pisze Pan, że „Nie zasłaniajmy się drzewkami zasadzonymi w ogrodzie Yad Vashem …” Toż to jest świństwo, co pan pisze. Mimo wszystko Polacy mają tam najwięcej drzewek, drzewek symbolizujących Sprawiedliwych wśród narodów świata. Mimo ryzyka utraty życia. I to Żydzi ten fakt doceniają, a pan miesza i dyskredytuje. Boję się myśleć jak pan by się zachował w sytuacji ryzyka utraty życia przez siebie w tamtych czasach.

Mówiąc o antysemityzmie w czasach PRL w 1946r., czy też 1968r. też pan się mija z prawdą. Pogrom kielecki wywołali Ci co byli u władzy. Na pewno nie byli to uczciwi Polacy, tylko Sowieci także PPR­owcy, którzy z nimi przyszli i Urząd Bezpieczeństwa­ gdzie polscy i sowieccy Żydzi stanowili około 50% stanu (ważniejsze jednak stanowiska były w posiadaniu żydowskim). Toż to była zwykła prowokacja! Miała pokazać, że nie tylko Niemcy, Rosjanie, ale też Polacy mają krew na rękach.

Działalność księdza Kolbego? Przecież to zwykłe pomówienia-­majaki osoby chyba chorej. Od kiedy ojciec Maksymilian Kolbe był księdzem? Brak precyzyjnego myślenia mec. Wierchowicza. I tu widać, że nie wie o czym pisze, ani o kim, a może był jakiś inny Kolbe? Powszechne szmalcownictwo? Toż to zwykłe nadużycia. Toż to prawdziwa brednia. A może pan Wierchowicz na takich określeniach plujących w polskie gniazdo chce do …. Europy, a może nawet….do świata. Gorzów być może jest dla niego za ciasny. Jedwabne? Jakim prawem imć, niedoszły magister Kwaśniewski przepraszał naród żydowski za tę zbrodnię? Kto go do tego upoważnił? Jak zachowali się skomunizowani Żydzi Jedwabnego względem ich polskich sąsiadów po wkroczeniu Sowietów w 1939 r. do Polski? Jak zachowywali się do roku 1941? Nie wiem, czy trzeźwy w Jedwabnem Aleksander Kwaśniewski, o mało nie magister WF, wtedy prezydent wiedział co mówi. Może czytał to co inni mu napisali. Na historii się nie znał i nie zna. Pewnego nawet razu twierdził, iż stosunki polsko­ niemieckie zawsze były dobre, wyjątek te za czasów III Rzeszy. A że słuchała niewielka grupa mieszkańców Jedwabne … Różnie można oceniać. Albo przyszli, bo był prezydent Polski, albo nie przyszli w większości, bo to był Aleksander Kwaśniewski, bo ta sprawa była im znana i wiedzieli, że to historyczna manipulacja. Kończąc powiem, by się na jakiś temat wypowiadać trzeba go znać.

Tak pan Wierchowicz, podstarzały adwokat się wypowiada. Powinien jednak sięgnąć do książek, zanim się publicznie wypowie. Zanim komuś lub czemuś zaszkodzi. To także były poseł. Sięgnąć do książek dzisiejszych, a nie tych z czasów Bierata, Bermana, Ochaba, Gomułki. Wstyd jednak nie znać historii. Ktoś kiedyś powiedział: „Iż nie znać historii, to być stale dzieckiem”. Czy pan Wierchowicz pisał to w dobrej czy złej wierze? Nie wiem. Będąc jednak prawnikiem, powinien też kierować się etyką zawodową, która jest zbiorem zasad i norm moralnych określających postępowanie przedstawicieli danego zawodu. To forma swoistego kodeksu etycznego danej profesji. Przytoczyłem ową definicję, o której w ostatnich latach w Polsce zapomnieli dziennikarze, politycy i prawnicy („struże” prawa). Ludzie chcieliby wierzyć, że przedstawiciele tych profesji są osobami prawnymi, uczciwymi, postępującymi zgodnie z obowiązującymi w społeczeństwie zasadami moralnymi. Pan pokazuje swoją wypowiedzią, że etyka panu jest obca. Adwokat, to też człowiek. Może błądzić. Powininen jednak być OBIEKTYWNYM, posługiwać się językiem wyważonym. Szkoda, że w tej kwestii solidaryzm koleżeński wygrywa z interesem narodu, państwa polskiego. No cóż, należy się  cieszyć, że to pokolenie już odchodzi do lamusa. Młodzi budzą się i przypominają czasy Mieszków, Chrobrych, Kazimierzów, zwycięzców spod Grunwaldu, Kircholmu, Kłuszyna, Wiednia, Warszawy. Przypominają powstańców, „żołnierzy wyklętych”, poetów, pisarzy, kompozytorów, naukowców, odkrywców, badaczy różnych krajów.

Dobrze, że złe odchodzi, a zostaje tylko pamięć.

Wiesław Krawiec

Discussion

One Response to “Filosemita Wierchowicz”

  1. haha haHa hAHa hAha haha Haha

    Posted by M________-G________-C_____ | 29 czerwca 2015, 23:59

Post a Comment