//
czytasz właśnie...

Pod fasadą

Esesmani i stalinowcy

  • Za drugiej komuny, czyli obecnie, przedstawiciele władzy i tzw. autorytety ją wspierające, dokładają wszelkiej staranności, aby zohydzić Polakom polskość, tradycję i pognębić ich z jednej strony oszczerstwami o współwinie (Komorowski!) za holokaust, a z drugiej przymilnym traktowaniem stalinowskich katów.

Niebywały rejwach podnieśli liczni dygnitarze, gdy upiorny komuch prof. Bauman został wykrzyczany w trakcie swego wykładu. Esesmani w Auschwitz po wyczerpującej służbie słuchali z uwielbieniem Wagnera. Natomiast na uniwersytecie we Wrocławiu oddawał się rozważaniom etycznym b. funkcjonariusz stalinowskich siepaczy, wyróżniający się schwytaniem „wielkiej ilości bandytów” (czytaj: Żołnierzy Niezłomnych, przykładnych patriotów). Esesmanów i stalinowców zdaje się łączyć umiłowanie do wysokiej kultury i skłonność do wysublimowanych refleksji ogólnohumanistycznych. I jedni i drudzy to kupa moralnego gówna, choć występują między nimi różnice. Gdy ci pierwsi są dzisiaj powszechnie potępiani, to drudzy dostępują zaszczytów i sławy, tak jak np. Bauman. Na zakłócających dobre samopoczucie stalinowców władza nasyła policję. Jest jak za dawnych lat. Wraca nowe.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment