//
czytasz właśnie...

Pod fasadą

Chwilowo patriotyzm nie jest jak rasizm

  • Redaktor Stanisław Michalkiewicz zwrócił uwagę, że na obecnym etapie żydowska gazeta dla Polaków wyjątkowo nie propaguje poglądu – patriotyzm jest jak rasizm. Dlatego defiladę 15 sierpnia, urządzoną przez prez. Komorowskiego, odmalowała w patriotycznym uniesieniu. Na nowym etapie, w przyszłości, będzie znowu przekonywała, że patriotyzm nie ma żadnego uzasadnienia?

„Oto 15 sierpnia 2007 roku prezydent Lech Kaczyński urządził w Warszawie defiladę wojskową. 17 sierpnia 2007 roku „Gazeta Wyborcza” piórem pana Tomasza Żuradzkiego napisała pod tytułem: „Patriotyzm jest jak rasizm”, że „Patriotyzm nie ma żadnego uzasadnienia moralnego. Jest pozostałością po czasach, gdy hordy plemienne walczyły o terytorium, żywność i kobiety. W środę pod moimi oknami przedefilowały setki ludzi wyszkolonych do zabijania innych ludzi…” – i tak dalej pisał pan Żuradzki. Trzeba powiedzieć, że trochę ryzykownie jechał po bandzie i to bynajmniej nie ze względu na zastrzeżenia, jakie tego rodzaju opinie mogłyby wzbudzić wśród mniej wartościowego narodu tubylczego, ale nawet wśród przedstawicieli i judeochrześcijańskich rzeczników interesów bezcennego Izraela, który w ramach „prawa do obrony” nie wyklucza nawet podpalenia świata. No, ale kiedy starsi i mądrzejsi z niepokojem zaobserwowali narastanie skłonności patriotycznych w mniej wartościowym narodzie tubylczym, to najwyraźniej postanowili dać im odpór frontalny.

Tymczasem teraz mamy zupełnie inny etap, toteż „Gazeta Wyborcza” ćwierka z całkiem innego klucza: „Do Warszawy przybyły tysiące Polaków z najdalszych zakątków kraju. Niektórzy zabrali ze sobą nawet drabiny, by lepiej widać było defiladę. Ojcowie trzymali na barkach swoje dzieci. (…) Zaraz po przemówieniu prezydenta ponad głowami zgromadzonych przeleciało ponad 50 samolotów i śmigłowców…” – i tak dalej. Podobnie było z samym panem redaktorem Michnikiem; kiedy prezydent Kaczyński poleciał do Tbilisi, pan red. Michnik strasznie go podziwiał, pisał o nim per : „mój prezydent” i żałował, że nie mógł mu towarzyszyć (być może dlatego, że akurat w Klubie Wałdajskim popijał i zakąszał na koszt zimnego ruskiego czekisty Putina) – ale kiedy nadeszła zmiana etapu, to Główny Cadyk III Rzeczypospolitej w osobie pana Aleksandra Smolara, zaraz na łamach „GW” pryncypialnie skrytykował prezydenta Kaczyńskiego za „postjagiellońskie mrzonki”. Dzisiaj „GW” również w tej sprawie ćwierka inaczej; nabzdyczony pan red. Michnik rozkazuje, ze trzeba złego Putina zatrzymać „za wszelka cenę”, ale nie przejmujmy się tym zanadto; kiedy cadyk zatrąbi do odwrotu, znowu usłyszymy o potrzebie „pojednania” z Moskalikami.”

Więcej: http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3188

Discussion

No comments yet.

Post a Comment