//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Bełkot w Strefie Wolnego Słowa

Jakiś anonimowy pismak (ksywka Strefa Wolnego Słowa) uczepił się mojej nogawki i coś tam w internecie nabełkotał. W blogu Nad Wartą wybzdyczył on z siebie coś, co zatytułował „Pieczeniarze w kręgu Telewizji Trwam”. Wypada mi postąpić tak, jak tradycyjnie postępuje się z natrętnym gzem lub niesforny psiakiem, czyli odmachnąć się.

Nie pisząc wprost, ustawił mnie jako osobę, która zwiewa? „pod parasol Kościoła”, która chce się „za wszelką ceną …  uwiarygodnić” (uczestnicząc w marszu w obronie TV Trwam??), a w ogóle to policja powinna mnie zabrać na komisariat, zamiast tego pijanego łachmytę, który zakłócił zgromadzenie.

Oczywiście z takim bełkotem się nie dyskutuje. Zwrócę tylko uwagę, że:

- blisko 2,5 tys. uczestników marszu, w tym i ja, wzięło w nim udział, aby dać świadectwo, niektórzy być może po raz pierwszy w życiu

- wśród uczestników wielu było takich, którzy w obronie wolności słowa i przeciw cenzurze mieli odwagę występować w Gorzowie za I komuny, czyli w stanie wojennym. Ja kawał roboty na rzecz wolności już dawno odwaliłem, m.in. redagując podziemnego „Feniksa” w latach 80-tych ubiegłego wieku. Nie muszę się dzisiaj przed nikim uwiarygadniać ani chronić pod takim czy innym parasolem.

Dla porządku chciałbym zauważyć, że pismaczek ten był tak zdeterminowany, aby mi przywalić, że dokładne zacytowanie mnie przerosło jego możliwości. Otóż po prawdzie powiedziałem temu pijaczkowi „Synu, ty jak to gówno, które  się do okrętu przykleiło i krzyczy hej płyniemy”. A mężczyzna stojący obok mnie spointował: „Trzeba było sobie samemu zorganizować, kolego …”. Jak widać po bożemu odnieśliśmy się do tego prowokatora, nazywając go per synu, per kolego, choć zasługiwał na potraktowanie per nogam.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment