//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

Bajzel zwany publiczną służbą zdrowia

Opadł już kurz po przepychance związanej z przekształceniem w spółkę z o.o. szpitala w Gorzowie. Podjętą przez sejmik decyzję można porównać do amputacji organu, który zakażał cały organizm i groził śmiercią pacjenta, w tym przypadku województwa lubuskiego. Szpital publiczny, który przez ostatnie kilkanaście lat generował dług został unicestwiony, a na jego miejsce marszałkowo pośpiesznie majstruje protezę, czyli szpitalną spółkę. Podejrzenia, że będzie to proteza nędznej jakości są rozpowszechnione, jak sądzę z dwóch powodów.  Po pierwsze – nie ma takiej instytucji stworzonej przez władzę publiczną, która by dobrze działała. Po drugie – zarząd województwa udowadnia, że wziął się za przekształcanie bez biznesplanu, lekceważąc starą maksymę „cokolwiek czynisz, czyń rozważnie i patrz końca.” Fatalnym dla gorzowian końcem może być rychła upadłość nowego „spółkowego” szpitala.

Przeciwnikami likwidacji publicznej lecznicy w sejmiku wojewódzkim są PiS i SLD. Pierwsi na plan pierwszy wysuwają argumenty „doktrynalne” typu: demontaż publicznej służby zdrowia jest sam w sobie zły i absolutnie niedopuszczalny. Natomiast SLD głosowała przeciwko przekształceniu z powodów pragmatycznych, wybijając brak wiarygodnych danych takich, jak: wysokość kapitału w gotówce i nieruchomościach oraz projekt umowy spółki (w tym szczegółowe określenie jej przedmiotu działalności).

W czasie gorzowskiej debaty „Gorzów bez lecznicy?” m.in. poseł PiS Elżbieta Rafalska zakwestionowała zamiar przekształcenia szpitala, broniąc państwowego systemu opieki zdrowia. Nie wiem skąd u Pani Poseł taka determinacja w lobbowaniu za państwową zbankrutowaną i nieuleczalnie chorą służbą zdrowia? Czy w pełni zdaje sobie ona sprawę, że jej trwanie umożliwia „hodowlę długów” i zarabianie krociów przez wiele firm, w tym spółek giełdowych Magellan i Electus? Na marginesie dodam, że ta druga wsławiła się nieudaną próbą przejęcia nowego tomografu?

Państwowy system ochrony zdrowia, sterowany przez NFZ,  to  dla pacjentów bardzo złe rozwiązanie, gdyż decyzjami administracyjnymi wyłącza z leczenia różne grupy chorych, odmawiając zapłaty za nie publicznymi pieniędzmi. Ponadto część zgromadzonych środków, z ok. 60 mld zł w roku, jest tracona na armię urzędników i koszty narastającego zadłużenia szpitali. Z jego trwania, a prawdę powiedziawszy gnicia, największe profity odnoszą urzędnicy, lekarska oligarchia, komornicy i firmy handlujące długami. Pacjenci są od tego by ten cały bajzel opłacać i czekać grzecznie w kolejkach. To co powyżej napisałem nie jest żadną odkrywczą prawdą. Więc dlaczego jej nie posiadła poseł Elżbieta Rafalska i wbrew oczywistym oczywistością tkwi nadal w błędzie, broniąc niewydolną publiczną służbę zdrowia?

Discussion

No comments yet.

Post a Comment