//
czytasz właśnie...

Eurokołchoz

Adam Konopka: Jak w Niemczech zwalcza się opozycję?

  • Wiedząc, kto ciągnie za sznurki w Republice Federalnej Niemiec, nie ma wielkiego sensu wierzyć w moc sprawczą krajowych rządów lub regionalnych samorządów.

Ze względu na odgórny nacisk istotne decyzje samorządów w Niemczech są zgodne z socjalistyczną polityką unijną. Odchylenia od niej samorządowców są tępione w zarodku. W skrajnych przypadkach radykalnie sprzeciwiający się decyzjom władzy naraża się na utratę zdrowia lub życia.

W Niemczech o człowieku z partii centrum, który odważy się na prawicową opinię, publikuje się sążniste artykuły, w których nazywany on jest „rechtsradikal”, czyli radykalnym prawicowcem, pokazując równolegle obozy pracy i wychudzonych Żydów. Wszystko po to, aby wywołać u czytelnika odruch Pawłowa: Człowiek o prawicowych poglądach jest zdolny do eksterminacji Żydów, ale również do gorszych rzeczy.

Ci, którzy mówią lub piszą jak jest, doznają albo wypadku samochodowego, zabijają się spadając ze skały (Jörg Haider), albo spadochron im się nie otwiera, po wzmiance w telewizji o winie Izraela w konflikcie palestyńskim (Jürgen Möllemann), albo umierają po wypiciu herbaty na kongresie partyjnym (Jürgen Rieger), albo – jak Uwe Barschel zaznajomiony z nielegalnym handlem bronią państwa RFN – topią się w garniturze w wannie, uniknąwszy wcześniej śmierci w katastrofie samolotu. Viktor Ostrovsky, były agent Mossadu żyjący skrycie w Kanadzie, twierdzi w swojej książce, że mordu na panu Barschel dokonali pracownicy Mossadu.

„Rechtsradikal”, których pozostawia się przy życiu, pozbawia się, w imię demokracji i tolerancji, pracy, dobytku i poważania. Nęka się ich rewizjami, próbuje wsadzać do więzienia z tytułu §130 StGB lub §86a StGB (odpowiednik artykułów 256, 257 Kodeksu Karnego) lub kompromituje w inny sposób: wynajduje się afery finansowe, podatkowe, które zawsze są dobrym pretekstem oraz łatwym sposobem na finansowe zrujnowanie aktywnego przedstawiciela opozycji, konfiskuje się na wniosek prokuratury ich majątek i przedmioty, w tym pojazdy mechaniczne, które to miały posłużyć do wykonania czynu karnego, np. przewiezienia samochodem ulotek partyjnych zawierających hasło niekurtuazyjne wobec muzułmanów.

Na marginesie: zastanawiam się, dlaczego panu Michalkiewiczowi lub panu Korwinowi-Mikke nie przydarzają takie jak wyżej opisane sytuacje. Chyba Mossad ma aktualnie ważniejsze zajęcia lub braki kadrowe. Życzę tym dwóm panom naturalnie najlepszego zdrowia i długiego życia, ale to nie my o tym decydujemy, tylko oficer prowadzący i jego rozkazodawca. Czasami jest to po prostu wyczekiwanie na dogodną okazję. Żałosne w tym wszystkim jest to, że pracownicy Mossadu nawet już nie kwapią się, żeby owoc ich pracy wyglądał jak samobójstwo. Profesjonalizm ich działania w ostatnich latach mocno podupadł. Nic dziwnego, ponieważ przy tak dużej ilości zleceń wykonawcy nie są w stanie świadczyć usług o wysokiej jakości.

Każdy, kto odchyli się zbyt mocno od linii wytyczonej przez panów Unii Europejskiej jest sprawnie usuwany z areny politycznej lub też posyłany do krainy wiecznego odpoczynku. O granicach dopuszczalnego odchylenia decydują specjalne służby, które podejmują decyzję o naszym losie bez naszej wiedzy.

Gauleiter Gdańska Alberta Forstera mawiał: „My Niemcy gramy pierwsze skrzypce, inni mogą złapać za bęben.” Dziś na czasie byłoby następujące twierdzenie: „My w Brukseli, Nowym Yorku oraz Tel Avivie gramy pierwsze skrzypce, wy w parlamentach waszych gojowskich krajów możecie sobie jedynie pobębnić w rytm naszej muzyki.”

Samorządy mogą więc, adekwatnie do swej mocy politycznej zadecydować, w jakiej knajpie odbędzie się spotkanie zarządu, jaką wódkę zamówią sobie na owe spotkanie i ile jej wypiją. Przynajmniej w tych kwestiach nie są podporządkowani unijnym dyrektywom.

Pewien adwokat, który woli pozostać anonimowy, broni w Niemczech politycznie nękanych prawicowców. Kiedy on przed sądem w celu obrony swego klienta używa rzeczowych argumentów, to sędzia albo patrzy się w sufit, albo układa sobie książki i wpina dokumenty, dlatego czuje się, jakby mówił do ściany, ponieważ zarówno on jak i jego wypowiedzi są całkowicie ignorowane. W takich sprawach wyrok jest już ustalony zawczasu, a cała rozprawa jest tylko cyrkowym spektaklem. Prawo nie jest dla ludzi z prawicy. Mogą oni liczyć jedynie na łaskę bożą i wyrok w zawieszeniu.

Ludność Niemiec Zachodnich jest od 1945 aż do dnia dzisiejszego w bardzo wyrafinowany sposób tresowana przez alianckich zaborców. Ta forma indoktrynacji jest o wiele bardziej zaawansowana i przebiegła, niż sowiecka, która panowała w NRD oraz PRL. Od ponad 65 lat wmawia się im regularnie, że są narodem zbrodniczym i mają za to płacić. Zabiegi te doprowadziły do wykształcenia się wśród Niemców nienawiści do swojego narodu oraz nienawiści do siebie, ze względu na przynależność narodową, do tego stopnia, że dany osobnik dokonuje samookaleczeń, co jest zbieżne z zespołem Boderline. Osoba doznająca tego rodzaju wychowania jest zwykle labilna i nie stanowi politycznego zagrożenia dla obecnego reżimu, o ile znajduje się w zasięgu takiej indoktrynacji.

Dla wyjaśnienia znaczenia zespołu Boderlina nadmieniam, iż pacjenci wykazujący ten syndrom widzą świat w czarno-białych barwach. Ich ocena otoczenia polega na zaszufladkowaniu czegoś lub kogoś jako dobre lub jako złe. Nie uznają oni stanów pośrednich. Dlatego też tacy pacjenci, będący często członkami tzw. Antify (Antyfaszyści), widząc lub słysząc sympatyka prawicowego ugrupowania, postrzegają go w przeciągu milisekund jako postać negatywną, którą należy zniszczyć, nie podejmując jakiejkolwiek debaty. To tłumaczy fakt licznych pobić prawicowców przez członków i sympatyków kolorowej Antify oraz ich nieposkromiona chęć do demolowania miast organizowanych podczas przez nich demonstracji. Dodatkowym objawem tej choroby są liczne samookaleczenia, np. umieszczanie metalowych przedmiotów na twarzy, uszach i innych partiach ciała, wprowadzanie toksycznych farb pod skórę (tatuaże) etc.

Wnioskując można wysunąć hipotezę, iż reżim zwalczając ruch prawicowy posługuje się osobami chorymi psychicznie, którzy o polityce i historii wiele nie wiedzą, jednak są one łatwymi narzędziami pomagającymi w utrzymaniu panującej demokratury.

Bardzo ciekawym zdarzeniem jest proces prawnika, adwokata Horst Mahler, który negował „świętą”i „niepodważalną” liczbę 6 mln Żydów – ofiar holokaustu. Został on za „kłamstwo oświęcimskie” postawiony przed sąd. Pani adwokat Sylvia Stolz, która go broniła, została również oskarżona za przychylanie się podczas procesu do tezy oskarżonego, przez co zdaniem sądu tym samym również negowała holocaust. Tym dwóm adwokatom odebrano prawo do wykonywania zawodu, ponieważ kryminalista nie może być prawnikiem w „państwie prawa”. Było to absolutnym novum w historii sądownictwa, gdyż adwokat został również oskarżony za sposób obrony swojego klienta. Już na sali sądowej została ona aresztowana i wyprowadzona z sali. Spędziła 3,5 roku w więzieniu. Godne wzmianki jest również to, że pani Stolz broniła również w procesie karnym Ernsta Zündela, który został wydalony z Kanady do Niemiec, żeby zostać poprzez sprawdzonego sędziego w Mannheim skazany na 5 lat pozbawienia wolności za głoszenie poglądów historycznych. Pan Zündel bardzo aktywnie zajmował się tematyką historyczną oraz dochodził prawdy o holokauście. Tzw. „holokaust” osiągnął wartość religii cywilnej, której przykazania są bezdyskusyjne, a za ich nadużycia nakładana jest sroga pokuta.

Dlatego jeżeli ktoś, jako człowiek o rzetelnej wiedzy historycznej, chce wyemigrować do Niemiec, niech się porządnie zastanowi, czy warto, ponieważ donos najsympatyczniejszego sąsiada o Waszych poglądach wyrażanych publicznie, czyli w gronie większym niż 2 osoby, wystarczy, żeby Wasze życie odmieniło się diametralnie i tym samym zakończycie karierę w tym kraju otrzymawszy łatkę „Nazi”, która jest wilczym biletem na terenie całej Unii EuroPEJSkiej, a nawet i poza nią.

Adam Konopka

Autor mieszka na stałe w RFN.

Discussion

No comments yet.

Post a Comment